Widzieć muzykę #4 – Historia jak z bajki

W ostatnim odcinku z cyklu „Widzieć muzykę”, opisywałam co sobie wyobrażam słuchając piosenki „Una mattina” z filmu „Nietykalni”. A, że bardzo lubię ten film i podoba mi się wiele utworów, to tym razem słuchacie ze mną „Fly”. Więc wyłaczcie teraz wszystkie rozpraszacze, fejsbuki, snapy, weźcie w dłoń trochę czekolady i zaczynamy! Oto historia jak z bajki:

Dla niewtajemniczonych:

„Nie wiem, czy Wy też tak macie, ale gdy ja słucham muzyki klasycznej (bardzo, bardzo upraszczając, mam na myśli muzykę bez słów),  często oczami wyobraźni widzę różne historie, zdarzenia. Zamykam oczy i przenoszę się do zupełnie innego świata. Dziś chciałabym Was tam zabrać ze mną”

Kiedy po włączeniu piosenki zamykam oczy, od razy w mojej wyobraźni pojawia się starszy człowiek. Jego twarz jest poorana głębokimi zmarszczkami, a skronie delikatnie przyprószone siwizną, więc można przypuszczać, że ma około siedemdziesięciu lat. Jednak mimo podeszłego wieku porusza się jak nastolatek, w jego chodzie jest mnóstwo energii!

Ale jest coś, co tego człowieka wyróżnia. Na początku tego nie zauważam, wydaje mi się być zwyczajnym emerytem z krzywą miną. Jednak gdy podchodzę bliżej już wiem, co w nim takiego jest. Ta cecha szczególna to uśmiech od ucha do ucha i szczęście, które emanuje od niego na kilometr.

Teraz on także mnie zauważył, wyciągnął rękę i powiedział:

– Dzień dobry! Mogę pani w czymś pomóc? Wpatruje się pani we mnie już od dobrych piętnastu minut!

– Eee.. dzień dobry! Nie, dziękuję, po prostu byłam zdziwiona, że na to moje pustkowie przyszedł ktoś obcy.

– Teraz już rozumiem, ale spokojnie – nie zabawię tutaj długo. Zaraz przyleci po mnie balon

– Balon? Chce pan latać balonem? Czy nie woli Pan innych rozrywek?

-Innych, czyli bardziej odpowiednich do mojego wieku? Wiem co chce Pani powiedzieć, ale lot to jedno z moich marzeń. Całe życie harowałem – na rodziców, na żonę, na syna, na córkę. Nigdy tak naprawdę nie miałem czasu spełnić własnych marzeń, skupiałem się tylko na tym, aby moi bliscy byli szczęśliwi i na starość skończyłem jako marudny i sfrustrowany emeryt, który cały dzień gapi się w telewizor. Nie chciałem tak dłużej. Oo! Mój balon już jest! Jeśli chcesz możesz polecieć ze mną – opowiem Ci więcej.

– W sumie to mogę troszeczkę posłuchać, oczwywiście jeżeli Pan chce o tym wszystkim opowiadać.

Wtedy powiedziałam, że chcę posłuchać tylko z grzeczności, nie chciałam mu sprawić przykrości odmawiając. I wiecie co? To była jedna z lepszych decyzji w moim życiu! Usłyszałam genialną opowieść ( o której opowiem Wam kiedy indziej) i zobaczyłam przepiękne widoki!

Historia jak z bajki - góry Alpy - różowe kwiaty

Kiedy wsiedliśmy do balonu, niemal natychmiast unieśliśmy się wysoko w powietrze. Nieźle się wystraszyłam i tak naprawdę tylko to, że był z nami „instruktor” powstrzymało mnie od krzyku.

Wpierw lecieliśmy nad jakąś łąką, z oddali widziałam mnóstwo kwiatów we wszystkich kolorach tęczy, słyszałam szum małego strumyku i śpiew ptaków. Wyglądało to dla mnie jak raj na ziemi, ale niestety musieliśmy lecieć dalej.

Potem moim oczom ukazał się stromy szczyt, więc musieliśmy wznieść się jeszcze wyżej. Tuż po przekroczeniu go, w oddali zobaczyłam … Wieżę Eiffla! Zdumiona zapytałam staruszka:

-Jak to możliwe? Przecież tak się nie da, w jednej chwili przenieść się z Polski do Paryża, nie mówiąc już o tym, że Paryż wcale nie jest otoczony górami!

– Widzisz, jak się bardzo mocno chce, to się da. Te wszystkie widoki, które widzisz, to tak naprawdę moja wyobraźnia, tutaj wszystko jest możliwe.

Już chciałam krzyczeć, że jest obłąkany i powinni go zamknąć w psychiatryku, gdy nagle usłyszałam ogromny huk. Odwróciłam się, myśląc, że to balon w coś trafiła, a wtedy .. patrzyłam wprost na wielki wodospad Niagara!

Historia jak z bajki - wodospad

Za chwilę obróciłam się z powrotem, ale Paryż już znikł, a na jego miejscu wyrosły strzeliste drapacze chmur, tu i ówdzie przetykane domkami w chińskim stylu.

-A to co? Gdzie jesteśmy???

-Hong- kong. Spójrz tylko na tych wszystkich ludzi w dole, są do nas tak podobni, a jednocześnie – tak różni. Widzisz te wszystkie bibeloty na ulicach, wielkie neony i dziwaczne znaczki? Czy to nie jest fascynujące?

