Równość płci zaczyna się w przedszkolu - domek letniskowy do składania

Równość płci zaczyna się w przedszkolu

Na pozór wydaje się, że w XXI wieku mamy już pełną równość płci. W końcu kobiety mogą głosować, uczyć się, pracować, a urodzenie dziecka nie sprawia, że muszą zostać dumnymi paniami domu, utrzymującymi się z pensji męża. Tak więc o co chodzi tym kobietom? Ano o to, że nierówności płciowe dalej mają się dobrze. Co prawda nie są już tak widoczne jak kiedyś, ale to nie znaczy, że ich nie ma.

RÓWNOŚĆ PŁCI?

Przykładowo, statystycznie kobiety nadal poświęcają więcej czasu na obowiązki rodzinne i domowe: gotowanie, sprzątanie, kontakt ze szkołą dziecka. Po powrocie z pracy, nierzadko „ogarniają dom”, podczas gdy inni domownicy zajmują się już swoimi pasjami lub słodkim lenistwem. Zresztą niektórych nadal nie dziwi, że niektórzy mężczyźni nie umieją gotować, podczas gdy z automatu wymagają tej umiejętności od kobiet.

Działa to też w drugą stronę: chłopcom mówi się „nie płacz, nic się nie stało”, nie ucząc ich wyrażania emocji. Na bawienie się przez nich lalkami patrzymy krzywo, twierdząc, że to niemęskie. Zamiast tego „dyskretnie” podsuwamy samochodziki, klocki. Czasem śmiejemy się między dorosłymi, że ktoś „biega jak baba”, a dzieci nieświadomie to podchwytują. Podobnie jest z kolorami: dziewczynki ubiera się we wszystkie kolory, ale chłopcy w różowych ciuchach? Dla niektórych – zbrodnia.

RÓWNOŚĆ PŁCI W PRZEDSZKOLU?

Byłam kiedyś świadkiem, jak w przedszkolu kilku chłopców bawiło się wózkami. Jednak dla nich nie było rozrywką spacerowanie z lalkami w wózku, lecz zamiast tego zaczęli z nimi biegać i ścigać się. Powiedziałabym, że to całkiem pomysłowe, takie wyjście poza schemat. Jednakże rozumiem, że bieganie w małej sali nie jest zbyt bezpieczne, dlatego wcale nie zdziwiłam się, gdy pani zwróciła im uwagę. Raz, drugi, trzeci. A potem pani zdenerwowała się jeszcze bardziej i zakazała wszystkim chłopcom korzystać z tej zabawki, bo jej zdaniem „chłopcy nie potrafią bawić się wózkami”. A mnie szczęka opadła. Tak do kolan co najmniej.

RÓWNOŚĆ PŁCI W SZKOLE?

Inny przykład? Proszę bardzo, tym razem ze szkoły podstawowej. Dzieci z klasy pierwszej siedzą na dywanie w kole wraz z wychowawczynią, która prowadzi pogadankę podsumowującą lekcje. Dziś uczyli się o zawodach, opowiadali kim są rodzice oraz kim oni sami chcieliby zostać w przyszłości. Wszystko dzieje się w atmosferze swobodnej rozmowy. Nagle wypływa temat pisarstwa i między dziećmi a panią wywiązuje się taka rozmowa:

Pani: Jak tatuś pisze książkę, to wtedy mama przejmuje jego obowiązki.

Dziewczynka: A jak mama pisze książkę?

Pani: Jak mama pisze książkę, to wtedy pewnie babcia albo ciocia przychodzą pomóc i przejmują jej obowiązki domowe.

Wówczas po raz kolejny opadła mi szczęka. Bo jak to – jak tatuś pisze książkę, to mama przejmuje obowiązki, ale już jak mama pisze, to tatuś nie może zająć się domem? Nie wiem, rączek nie ma? Urąga to jego męskiej godności, że posprząta dom? No chyba nie.

