Rower. I świat staje się piękniejszy. Dosłownie!

Odkąd pamiętam, uwielbiałam gierki słowne i humor na nich bazujący. To pewnie dlatego tak bardzo ujęły mnie różne hasła Loesje typu „Introwersja – ekstra wersja mnie”, ukochane „Język polski jest przyjazny – merda ogonkami” lub to, na którym chcę się dziś skupić, czyli „Rowery na listę leków refundowanych”.  Bo przecież rowery to świetna sprawa, naprawdę zmieniają świat na lepsze!

ROWER. I ŚWIAT STAJE SIĘ PIĘKNIEJSZY 

Dam głowę, że czytając to stwierdzenie, myślimy głównie o korzyściach dla nas – lepszym samopoczuciu, miłym weekendzie spędzonym z rodziną, wakacjach. Wiadomo – ruch wyzwala endorfiny, więc ćwiczenia fizyczne zazwyczaj powinny poprawić humor i sprawić, że spojrzymy na świat przez różowe okulary. Co więcej, dojeżdżając do pracy na rowerze zapewniamy sobie niezłe rozbudzenie z rana i już kawa nie jest tak paląco potrzebna, by nie funkcjonować jak zombie. Poza tym na wakacjach dzięki rowerom możemy zwiedzić dużo więcej niż pieszo. Ewentualnie dotrzeć tam, gdzie auta albo już wstępu nie mają albo za parking trzeba zapłacić majątek, wcześniej stojąc w korkach. Inne zalety?  Niewątpliwie lepsza kondycja!

Tak więc wychodzą z tego same korzyści, czyż nie?

ROWER. ŚWIAT PIĘKNIEJSZY OGÓŁEM

Z drugiej strony rowery sprawiają, że nasze otoczenie jest piękniejsze. Jadąc, nie spalamy benzyny, przyczyniając się do większej ilości smogu w powietrzu. I tak tylko przypomnę – smog zabija. Może nie tak spektakularnie jak zawał serca, ale ogółem skraca życie. Poza tym korzystając z roweru nie zajmujemy dużej ilości miejsca na drodze, siedząc samemu w czteroosobowym aucie, przyczyniając się do mniejszych korków. Szczęśliwsza jest też Twoja kieszeń, bo nie wydajesz majątku na paliwo. No i nawet patrząc ze strony estetycznej – 100 zaparkowanych rowerów zawsze będzie wyglądać lepiej niż 100 samochodów zajmujących połowę chodnika. Dlatego właśnie chciałabym kiedyś zobaczyć Holandię – ponoć tam rower to wręcz styl życia, zazdroszczę!

DLACZEGO TAK RZADKO KORZYSTAMY Z ROWERÓW?

Dlaczego więc tak rzadko korzystamy z rowerów? Cóż, ilość ścieżek rowerowych nie powala, ich długość też, nie wspominając już o braku przemyślenia tras. Z kolei jazda po drodze nierzadko jest stresująca dla rowerzysty i niebezpieczna, gdy kierowcy próbują na siłę wyprzedzać. Co jeszcze? Cóż, w wielu miastach dalej nie ma systemu wypożyczania rowerów miejskich. Z kolei, jeśli ten już jest, to stacji i dostępnych rowerów bywa zbyt mało w godzinach szczytu, aby móc na tym polegać w dojeżdżaniu do pracy na czas. Poza tym nie da się ukryć, że koszyk rowerowy ogółem mieści jednak mniej niż bagażnik samochodowy. No i gdy droga do pracy jest długa, to się człowiek spoci, a raczej mało kto może sobie pozwolić na prysznic w biurze.

Rower. I świat staje się piękniejszy

ROWER. I ŚWIAT STAJE SIĘ PIĘKNIEJSZY – PODSUMOWANIE

I ja to wszystko rozumiem! Dlatego też nie mówię, że samochody są złe, teraz tylko rower, a jak nie to spłoniesz w piekle. Po prostu wydaje mi się, że tak bardzo przyzwyczailiśmy się do traktowania roweru jako rozrywki na weekendy, rodzinne wakacje i jednodniowe wycieczki, że często nawet nie rozważamy tego środku transportu jako zamiennika innych. Mam wrażenie, że zapomnieliśmy, że rower sprawdzi się również na co dzień. Podczas dojazdu do pracy, kiedy jest w miarę blisko. W sam raz na mniejsze zakupy, spotkanie z koleżankami, wypad do galerii czy też na kawę. Jako sposób reset po pracy, uspokojenie się w złości. Jednocześnie przerzucając się na rower, przyczynisz się do mniejszego smogu i korków oraz „odsamochodowania” miasta.

Tak więc, kto może – na rowery hop!