nie jesteś pępkiem świata - przeszkadzasz - do posta o głośnych sąsiadach i paleniu

Nie jesteś pępkiem świata – przeszkadzasz!

Im starsza jestem, tym częściej dostrzegam, że ludzie w większości nie myślą o innych i tym, że swoim zachowaniem mogą przeszkadzać. I choć nie wiem, czy to celowe działanie, czy po prostu nie wpadają pewne rzeczy to głowy, to jednak często widzę, że na pierwszym miejscu stawia się własną wygodę, bez głębszej refleksji, empatii.  Widać to zwłaszcza na przykładzie ciszy, a raczej jej braku oraz… paleniu papierosów.

MYŚL O INNYCH – NIE HAŁASUJ!

Przykładowo, sama przez  większość swojego życia mieszkałam (i nadal mieszkam) w bloku. Zwykłym bloku, na równie zwykłym blokowisku, podobnie jak większość moich rówieśników i rodziny.  Dlatego też, od dzieciństwa uczono mnie, żeby myśleć nie tyko o sobie, lecz też o sąsiadach. Przykazywano mi więc, aby: nie puszczać muzyki na cały regulator, nie gadać głośno na klatce schodowej, nie urządzać głośnych imprez kończących się nad ranem itp. Wówczas myślałam, że to normalne, aby dbać nie tylko o swój komfort, ale i myśleć o innych. A potem zamieszkałam w akademiku, a do mojego bloku wprowadzili się nowi sąsiedzi. Zaczęła się inna bajka.

TO NIEWAŻNE, ŻE PRZESZKADZAM SĄSIADOM

Pewnego dnia, wróciłam do domu z okropnym bólem głowy. Dosłownie marzyłam tylko, żeby się wykąpać, iść spać i już tego nie czuć. Tymczasem, nowi sąsiedzi chyba uznali, że czas na imprezę. Włączyli muzykę tak głośno, że miałam wrażenie, że jakby leciała z głośników tuż obok mnie. Nawet kiedy wybrałam się do nich z prośbą o przyciszenie, wszystko było mocno słychać na korytarzu, a ja dobiłam się do nich dopiero za którymś dzwonkiem, bo wcześniejszych nie usłyszeli. Tak więc możecie sobie wyobrazić, jak głośno tam było. Od tego czasu takie basy już przycichły, choć nadal zdarza mi się słyszeć „Miłość w Zakopanem” i inne disco polo.

TO NIEWAŻNE, ŻE PRZESZKADZAM INNYM STUDENTOM

Natomiast w  akademiku okazało się, że (na szczęście rzadko) część ludzi lubi sobie zrobić wieczorem imprezę na korytarzu, najlepiej taką z muzyką, karaoke i fajkami. Ty w pokoju obok słyszysz dosłownie wszystko. I oczywiście rozumiem, że student się lubi pobawić, ja też lubię – ale tak, żeby nie mieć świadomości, że wśród tych 100 osób na piętrze zapewne połowa nie może spać, bo mnie się śpiewać zachciało. Poza tym miałam też styczność z akordeonistą, robiącym próby po 23, a moja współlokatorka słyszy wszystkie kłótnie (łącznie z niezłymi wyzwiskami) z pokoju obok.

LUDZIE NIE MYŚLĄ, ŻE MOGĄ PRZESZKADZAĆ 

Doświadczając zaledwie tych kilku sytuacji, widzę, że ludzie nawet nie myślą, że mogą przeszkadzać innym. Tymczasem, to chwila zastanowienia przecież nieraz by się przydała. Łatwiej by nam się wówczas żyło ze sobą. Bo kiedy ja sobie puszczę muzykę na pełny regulator, to okej – mnie będzie wesoło, ale co z sąsiadami?

Część osób może pracować na nocną zmianę i potem to odsypiać. Innym niedawno narodziło się dziecko i każda chwila drzemki jest dla nich bezcenna. Z kolei jeszcze inni mogą pracować w domu, nie wspominając już nawet o dzieciach przygotowujących się na sprawdzian i odrabiających lekcje. Ludzie z akademika też mogą pracować na swoje utrzymanie na nockach. Licencjaty kiedyś trzeba napisać, podobnie jak prace zaliczeniowe. Nauka także sama nie wejdzie do głowy, a dla niejednej osoby jedynym czasem na to są te późne wieczory.

INNY PRZYKŁAD – PAPIEROSY

Podobnie jest z papierosami palonymi tuż przy wejściu na uczelnię czy też w akademiku. Chcesz palić i się truć? Proszę bardzo, Twój wybór. Jednak  nie odbieraj go innym! W końcu już na opakowaniu jest napisane, że palenie zabija. Jeżeli Ciebie stać na leczenie, to fajnie, jednak  mnie nie – wolę wydać te pieniądze na fajne podróże. Chcę być zdrowa, a wdychanie tego dymu (bierne palenie) niestety raczej nie wpłynie pozytywnie na jego stan. I kto wtedy za to zapłaci?

NIE MA INNEGO WYJŚCIA, CZYLI BIERNE PALENIE

Tymczasem, nierzadko kończy się tak, że aby wejść na uczelnię albo po prostu do swojego pokoju w akademiku, trzeba się przedrzeć przez chmurę dymu. I nie ma innego wyjścia – po prostu to wdychasz.  I raz, że zdrowie, a dwa, że śmierdzi. Swoją drogą tak się zastanawiam, używamy dezodorantów, żeby nie przeszkadzać innym zapachem swojego potu (nieszkodliwym, ale raczej nieprzyjemnym). Za to z tym, że od kogoś, czasem dosłownie, cuchnie fajkami już nie mamy takiego problemu. Hm…

Wracając do tematu, ja tylko ładnie proszę, żeby nie zmuszać innych do wdychania tego papierosowego dymu i nie odbierać im wyboru. Wystarczy po prostu przejść się parę metrów dalej. Nie stać tuż przed wejściem na uczelnię. Nie palić koło przedszkola, szkoły podstawowej. W akademiku wyjść  na balkon (przeważnie jest taka opcja) zamiast smrodzić na korytarzu. Proste, a to tylko dwa przykłady.

NIE BĄDŹ ŁOSIEM – NIE MYŚL TYLKO O WŁASNYM TYŁKU

Dlatego też, uwaga, uwaga – pamiętaj, że nie jesteś pępkiem świata, więc nie bądź łosiem i nie myśl tylko o własnym tyłku. Przycisz muzykę wieczorem. Informuj wcześniej o imprezach. Nie pal w miejscach, których nie da się ominąć lub obejść. Nie zostawiaj popielniczek na samym środku korytarza. Nie pal, siedząc tuż obok drzwi do nieswojego mieszkania. Nie parkuj na miejscu dla niepełnosprawnych. Ustąp miejsca kobiecie w ciąży, przepuść ją w kolejce. Nie utrudniaj innym życia, bądź życzliwy. Tyle i aż tyle.

W końcu skoro możesz oszczędzić komuś niepotrzebnych nerwów i stresu to chyba warto?