Rośliny na skałach koło zamku w Mirowie - tu i teraz - wrzesień 2018 - na praktykach w szkole podstawowej w 1-3

Tu i teraz – wrzesień 2018 – na praktykach w szkole podstawowej

Niedawno wróciłam z praktyk w szkole podstawowej w klasach 1-3 i już zaczęłam się powoli ogarniać i pakować do wyjazdu na studia. Jednak zanim przez kilka następnych miesięcy będę odwiedzać dom jedynie w weekendy, chcę złapać jeszcze trochę tego wrześniowego, domowego czaru. A to znak, że czas na kolejne tu i teraz!

TU I TERAZ – WRZESIEŃ 2018 – NA PRAKTYKACH W SZKOLE PODSTAWOWEJ W 1-3

CZUJĘ SIĘ…

Zarówno spokojna jak i niespokojna. Spokojna, bo skończyłam dziś moje praktyki w klasach 1-3 i wszystko poszło dobrze. Oczywiście były momenty lepsze i gorsze, jednakże całą praktykę zdecydowanie oceniam na plus. Wiele się nauczyłam, sprawdziłam w której klasie mi się najlepiej pracuje, a także przekonałam się, że całkiem dobrze odnajduję się w szkole. Było to dla mnie zaskoczeniem, bo w przyszłości widziałam się raczej w przedszkolu, a na praktyki w szkole patrzyłam raczej z niepokojem. Tymczasem okazało się, że w szkole czuję się nawet lepiej niż w przedszkolu! Z prawdziwym żalem żegnałam się zwłaszcza z klasą IIIa, bo choć spędziłam po tygodniu na każdym poziomie (1/2/3), to jednak za IIIa będę tęsknić najbardziej. Cóż, przynajmniej mam ich rysunki na pocieszenie, wraz we wspomnieniami przytulania się, jak na meczu futbolu amerykańskiego, na pożegnanie. To były kochane dzieciaki!

Jednocześnie czuję się też niespokojna, bo już w poniedziałek zaczynam 3 rok pedagogiki oraz oligofrenopedagogiki z arteterapią, a tutaj planu dalej nie ma! Czyżby uczelnia zrobiła nam takiego psikusa i podała go dopiero w poniedziałkowy ranek?

CIESZĘ SIĘ…

Hmmm… będę dalej monotematyczna: cieszę się z tych praktyk w szkole! Naprawdę dały mi dużo radości i czuję, że gdy w najbliższych czasach nawiedzą mnie jakieś smutki, to będzie moje główne „rozweselające” wspomnienie! Widok dzieci przytulających się do Ciebie, zgłaszających się do odpowiedzi, ich radosne buźki, gdy coś im się udało, szaleństwa na w-f – no jak ich nie kochać?

CZEKAM NA…

W tej chwili czekam na Lubego wracającego z pracy. Już nie mogę się doczekać, żeby sobie wszystko poopowiadać i zacząć cieszyć się tym ostatnim weekendem przed moim wyjazdem! Poza tym od tygodnia czekam już na ten plan zajęć, a także nie mogę doczekać się, by poznać nowych wykładowców oraz ich wymagania do zaliczenia. Jakoś tak jestem wtedy dużo spokojniejsza – wiem, ile mam roboty w danym semestrze, czego się mogę spodziewać oraz w jak bardzo czarnym miejscu się znalazłam. No i mogę wszystko zaplanować, co mnie bardzo uspakaja. Po prostu lubię wiedzieć na czym stoję, a w ciągu najbliższych dwóch tygodni będzie tyle spraw do załatwienie, że trochę mnie to przeraża.

CHCIAŁABYM…

Żeby te praktyki w szkole podstawowej w 1 – 3 trwały dłużej. Spędziłam tam 3 tygodnie i wiem, że przeważnie jest to dużo cenniejsze, niż godziny „wysiedziane” na uczelni. Dlatego chciałabym, żeby już na tym ostatnim roku na planie zajęć widniało mniej bezsensownych zapychaczy i więcej rzeczy, które potem wykorzystać w szkole, czy przedszkolu.

Poza tym, z miłą chęcią wsunęłabym nachosy serowe do jakiegoś filmu, więc kto wie? Może wybierzmy się gdzieś w Lubym w weekend?

Ha, udało się! Luby już wrócił i stwierdziliśmy, że idziemy na „Kler” – zobaczymy o czym tak wszyscy mówią!

UCZĘ SIĘ…

Nie martwić! Mam z tym ogromny problem i czasem, gdy nawarstwią mi się problemy, można powiedzieć, że jestem wręcz człowiekiem – zmartwieniem.  W końcu to nie jest normalne, by prawie się trząść z powodu wyobrażenia przyszłości, która nigdy nie nastąpiła. Dlatego zaczęłam pić więcej melisy, a także szukać książek o tej tematyce i w ręce wpadła mi „Jak przestać się martwić i zacząć żyć” Dale’a Carnegie. Na razie jest całkiem fajna, zobaczymy co będzie dalej i wtedy na pewno napiszę tutaj, czy warto.

pierwsze chwile z czytnikiem ebooków - czy warto kupić Kindle Paperwhite

CZYTAM…

We wrześniu przeczytałam całkiem sporo książek, co mogliście zauważyć po nowym cyklu „3 książki, które ostatnio przeczytałam”.  Oprócz tych opisanych tutaj na blogu, do mojej biblioteczki wpadła też: „Girl online” Zoe Sugg, „Kirke” Madeline Miller, reportaż „Mali bogowie” Pawła Reszki i „Gorzka Pomarańcza” Nadii Hamid. Z zestawienia polecam zwłaszcza „Kirke”! Do tego pochłonęłam jeszcze resztę książek z serii „Drużyna” Flanagana. Poza tym wczoraj zaczęłam „Tysiąc wspaniałych słońc” Hosseiniego i również jestem zachwycona.

OGLĄDAM…

We wrześniu obejrzałam kilka produkcji Netflixa w ramach wieczornego odmóżdżenia. Jednak najlepszą pozycją okazał się film „Złap życie za włosy”, który szybko mnie pocieszył w chwili kryzysu. Jest ciepły, kojący i mocno wciąga, więc by nie spoilerować powiem tylko, że polecam! Oprócz tego wybrałam się też do kina na „Krzysiu, gdzie jesteś”, który rozczulił mnie prawie do łez i obiecuję, że jeszcze tutaj o nim usłyszycie. Poza tym, w kinie obejrzałam jeszcze film „Żona” – to solidna produkcja, zdecydowanie warta uwagi!

SŁUCHAM…

Jeśli chodzi o muzykę, to wrzesień zdecydowanie był pod tym kątem ubogi. Jakoś tak książki i filmy pochłonęły mnie bez reszty, bo nawet podczas prasowania słuchałam audiobooka. Dlatego niestety w tym miesiącu nie mogę podzielić się żadną fajną nutą do „tu i teraz”.