tu i teraz w styczniu 2019 - coś poszło nie tak

Tu i teraz w grudniu 2018 / styczniu 2019 – coś poszło nie tak

W kominku cichutko trzaska ogień. W kuchni już zagotowuje się woda na herbatkę, a Luby zaraz wróci z mandarynkami i zagramy sobie w scrabble. Tymczasem, już za parę godzin nadejdzie Nowy Rok, a to znak, że czas na kolejne tu i teraz!

No dobra, muszę to przyznać – nawaliłam. Zaczęłam grać w scrabble, a potem już totalnie nie umiałam się zebrać do pisania i tym sposobem ten wpis powstaje dopiero 6 stycznia, tuż przed ponownym wyjazdem do akademika. No cóż, przynajmniej wyjdzie na przełomie!

TU I TERAZ W GRUDNIU 2018 / STYCZNIU 2019, CZYLI COŚ POSZŁO NIE TAK

CZUJĘ SIĘ…

Trochę smutna, że ten wolny czas tak szybko upłynął. Teraz już nadeszła pora, by brać się jeszcze mocniej do roboty, więc przydałoby się trochę takiego uczucia ogarnięcia, które mimo wszystko jakoś nie chce przyjść. I tym sposobem już we wtorek mam pierwsze kolokwium, a stan mojej wiedzy raczej nie jest przynajmniej dostateczny. Jednocześnie czuję się taka „rozmemłana”, w stylu „I don’t care”, co zdecydowanie nie pomaga mi do tego przysiąść i nawet teraz wolę pisać coś na bloga albo czytać, niż się uczyć. Cóż, liczę, że później, gdy już wpadnę w wir tych wszystkich zaliczeń,  się już lepiej ogarnę i złapię ten rytm.

CIESZĘ SIĘ…

Z fantastycznego Sylwestra! Bardzo fajnie mi upłynął i coś czuję, że jeszcze długo będę go wspominać, zwłaszcza w ramach sesyjnego pocieszenia.  Poza tym na przełomie grudnia i stycznia mogłam sobie pochodzić po lesie i naładować baterie, zrobić orła na śniegu, a przy okazji wykonać parę zdjęć i poeksperymentować z Instaxem.  No i cieszę się też, że dobrze wykorzystałam wolne w grudniu i trochę nadrobiłam z licencjatami, porządnie się wyspałam i odpoczęłam.

CZEKAM NA…

Czas już po sesji. Ta podwójna zawsze bardzo mnie stresuje i choć z jednej strony mobilizuje to do nauki, to z drugiej strony, po tym czasie, czuję się jak wypompowany balonik. Jednak nie mogę się już doczekać tego kolejnego semestru, obrony i chwili, gdy będę mogła wreszcie powiedzieć, że skończyłam studia licencjackie!

CHCIAŁABYM…

Zrealizować wreszcie te wszystkie pomysły na posty, które mam zapisane w moim notesie, na telefonie, na luźnych kartkach, w głowie i dosłownie wszędzie! Jednocześnie wiem, że styczeń nie będzie na to najlepszym czasem, dlatego ograniczam te ambicje do napisania jednego tekstu tygodniowo. Fajnie byłoby też ponownie zacząć wrzucać coś na Insta, bo na razie to medium, które najbardziej u mnie kuleje.

UCZĘ SIĘ…

W grudniu nauczyłam się raczej niewiele, ale coś czuję, że w styczniu to już będę musiała nadrobić! Poza tym uświadomiłam sobie też, jak dobrze mojej psychice robią wieczorne spacery. Po prostu cały dzień może być fatalny, ale wystarczy wieczorem ruszyć się z kanapy na rundkę po osiedlu i już wszystko nie maluje się z takich czarnych barwach. Tak więc lekcja na styczeń – postarać się o dużo więcej ruchu!

CZYTAM…

Na razie w Nowym Roku przeczytałam jedynie „Z nienawiści do kobiet” J. Kopińskiej i czuję, że był to dobry wybór. Fajnie byłoby, gdyby okazało się, że w przypadku książek działa też zasada „jaka pierwsza książka taki cały rok”, bo to by oznaczało, że czytelniczy 2019 stałby na naprawdę wysokim poziomie. A do reszty książek przeczytanych w grudniu odsyłam Was tutaj:

OGLĄDAM…

Ostatnio bardzo spodobał mi się film z serii „Black Mirror” – „Bandersnatch”. To chyba pierwszy taki interaktywny film, które widziałam, gdzie można wpływać na fabułę poprzez zaznaczanie jednej z dwóch opcji. To robi wrażenie, bo zaczynasz jeszcze lepiej uświadamiać sobie, jak pozornie nic nieznaczące decyzje mogą wpływać na całe życie.

Poza tym, do posiłków często włączaliśmy z Lubym serial „Suits”. Na początku, gdy usłyszałam, że fabuła opowiada o prawnikach, byłam sceptyczna. Założyłam, że to będzie raczej nudne i skomplikowane. Całe szczęście, że Luby mnie przekonał do włączenia pierwszego odcinka, bo wystarczył mi tylko ten jeden, by móc przyznać, że – przepadłam. Całkowicie przepadłam.

TU I TERAZ W GRUDNIU 2018 / STYCZNIU 2019, CZYLI COŚ POSZŁO NIE TAK

A jak 2018/2019 wyglądał u Was? Czy też coś poszło nie tak? Czy też może spędziliście cudownego Sylwestra? Jakie macie plany na 2019? I Czy jesteście równie zadowoleni z 2018 r. jak ja? Dajcie znać!