– Mhm.. Tak, bardzo!

– Spokojnie, nie bój się, zaraz kończymy na dziś, jeszcze tylko dolecimy na to Twoje pustkowie.

Po wylądowaniu, gdy mogłam w końcu oddychać bez strachu o życie, staruszek zaproponował mi cotygodniowe latanie z nim. Stwierdziłam, że w sumie to tym razem było fajnie, więc choć raz mogę zaryzykować.  Od tego czasu latamy razem regularnie, co tydzień odwiedzamy inne miejsca i ludzi. I wiecie co?

Tak rozpoczęła się największa przygoda mojego życia.


 

Piosenka się już skończyła, u mnie czekolada wyszła, więc myślę, że to koniec opowieści : Historia jak z bajki No chyba, że ktoś będzie tak dobry i skoczy mi do sklepu po coś słodkiego – wtedy mogę dokończyć!

  • Tylko nie kuś mnie więcej czekoladą! 😀 Nie tknęłam jej od czterech lat i póki co musi tak pozostać ;).

    Jak się czegoś mocno chce, to to jest możliwe – piękne przesłanie. Może nie wprost, może nieco ukryte, ale marzenia można spełnić w każdy momencie. Co tydzień odfruwać swoim balonem w zupełnie inną rzeczywistość, poznawać inspirujące historie, czytać o wspaniałych ludziach, a potem wracać na swoje pustkowie i zacząć pracować nad sobą :).

    • Hahaha, serio? Nie wiedzialam, że jesteś na czekoladowym odwyku, wybacz ;D Następnym razem będzie miseczka z truskawkami i innymi owocami 😀
      Lubię tak czasem ukryć główny sens opowieści i zawsze bardzo mnie cieszy, gdy ktoś to zauważa – dziękuję!
      A praca nad sobą jest bardzo ważna, choć piekielnie trudna – mi to w wakacje marnie wychodzi, rozleniwiona jestem. Ale jak nagle mam mnóstwo spraw na głowie to biorę się w garść 🙂
      No i myślę, czy by nie spróbować pociągnąć tej historii dalej, tzn z takim odfruwaniem i opowiedzeniem historii starszego pana bardziej szczegółowo, choć nie wiem czy komuś się spodoba 😉

      • Na czekoladowym, cukrowym, solnym… I wielu, wielu innych odwykach :D. Czasami myślę, że zwariowałam ;).

        Pisz! Pisz koniecznie to, co Ci przychodzi do głowy. Potem zastanowisz się, czy to opublikować, czy nie, ale pamiętaj, że blog jest Twoim miejscem i Ty tu rządzisz, Ty masz się tutaj realizować :).

        • Dużo tych odwyków masz 😀 Ja powinnam przejść na odwyk cukrowy, z solnym nie mam problemu na szczęście 😀
          Okej, to jak mnie dopadnie wena to może coś spróbuję z tym pokombinować 🙂

          • Walka z trądzikiem jest wymagająca :). Dopiero połączenie diety i kuracji lekarskiej pomogło. Długa, okupiona wieloma łzami historia ;).

            Będę czekać, wiesz, że uwielbiam tę serię! 🙂

          • Teraz rozumiem, sama z nim kiedyś trochę walczyłam 🙂
            Jedynie szkoda, że Twoja historia była okupiona wieloma łzami, przykro mi 🙁
            Jasne! Dziękuję za dodatkową motywację!

  • Zamknęłam oczy i widzę unoszącego się nad górami młodego, uśmiechniętego mężczyznę, który siedzi przy swoim pianinie i tworzy utwór dla natury 🙂

  • Oglądałaś kiedyś „Odlot” 🙂 ? Tam też jest balon i staruszek! 🙂 Kurde… u mnie nie ma czekolady, ale jest sok bananowy! Też pasuje! 🙂

    • Niestety nie oglądałam, jedynie jakieś przebłyski w reklamach itd:( Ale nadrobię!
      Sok bananowy? Super!

  • A ja po zamknięciu oczu, wyobraziłam sobie siebie…jak biegnę przez wielką łąkę, uciekam i chcę poczuć wolność:) Coś w stylu lotu na paralotni:)

    • Też bardzo fajnie! Myślę, że ta piosenka pasuje do wielu „wizji”,a Twoja naprawdę mi się podoba! Sama chciałabym kiedyś polecieć na paralotni 🙂

  • Pingback: Co kupić chłopakowi / dziewczynie? 20 pomysłów na kreatywny prezent()

  • Ten moment, kiedy jedziesz autobusem słuchając muzyki i czujesz się jak bohater teledysku 😀
    A historia urzekająca, skojarzyła mi się tak jak dziewczynie wcześniej z „Odlotem”. Swoje marzenia chciałabym jednak spełnić wcześniej, żeby później móc wspominać i patrzyć na zdjęcia nie musząc już ruszać zmęczonego ciała z kanapy 🙂

    • Dziękuję!
      Kurczę, już wyżej pisałam, że muszę nadrobić ten „Odlot”, bo jeszcze nie widziałam, a tutaj cały czas i to wylatuje z głowy! Zapisuję już sobie to na kartce – może tym razem nie zapomnę? 😀
      Ja też bym wolała spełnić moje marzenia wcześniej, tutaj chodziło mi właśnie o pokazanie, że nie warto cały czas odkładać na bok własnych potrzeb i marzeń 🙂

  • Piękne masz te wizje ;))