Przestań na mnie krzyczeć

Jeśli jesteś osobą, która wkurza się o drobnostkę w sekundę, a potem krzyczy na wszystkich, bo nie umie utrzymać własnych nerwów na wodzy, to mam dla Ciebie złą wiadomość: ten krzyk to Twój wróg!

Dlaczego?

KRZYK ZWIĘKSZA SZACUNEK?

Myślisz, że jak będziesz krzyczeć, to uda Ci się wygrać ten pojedynek zwany „kłótnią”? Że w ten sposób pokażesz jaki jesteś silny i mądry, a do tego zdobędziesz szacunek innych? Zmartwię Cię – to tak nie działa!

Twój krzyk nie wnosi kompletnie nic! Ba! W moim przypadku nawet „odejmuje treści” i sprawa, że mój szacunek do Ciebie zamiast rosnąć spada!  Bo jeżeli nawet nie potrafisz zapanować nad swoimi emocjami, żeby na spokojnie przedstawić swoje racje, to dlaczego właściwie mam Cię postrzegać jako kogoś ważnego? Skoro nawet nie potrafisz zachować się jak dojrzały, dorosły człowiek, który wie czego chce i umie to przekazać innym bez przekleństw, to sprawiasz, że postrzegam Cię jak dziecko, które biega po całym pokoju i płacze, bo nie dostanie ulubionej zabawki!

PRZEPRASZAM NIEWIELE ZMIENIA

Zawsze dobrze jest powiedzieć po wszystkim przepraszam, prawda? Rodzice dobrze Was wychowali i nauczyli, że jak zrobicie coś złego, to wypada potem powiedzieć jedno małe słówko ku zadośćuczynieniu. Tylko wiecie, z tym słówkiem jest jeden mały problem: ono wcale nie jest magiczne! Bo gdy wykrzykujesz różne rzeczy w gniewie, to nie myślisz o tym co robisz, a potem żałujesz tych słów i mówisz „Przepraszam”.

No i okej – miło to usłyszeć bo przynajmniej wiem, że Ci przykro. Tylko Twoje przepraszam nie przeniesie Cię w czasie, żebyś mógł swojej wersji z przeszłości solidnie przyłożyć patelnią, zanim kogoś zrani. To nie cofnie wylanych łez. Nie wymaże złych wspomnień z mojej głowy, ani tych obraźliwych przymiotników, których użyłeś, żeby jak najbardziej mi dopiec.

KRZYCZĄCE KŁÓTNIE W WYOBRAŻNI

Jak wyglądają dla mnie te chwile w wyobraźni? Widzę to mniej więcej tak:

Wpierw jest między nami wszystko dobrze, stoimy sobie na działce, rozmawiamy i stwierdzamy, że hej! fajnie by tu było tu trochę ogrodzić, żeby mieć trochę prywatności. Kupujemy mnóstwo cegieł i zaczynamy razem budować mur porozumienia. Z biegiem czasu poznajemy się bardziej, coraz lepiej nam się gada, więc nasz wspólny mur rośnie.

Nagle coś idzie nie tak i BUM! Kłócimy się, ale Ty nie umiesz powstrzymać emocji i zaczynasz krzyczeć. Wtedy chcesz mnie jak najszybciej wypchnąć za ten mur, który razem zbudowaliśmy. Nie ważne jak, nie ważne gdzie – rzucasz mną na oślep w ten płot, licząc, że w końcu wyląduję po drugiej stronie. Nawet nie patrzysz czy przy tym zrzucasz tylko parę cegiełek z wierzchu, czy może robisz wielką dziurę w samym środku niszcząc wszystko. Jedyne czego chcesz to pozbyć się mnie z ogródka. Nie zauważasz, że przecież tuż obok Ciebie była furtką, przez którą sam mogłeś wyjść żeby się uspokoić. A przy okazji też przestać krzyczeć.

Po ochłonięciu stwierdzasz, że to był błąd i jednak chcesz żebym wróciła do ogródka. Tylko jest jeden problem – wpierw musisz odbudować mur. Niestety bez mojej pomocy możesz naprawić jedynie połowę, A ja jakoś wcale nie palę się do odbudowy czegoś, co zostało zniszczone nie z mojej winy.

PO PROSTU WYJDŹ

Wracając do rzeczywistości to mam do Was wszystkich prośbę: : jeżeli się zdenerwujesz, to zanim cokolwiek powiesz policz do 10, a najlepiej do 100.  A potem po prostu WYJDŹ! Wyjdź na spacer, wyjdź na zakupy, wyjdź na rower, wyjdź GDZIEKOLWIEK!

Gwarantuję, że po powrocie wszystko będzie inne: Ty ochłoniesz, osoba na którą się zdenerwowałeś ochłonie, a przez to dużo łatwiej będzie Wam dojść razem do kompromisu i odbudować Wasz mur porozumienia. Przynajmniej nie będzie płakała przez Twoje krzyki!

NIE JESTEM ŚWIĘTA

Tak, też się czasem denerwuję. Bywają chwile, gdy również nie mogę już wytrzymać i zaczynam podnosić głos.  Tylko jak ochłonę to zawsze tego bardzo żałuję i tak naprawdę  to odbija się potem podwójnie: na osobie na którą nakrzyczałam i na mnie! Bo mnie też jest strasznie przykro! To ja potem beczę jakbym chciała zaoszczędzić na kupowaniu sześciopaka wody na ten tydzień! To ja wyrzucam sobie „Co Ty znowu zrobiłaś!? Jak mogłaś to powiedzieć? Czemu nie udało Ci się powstrzymać emocji?”.  A wystarczyło tylko wyjść na chwilę…

To jak, przestaniesz na mnie krzyczeć?

A Wy? Co robicie jak się zdenerwujecie? Łatwo Was wyprowadzić z równowagi? Jakie macie patenty na szybkie uspokojenie się?