tylko krowa nie zmienia zdania - jarmark bożonarodzeniowy na Śląsku

Tylko krowa nie zmienia zdania, czyli 3 rzeczy, do których się przekonałam

Mówi się, że „tylko krowa nie zmienia zdania”. Bardzo się z tym zgadzam, bo choć mam zaledwie 22 lata, to już zdążyłam zmienić zdanie z miliard razy. I bardzo dobrze! Mam wrażenie, że ludzie często patrzą na to jak na jakąś negatywną cechę, a przecież to właśnie zmiany świadczą o naszym rozwoju i wykonaniu kolejnych kroków do przodu. Powiem więcej – właśnie brak jakichkolwiek zmian byłby bardziej niepokojący. W końcu gdyby nie one, to pewnie nadal chodziłabym w dzwonach, róż by mnie odrzucał, a feminizm kojarzył się z fanaberią.

TYLKO KROWA NIE ZMIENIA ZDANIA – ŁATWO POWIEDZIEĆ

Jednak mimo tej świadomości, że tylko krowa nie zmienia zdania, muszę się przyznać, że przychodzą mi one raczej ciężko. Łatwo się przyzwyczajam i mam swoje rytuały, które są pośrednio gwarantem mojego dobrego nastroju. Nawet od aktualizacji w telefonie uciekam niczym diabeł od święconej wody (no dobra, po paru tygodniach się przełamuję, ale myślę, że rozumiecie, o co mi chodzi!). Dlatego właśnie dziś, w myśl zasady „tylko krowa nie zmienia zdania”, dziś chciałam opowiedzieć o 3 rzeczach, do których przekonałam się ostatnio.

TYLKO KROWA NIE ZMIENIA ZDANIA, CZYLI 3 RZECZY DO KTÓRYCH SIĘ  PRZEKONAŁAM:

1. SUKIENKI

O moich próbach przekonania się do sukienek pisałam tutaj już wcześniej, ale muszę przyznać, że dopiero w tym roku wyszłam ze sfery marzeń do sfery działania. Dawniej chodziłam tylko i wyłącznie w jeansach. To był mój bezpieczny uniform, w którym mogłam dosłownie wszystko, sukienki zakładając jedynie od święta. Jednocześnie podobały mi się osoby, ubierające je na co dzień i to, jak się przez nie wyróżniały.

Trafiłam na bloga Ani, gdzie opisywała swoją akcję #100dnibezspodni i zapragnęłam sama wziąć w nim udział. Długo to trwało, aż się zmotywowałam, ale ważne, że w końcu  wyszło.  Pamiętam jeszcze, jak jakoś na przełomie lutego i marca się zawzięłam, że przez minimum kilka dni pod rząd nie założę spodni! Udało mi się to utrzymać przez 3 tygodnie, wprowadzić w związku z tym pewną rutynę i teraz już dużo częściej chodzę w sukienkach. Poza tym uwielbiam to, w jaki sposób sukienki działają na moje poczucie pewności siebie. Mam też nadzieję, że w tym roku tym roku dam radę ukończyć wyzwanie #100dnibezspodni. Trzymajcie kciuki!

2. OBCASY

Jeszcze parę lat temu obcasy nie kojarzyły mi się zbyt dobrze. Pamiętam, że zakładałam je wtedy głównie w formie niskich szpilek na jakieś wielkie wydarzenie typu studniówka. Poza tym, wszędzie chodziłam w płaskich butach. Było to po prostu wygodniejsze – nie raz i nie dwa musiałam dobiec do autobusu czy też tramwaju i lubiłam przebiec się parę metrów po parku. Poza tym zawsze chodziłam dość szybko i wszelkie spacery z wlokącymi się osobami uznawałam za katorgę. Z tego co pamiętam, to nawet na maturę poszłam w zniszczonych, ale najwygodniejszych balerinach.

A teraz? Teraz prawie codziennie chodzę na obcasie, co prawda na niskim, mniej więcej cm słupku, ale jednak! Uwielbiam ich optyczne wyszczuplanie , dodawanie pewności siebie i to, jak się komponują z sukienkami. Poza tym w takich 5 cm z łatwością mogę podbiec te parę metrów na uczelnię i zasuwać jak błyskawica. No i teraz już szukam kozaków na zimę na obcasie, bo moje poprzednie jednak są niziutkie.

3. KAWA

Kiedyś te wszystkie „spotkajmy się na kawie” brzmiały dla mnie dziwnie do mnie. W ogóle kawa nie była dla mnie czymś przyjemnym i wydawała się obrzydliwa w smaku. Jak ludzie mogą to pić? – zastanawiałam się kiedyś, a teraz sama dołączyłam do grona fanów kawiarni. Uwielbiam zwłaszcza kawy z pianką, jak cappuccino, latte, mrożone latte itp. i jak tylko mam okazję, a nie jest zbyt późno (chcę w nocy zasnąć o normalnej porze), to chętnie korzystam. Całe szczęście, że przez uwielbianie całej tej kawiarnianej otoczki (ładny wystrój, atmosferę, zapach, spokój), nie mam ekspresu w domu. Coś czuję, że wtedy  już byłabym uzależniona!

TYLKO KROWA NIE ZMIENIA ZDANIA – PODSUMOWANIE

Gdyby kiedyś, ktoś z przyszłości powiedział mi, że przekonałam się do tych trzech rzeczy, pomyślałabym, że zwariował.  „Ja pomykająca na co dzień w sukience? Ja nosząca tak często obcasy? Ja spotykająca się na kawę i ja, której kawa poprawia humor?” – oj, chyba pomyliłeś mnie z jakąś inną Dominiką! – powiedziałabym wówczas. Tymczasem okazuje się, że to prawda! Aż mnie korci teraz napisać tutaj kilka niewyobrażalnych rzeczy o mnie i sprawdzić za parę lat, czy jednak się sprawdzą. Jednakże wolałabym dowiedzieć się czegoś innego. Mianowicie, w myśl „tylko krowa nie zmienia zdania”, do jakich rzeczy przekonałeś się Ty?