kawa - piernikowe latte i herbata - tu i teraz w lutym 2019

Wiosno przybywaj, ścianka wspinaczkowa i wakacje – Tu i teraz w lutym 2019

Jest sobotni wieczór. W zlewie leży sterta naczyń do pozmywania, kubki po herbacie koło łóżka już się pewnie proszą o odniesienie ich do zmywarki, a kartka na biurku wciąż przypomina o niedokończonym licencjacie. Jednak zarówno ja, jak i  Luby padamy na twarz – te obowiązki muszą poczekać do jutra. Tak więc Luby gra sobie jeszcze w grę przed snem, co ja postanawiam wykorzystać na napisanie tu i teraz w lutym, przynajmniej do czasu, aż literki przestaną się układać w składne wyrazy. Pewnie nie będzie idealnie, ale za to w 100% autentyczne. Enjoy!

CZUJĘ SIĘ…

Wykończona! Na szczęście tylko fizycznie, co zdecydowanie dobrze robi mojej psychice, bo nie ma już siły zamartwiać się nieistniejącymi problemami. To zmęczenie zafundował mi pierwszy wypad w lutym na ściankę wspinaczkową, dzięki któremu bolą mnie teraz mięśnie, o których istnieniu nawet nie miałam pojęcia. Serio, czuję je nawet podczas stukania w klawiaturę, a moje pismo odręczne chwilowo wskoczyło na wyższy poziom bazgrania jak kura pazurem. Cóż, widać, że jeszcze długa droga przede mną i moją kondycją. Mimo to jestem szczęśliwa. Zmęczona, ale szczęśliwa i chyba właśnie o to chodzi.

CIESZĘ SIĘ…

Z krótkich wakacji po sesji i nadrobienia towarzyskich zaległości! Styczeń jak zawsze przytłoczył mnie ilością zaliczeń i po prostu kiedy po napisaniu jednego z końcowych egzaminów, zdałam sobie sprawę, że mam więcej czasu wolnego, to  przez krótką chwilę złapałam się na „co mam teraz zrobić z życiem?”.  Całe szczęście, że to była tylko chwila, po której w lutym szybko wzięłam się za nadrabianie książkowych zaległości i upragnione pisanie postów na bloga. Stęskniłam się tak bardzo, że jednego dnia stworzyłam trzy wpisy! Do tego w końcu miałam więcej czasu na spotkania z bliskimi „na luzie”, a w związku z możliwością odpoczynku, w lutym poprawił mi się bardzo humor.

CZEKAM NA…

Wiosnę! Słońce lub jego brak ma ogromny wpływ na moje samopoczucie i gdy rano jest smuto szaro i ponuro, to ciężko mi zachować pozytywne myślenie i nie marudzić. Dodatkowo, strasznie stęskniłam się za rowerem i już nie mogę się doczekać, kiedy w weekend będę mogła pomykać z Lubym na rowerach po parku, lesie itp.. Brakuje mi też spacerów wśród zieleni, lekkich wiosennych kurtek i jednodniowych wycieczek, o które zdecydowanie łatwiej w ładną pogodę. Podsumowując: wiosno, przybywaj!

CHCIAŁABYM…

Więcej czasu spędzać ofline  – np. na czytaniu książek, spacerach, długich rozmowach z Lubym, graniu w Scrabble itp. Już pod koniec zeszłego roku uświadomiłam sobie, że bardzo dużo czasu spędzam w Internetach, a zainstalowana w lutym apka „My phone time” jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu, że byłoby fajnie coś z tym zrobić.

UCZĘ SIĘ…

Jako, że dzisiejszy dzień spędziłam na ściance, to uczyłam się przede wszystkim tego, jak asekurować drugą osobę i jak zawiązać bezpieczny węzeł na swojej linie, żeby moje przygoda się źle nie skończyła. Do tego przekonałam się też, że korzystanie z tych najmniejszych „kamieni” nie jest najlepszym wyjściem, podobnie jak z tych dużych, okrągłych, które nie dają dobrej podpory i sprawiają, że szybko spadam. Poza tym dokształcałam się na webinarze Pani Swojego Czasu (polecam!) i pisałam kolejne rozdziały licencjata (mniej polecam).

CZYTAM…

W lutym do mojej biblioteczki wpadło wiele książek godnych polecenia. Były to między innymi „Śmiejąc się w drodze do meczetu”, „Kwiaty w pudełku”, ale i pozycje opisane już w ostatnich „3 książkach, które ostatnio przeczytałam”. Jednakże zdecydowanie największe wrażenie wywarła na mnie biografia Michelle Obamy pt. „Becoming” – mam w związku z nią tyle przemyśleń, że na pewno tutaj jeszcze o niej więcej napiszę!

OGLĄDAM…

Raczej niewiele, głównie ograniczając się do Netflixa. Przez to w lutym wraz z Lubym pochłanialiśmy dalej kolejny sezon „Suits” i… to by było na tyle. Z kolei w akademiku puściłam sobie „do kotleta” Friendsów z angielskimi napisami i mam nadzieję, że przez to przypomnę sobie choć trochę angielski – ostatni raz miałam z nim styczność na zajęciach na studiach z 2 lata temu i domyślam się, że moje braki rosną. Natomiast jeśli chodzi o filmy, to w lutym obejrzałam chyba tylko „Planetę Singli 3” (opisywaną tutaj:) i na tym się skończyło. Wnioski? W marcu obejrzeć coś nowego!

TU I TERAZ W LUTYM 2019 – WIOSNO, PRZYBYWAJ, ŚCIANKA WSPINACZKOWA I MINI WAKACJE – PODSUMOWANIE

Styczeń 2019 był mocno przeciętny, przez co moje samopoczucie często chciało się schować pod kołdrą przed tymi wszystkimi potworami i nie wychodzić. Dlatego też tak bardzo ucieszyłam się ze zmiany na lepsze w lutym – mam nadzieję, że tak już zostanie przynajmniej do czerwca, gdy sesyjne potwory zaatakują ponownie. Tymczasem ta chwila wolnego pozwoliła mi trochę odżyć, ścianka wspinaczkowa odstresowała, podobnie jak książki i cóż – mam nadzieję, że w marcu będzie równie pięknie. A jaki był Wasz luty 2019?