do posta Friends - 6 refleksji o serialu Przyjaciele - ciasto z Kafeja w Katowicach

6 refleksji o serialu „Przyjaciele” (Friends)

Mam wrażenie, że „Przyjaciele” (Friends) to kultowy serial który już wszyscy znają. Do niedawna – wszyscy oprócz mnie. Na szczęście Netflix miał go w swojej ofercie, więc pewnego pięknego dnia go odpaliłam. I po prostu się po zakochałam! Rozumiem już czemu wszyscy go tak polecają i naprawdę zżyłam się z bohaterami. Jednakże, ostatni odcinek już za mną i choć nie oglądam ich po kolei, to widzę, że coraz mniej zostało do końca. Trochę mi z tego powodu smutno, ale pocieszam się, że zawsze mogę zacząć oglądać drugi raz, tym razem po angielsku i wykorzystać serial „Przyjaciele” do nauki. A że się trochę do nich przywiązałam, to niech ten odcinek będzie takim symbolicznym pożegnaniem się z grupą przyjaciół z Nowego Yorku.

6 REFLEKSJI O SERIALU „PRZYJACIELE” (FRIENDS):

1. ROZMOWA, DUMA I TERAPIA

Serial „Przyjaciele” po raz kolejny przypomniał mi jak ważna jest rozmowa i jak bardzo wszystko bez niej leży i kwiczy. Mam wrażenie, że gdyby tylko Rachel i Ross więcej ze sobą rozmawiali i nie bali się powiedzieć drugiej stronie tego, co naprawdę czują, to do tych wszystkich rozstań i ponownych „schadzek” by nie doszło. No i może jeszcze gdyby ich duma byłaby mniejsza niż pragnienie bycia razem lub gdyby wybrali się na terapię. Oczywiście rozumiem, że wtedy nie wynikłoby z tego tak wiele zabawnych perypetii, ale jednak chętnie częściej oglądałabym ich razem.  Są taką fajną parą!

2. DOROSŁOŚĆ (NIE) JAK Z BAJKI

Dam głowę, że część osób w wieku 20/20 kilku lat wyobraża sobie, że koło 30 lat będą już „ustatkowani”. Wyszaleją się teraz, popróbują nowych rzeczy, rozwiną się zawodowo, znajdą życiowego partnera oraz spełnią marzenia i potem będzie już z górki. Tymczasem, nierzadko to wcale tak nie działa. Dlatego tak się cieszę, że serial „Przyjaciele” choć trochę przełamuje te sterotypy. Ross rozwiódł się trzy razy, a Joey chciałby być znanym aktorem, lecz nie umie się przebić (no może poza „Dniami naszego życia”). Natomiast Chandler musiał się przebranżowić. Rachel zmieniła decyzje o ślubie tuż przed ołtarzem i nie znosiła pierwszej pracy jako kelnerka. Monica często umawia się z facetami, ale przez długi, długi czas nie umie trafić na „tego jedynego”.  To wszystko pokazuje, że niekoniecznie musi nam się  od razu udać.

do posta Friends - 6 refleksji o serialu Przyjaciele - szachy i kwiaty

3. „PRZYJACIELE” W ŚWIECIE SMARTFONÓW

Zastanawia mnie, jak ten serial by wyglądał, gdyby kręcono go obecnie – w czasach smartfonów i wszechobecnego dostępu do Internetu, z wyidealizowanymi obrazami Insta i Facebooka.  Dam głowę, że w związku z tym pojawiłoby się mnóstwo śmiesznych scen!  Z drugiej strony, ciekawe czy wtedy nadal tak wiele osób miałoby taki wielki sentyment do serialu „Przyjaciele”. W końcu nie da się ukryć, że ogromna część magii tego serialu opiera się właśnie na tym dawnym klimacie, gdy nikt nie robił zdjęć jedzenia, czy też siedział na telefonie w obecności znajomych.

4. BEZ STANIKA

W wielu odcinkach zarówno Rachel, jak i Monica nie mają na sobie stanika. Co więcej – przez bluzkę prześwitują im sutki. Mimo to nikt się nie gapi, nikt nie komentuje – pełna kulturka. Wydaje mi się też, że w czasach, gdy to kręcono, nie było jeszcze takiej wielkiej presji na noszenie stanika i był to bardziej wybór kobiety, niż konieczność. Tymczasem obecnie, raczej nie widuje się już na ulicach kobiet bez staników (przynajmniej w moich okolicach), zupełnie jakby ich noszenie było jakimś nakazem. Dlatego też, jako kobieta, która pierwsze co robi po przyjściu do domu, to zdjęcie stanika, tęsknię za tymi czasami, gdy nie wywoływało to zdziwienia.

5. Z JEDNEJ STRONY POSTĘPOWY, Z DRUGIEJ – NIE BARDZO

Lubię Friendsów między innymi za ich postępowość i poruszanie tematów, które teoretycznie w latach 1994 – 2004 nie są zbyt popularne. Tym sposobem w „Przyjaciołach” mamy: lesbijskie wesele, a wraz z nim lesbijki wychowujące dziecko, trzykrotnie rozwodzącego się Rossa, Rachel, która początkowo jest „samotną matką”. Z drugiej strony całkiem sporo w nim niepoprawnych rzeczy jak np. dokuczanie Monice, która kiedyś była otyła, czy romans Rachel z jej asystentem w pracy. Jednak mimo to, myślę, że twórcom serialu „Przyjaciele” udało się pomiędzy tą postępowością, a „nie – postępowością” zachować odpowiedni dystans, przynajmniej jak na tamte czasy.

6. „PRZYJACIELE” ZAWSZE POZOSTANĄ PRZYJACIÓŁMI

Po obejrzeniu serialu „Przyjaciele” chyba nigdy nie będę umiała spojrzeć na tych aktorów inaczej. Już zawsze zostaną Rachel i Rossem, Phoebe „z innej bajki”, Joeyem, władczą Moniką i Chandlerem pod jej pantoflem. Po prostu w mojej wyobraźni wręcz scalili się już odgrywanymi bohaterami, podobnie jak Emma Watson i Hermiona z Harry’ego Pottera.

6 REFLEKSJI O SERIALU „PRZYJACIELE” – PODSUMOWUJĄC…

Naprawdę zżyłam się z serialem „Przyjaciele”. Jednakże, wiem, że dalsze sezony byłyby tutaj ciągnięte na siłę i zniszczyłyby mi mój wyidealizowany obraz grupki przyjaciół z Nowego Yorku. Dlatego pozostaje mi już tylko oglądanie po angielsku, a przy okazji podśpiewanie piosenki z czołówki ‘I’ll be there for you”, z którą was tutaj zostawiam.