Kartofelnik Katowice

Tu i teraz w czerwcu 2019 – wizyta na SORZE, obrona i przeprowadzka

„Nie chce mi się, no nie chce mi się, jakby mi się tak chciało, jak mi się nie chce” – krążą myśli po głowie. Już po dziewiątej i wypadałoby się ogarnąć, a tymczasem ja mentalnie dalej jestem w łóżku. Jednak ostatnio miałam tyle wrażeń, że nic dziwnego, że organizm się buntuje. W końcu po względnie spokojnym kwietniu i maju, czerwiec zaatakował mnie z niezłą intensywnością. Dlatego też choć ostatnio odeszłam od serii „tu i teraz”, to teraz liczę, że jej pisanie pomoże mi się na nowo poskładać. Enjoy!

TU I TERAZ – CZERWIEC 2019 – SOR, OBRONA I PRZEPROWADZKA

CZUJĘ SIĘ…

Zdezorientowana, trochę zmęczona, ale i podekscytowana, bo ostatnie tygodnie były dla mnie niezłym pasmem zmian. Oddałam prace licencjackie do dziekanatu i dopięłam wszystko, co potrzebne do obrony. Zapisałam się na magisterkę. Wyprowadziłam się z akademika, ze świadomością, że raczej tam nie wrócę. Jednocześnie jeszcze nie zdążyłam rozpakować wszystkich walizek w domu, a tutaj już podpisywaliśmy z Lubym umowę wynajmu mieszkania i przeprowadziliśmy się.  Z kolei na dniach czeka nas kolejne pakowanie, tym razem na króciutkie wakacje. W międzyczasie miałam też mały wypadek –przytrzasnęłam sobie palec drzwiami samochodowymi i wylądowałam na SOR-ze z podejrzeniem złamania palca, o czym pisałam tutaj. Nie ma to jak mieszkać  w nowym miejscu od jakichś 8h i już szukać lekarza oraz szpitala, czyż nie?

CIESZĘ SIĘ…

Że palec jednak okazał się tylko mocno stłuczony, a nie złamany. Po tym jak w nocy nie mogłam spać z bólu, byłam już przygotowana na najgorsze. Dlatego też jestem ogromnie wdzięczna, że jednak nie będę chodzić z gipsem przez najbliższe kilka tygodni! No i oczywiście bardzo się cieszę z obecności najbliższych i ich wsparcia oraz tego, że lekarze, zarówno w przychodni jak i na SOR-ze, szybko mnie przyjęli. Kolejnym uśmiechem losu było to, że drzwi samochodowe trafiły na palec lewej ręki (jestem praworęczna), dzięki czemu mogę normalnie pisać i czuję się jak dziecko szczęścia. A przez to, że uszkodzony jest środkowy palec i najmniej boli mnie gdy trzymam go w górze, jest przynajmniej śmiesznie.

CHCIAŁABYM…

Zadomowić się już na stałe w nowym miejscu – wciąż jeszcze nie pamiętam dokładnej lokalizacji wszystkich „bambetli”, więc na razie panuje tu mały bałagan.

Poza tym chciałabym też  wiedzieć co dalej z magisterką, bo obecnie wprowadzono 5-letnie studia magisterskie z pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej. I wszystko fajnie, tylko, że dostaliśmy informacje na uczelni, że oni w takiej sytuacji nie mogą dla licencjatów otworzyć teraz 2 letniej magisterki. Tak więc na razie obchodzą to tak, że w systemie rekrutacji widnieją „pięcioletnie studia magisterskie z pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej dla absolwentów studiów I stopnia”, czyli (prawdopodobnie) będziemy wskakiwac na czwarty rok? Po co w takim razie pisaliśmy te licencjaty? Ciekawie, czyż nie?

CZEKAM NA…

Obronę! Jednocześnie z miłą chęcią przygarnęłabym też motywację, żeby się do tej obrony uczyć. Niestety, ale po trzech latach studiów i jednoczesnego pisania dwóch prac licencjackich, moje zasoby energii wyczerpały się z momentem załadowania ich na system i zdania ostatnich egzaminów. Poza tym gdzieś tam w głowie siedzi myśl, że przecież sama je napisałam, więc coś z tego wiem. Na studiach też się nie obijałam,  powinnam wiele pamiętać, będzie dobrze! No cóż, z niecierpliwością czekam na ten moment, gdy będę mogła już ostatecznie powiedzieć, że „Zgredek jest wolnym skrzatem!”.

UCZĘ SIĘ…

Orientacji w nowym miejscu. Przez przeprowadzkę muszę na nowo zaprzyjaźnić się z mapami Google i ogarnąć gdzie znajdują się najbliższe spożywczaki oraz dokąd jadą busy  i tramwaje z najbliższych przystanków. Koniecznie muszę tez przespacerować się po wszystkich parkach i zwiedzić okolice na rowerze (jak tylko ten nieszczęsny palec będzie w lepszym stanie!). Już nie mogę się doczekać!

CZYTAM…

Dużo lekkich, relaksujących książek. Prym wiodą ostatnio zwłaszcza te typu Young Adult – o niektórych pisałam już tutaj, o reszcie się dopiero pojawi, bo wiele z nich idealnie się nada na wakacje. Poza tym mocno wciągnęła mnie książka „Opowieści Podręcznej” (polecam mocno!) oraz „Vox” o podobnych motywach.

OGLĄDAM…

Kolejne sezony seriali – aż dziw, że kiedyś byłam ich przeciwniczką! Obejrzałam już kolejne odcinki Black Mirror, pochłonęłam nowości z kolejnego sezonu „Opowieści Podręcznej” (jak to trzyma w napięciu!)  i polecałam tutaj genialny miniserial „Czarnobyl”.

TU I TERAZ – SOR, OBRONA I PRZEPROWADZKA  – PODSUMOWANIE

Zdecydowanie mój czerwiec był dość intensywny. Aż strach pomyśleć, że to jeszcze nie koniec wszystkich atrakcji! Za to mam nadzieję, że w lipcu już będzie spokojniej, może uda mi się znaleźć jakąś pracę i trochę tez odpocznę. I tyle. A jaki był Wasz czerwiec?