Fantastyczne zwierzęta Zbrodnie Grindelwalda - recenzja - czy warto obejrzeć - moja opinia

„Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda” – czy warto obejrzeć? Recenzja

„Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda” – warto iść do kina czy nie? Na szczęście sama nie miałam takich dylematów – sentyment do świata Harry’ego Pottera robi swoje (zaczytywałam się w podstawówce całymi dniami!). Dlatego po prostu wiedziałam, że muszę go zobaczyć! Poza tym pierwsza część „Fantastycznych zwierząt” bardzo mi się spodobała, więc miałam nadzieję, że ta część będzie równie fajna, a może nawet lepsza? Jednak czy „Fantastyczne zwierzęta: zbrodnie Grindelwalda” spełniły moje oczekiwania? Już piszę!

„FANTASTYCZNE ZWIERZĘTA: ZBRODNIE GRINDELWALDA” – CZY WARTO? MOJA OPINIA

FANTASTYCZNE ZWIERZĘTA I JAK JE ZNALEŹĆ – PIERWSZA CZĘŚĆ LEPSZA

Moją pierwszą myślą po obejrzeniu filmu „Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda”  było: „w miarę dobre, ale jedynka lepsza”.  Naprawdę spodziewałam się, że cała fabuła, walka z Grindelwaldem, sama jego postać i wszelkie zawiłości zostaną przedstawione jakoś bardziej intrygująco. I cóż – rozczarowałam się. Oczywiście to nie jest tak, że film jest nudny, o nie! Po prostu wszystkie filmy o Potterze oraz pierwsza część tej serii postawiły poprzeczkę bardzo wysoko. I niestety, ale z bólem muszę przyznać, że film „Fantastyczne zwierzęta: zbrodnie Grindelwalda”  do tej poprzeczki nie dał rady doskoczyć.

ZA DUŻO AKCJI, ZA MAŁO INFORMACJI

W filmie jest bardzo dużo akcji, walk na różdżki i zaskakujących momentów. W jednym momencie nawet  podskoczyłam tak, że dziękowałam losowi za zjedzenie nachosów wcześniej – w przeciwnym razie byłabym cała w sosie serowym! Jednakże, gdy w kulminacyjnym momencie mam już dość efektów specjalnych, to chyba znaczy, że coś poszło nie tak. Mimo to muszę przyznać, że pod kątem akcji film „Fantastyczne zwierzęta: zbrodnie Grindelwalda” zaczął się bardzo dobrze i naprawdę mnie porwał, a ten nadmiar przytłoczył później.

JEDEN BOHATER NA PLUS, INNY – NA MINUS

Lubię postać Jacoba Kowalskiego. W pierwszej części naprawdę bawił i fajnie się patrzyło na to, jak poznaje świat magiczny. Natomiast w filmie „Fantastyczne zwierzęta: zbrodnie Grindelwalda” jego blask zdecydowanie przygasł i choć fajnie było go zobaczyć znów, to jednak to już nie ten sam czarujący „mugol”. Za to bardzo spodobała mi się Zoe Kravitz w roli Lety Lestrange. Mam nadzieję, że w następnej części będzie jej jeszcze więcej.

DEPP W ROLI GRINDELWALDA

W pierwszej części, Depp zdecydowanie nie pasował mi do roli Grindelwalda. Teraz, w filmie „Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda” , Depp miał dużo więcej czasu, żeby przekonać do siebie widza. I muszę przyznać, że ze mną mu się udało, choć  te blond włosy (wiem, wiem  Grindewald musi takie mieć) nadal mnie śmieszą.  Poza tym, aktor grający młodego Grindelwalda we wspomnieniach jest dobrany fantastycznie i przynajmniej w tym wypadku moje oczekiwania zostały spełnione już od pierwszych chwil.

Fantastyczne Zwierzęta Zbrodnie Grindelwalda - co mi się spodobało - recenzja

FANTASTYCZNE ZWIERZĘTA: ZBRODNIE GRINDELWALDA – DOBRE STRONY

Oczywiście film ma również całkiem sporo dobrych stron. Sama byłam zachwycona zwłaszcza doborem muzyki, a także pięknymi kadrami. No i te efekty specjalne! Ich wykreowanie zajęło pewnie twórcom wieki! I choć nadal uważam, że trochę ich za dużo, to przynajmniej stoją na wysokim poziomie. Poza tym pojawiło się też kilka scen, w których byłam pod wielkim wrażeniem zgrabnego montażu, jednocześnie zadając sobie pytanie: jak to jest zrobione? Na pochwałę zasługuje też dobór aktorów.  Po tym, jak przyzwyczaiłam się do Deppa jako Grindelwalda, to w tej kwestii nie mam się do kogo przyczepić. Eddie Redmayne jako Newt Scamander jest świetny, o Zoe Kravitz i Foglerze (Jacob Kowalski) już pisałam wyżej, a Jude Law idealnie odegrał młodego Dumbledore’a.

FANTASTYCZNE ZWIERZĘTA

Kto by zgadł, że najmocniejszą stroną „Fantastycznych zwierząt” są właśnie fantastyczne zwierzęta? Bardzo oryginalne, z mojej strony, czyż nie? Jednak żarciki na bok, bo o nich po prostu nie można nie wspomnieć! Zwłaszcza o przekochanym niuchaczu, którego sama chętnie przygarnęłabym do domu, po ukryciu całej biżuterii – jak dobrze było go znów zobaczyć wraz z innymi magicznymi stworzeniami!

SZOKUJĄCE ZAKOŃCZENIE

Z jednej strony, zakończenie było dobre, bo mocno zaszokowało i zaciekawiło. Jednak z drugiej, człowiek wertuje wszystkie swoje informacje o potterowskim uniwersum, kończąc z „WTF?”. I mam wielką nadzieję, że w trzeciej części wszelkie zawiłości i nieścisłości, których tutaj jest jedna sporo, zostanie logicznie wyjaśnione.Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda - moja opinia - czy warto obejrzeć recenzja

„FANTASTYCZNE ZWIERZĘTA: ZBRODNIE GRINDELWALDA” – PODSUMOWANIE RECENZJI

Mam wrażenie, że z serią „Fantastyczne zwierzęta” będzie podobnie jak z Igrzyskami Śmierci. Tam też pierwsza część była świetna, druga dużo słabsza, by potem trzecia (1,2) mogła rozkwitnąć i zakończyć wszystko z efektem „wow”.  Dlatego właśnie, choć  film„ Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda” nie był tak rewelacyjny jak się spodziewałam, to jednak, gdy wyjdzie „trójka” i tak się wybiorę do kina. W końcu muszę wiedzieć jak się skończy! Tak  więc, skoro twórcom udało się mnie na tyle zaciekawić, to może jednak spełnił swoją rolę poprawnego, w miarę dobrego pośrednika pomiędzy dwiema częściami?