DZIECKO ROZUMIE WIĘCEJ NIŻ MYŚLISZ

Ja wiem, że to się tak fajnie wydaje, że przecież dziecko jest małe i pewnie nie zapamięta tych sytuacji albo w ogóle ich nie zrozumie. Bujda – dziecko rozumie więcej niż myślisz. I faktycznie może być tak, że zapomni te kilka słów, które nieopatrznie się wypowie, ale mogą mu one też zapaść w pamięci na  długi, długi czas. I potem z tych małych, beztroskich dzieciaków wyrastają kobiety stające na głowie, żeby w domu było idealny porządek, choć same padają na twarz i od kilku lat niedosypiają, bo dziecko. Wyrastają kobiety bierne, które boją się powiedzieć „nie”, bo przecież to niegrzeczne.  Mamy też mężczyzn, którzy naprawią coś raz na rok, a poza tym nie ruszą palcem, którzy nie umieją wyrażać emocji, traktują kobiety przedmiotowo i oburza ich nawet najnowsza reklama Gilette. No ja dziękuję!

RÓWNOŚĆ PŁCI ZACZYNA SIĘ W DOMU

Oczywiście to nie tak, że nauka równości płci zaczyna się dopiero w przedszkolu, a wcześniej jest tylko czarna dziura w tym temacie. Wiadomo – najważniejsze jest to, co rodzice wpajają dziecku już od urodzenia i tym wpisem nie zamierzam tego kwestionować. Ot, chciałabym podkreślić, że gdy dziecko idzie do przedszkola, po raz pierwszy ma styczność z kimś spoza rodziny, jej zwyczajami, wartościami. Wówczas coraz bardziej wzrasta znaczenie tego, co mówi nauczyciel i nierzadko jest on dla dzieci ogromnym autorytetem. Poza tym, wzorce przyswojone w dzieciństwie przeważnie rzutują na całe nasze życie. Dlatego też fajnie byłoby, jakby tymi wzorcami była właśnie równość, a nie stereotypy typu „dziewczynki są zawsze grzeczne”, „chłopcy już tak mają”.

DOBRE PRAKTYKI TO PODSTAWA

Uważam, że jeżeli chcemy społeczeństwa opartego na równości płci, to te  wartości powinny być promowane już od przedszkola, by zbudować im trwałe fundamenty. Pokazujmy dzieciom, że to nieważne, czy jesteś dziewczynką, czy chłopcem – masz prawo bawić się czymkolwiek chcesz, o ile nie krzywdzi to innych. Reagujmy na ciągnięcie dziewczynek za włosy i nie mówmy, że to „końskie zaloty” przez które chłopcy okazują im sympatię. Pozwalajmy chłopcom płakać, złościć się i otwarcie okazywać swoje emocje. Uczmy, że problemów nie rozwiązuje się przez przemoc, lecz przez rozmowę. Nie wpajajmy, że róż jest tylko dla dziewczyn.  Zwracajmy uwagę na szkodliwe określenia typu „biegasz jak baba”, „chłopcy tacy już są”. Chwalmy za osiągnięcia, a nie tylko urodę.

RÓWNOŚĆ ZACZYNA SIĘ W PRZEDSZKOLU – PODSUMOWANIE

Podsumowując: pokazujmy pozytywne wzorce i nie utrwalajmy tych złych. W końcu ci wszyscy dowcipnisie z „równouprawnienie kończy się, gdy trzeba wnieść lodówkę na piąte piętro” też nie wzięli się z kosmosu. Oni po prostu zostali tak wychowani przez rodziców, nauczycieli, kolegów itd. I znając teorię „ciągnie swój do swego” zapewne do teraz obracają się w towarzystwie osób dla których równość płci to jakaś abstrakcja. Dlatego też proszę, dbajmy o to, by nie przekazywać dzieciom podwójnych standardów  już od najmłodszych lat. Stwórzmy razem lepszy świat.