Jak myślisz – czy obcy ludzie mogą wiedzieć więcej o cechach Twojej osobowości na podstawie wyglądu Twojego pokoju, niż bliscy znajomi? Czy nieświadomie, za pomocą układu mebli, dekoracji i posiadanych w pokoju przedmiotów możemy pokazywać innym jacy jesteśmy? Czy inni są w stanie nas ocenić, nawet bez wiedzy o tym, jak wyglądamy? Okazuje się, że tak!
Ale zacznijmy od początku: na jakiej podstawie jesteśmy w stanie to w ogóle stwierdzić? Spokojnie – już tłumaczę!
TEST WIELKIEJ PIĄTKI – CO TO JEST?
Psycholog Samuel Gosling postanowił przeprowadzić eksperyment dotyczący usposobienia ludzi przy pomocy tak zwanej „Wielkiej Piątki”. Jest to test, który bada osobowość w pięciu aspektach, czyli:
- Ekstrawersja – określa np. czy ktoś woli pracować indywidualnie, czy w grupie? Czerpie energię ze spotkań towarzyskich, czy raczej takowe go wyczerpują? Lubi gdy dookoła niego kręci się wielu ludzi i dużo się dzieje, czy woli spokojniejsze klimaty?
- Ugodowość – stwierdza, czy ktoś jest osobą chętnie współpracującą z innymi, skłonną się dostosować, czy też lubi postawić na swoim? Łatwo ufa innym lub jest bardziej podejrzliwy?
- Sumienność – opisuje zorganizowanie i skłonności to wprowadzania i utrzymywania u siebie dyscypliny.
- Stabilność emocjonalna – określa skłonności do wahań nastrojów, tego, czy człowiek jest bardziej pewny siebie, czy tez podatny na wszelkie krytyczne opinie? Łatwo się przejmuje, czy też jest bardziej stabilny?
- Otwartość na nowe doświadczenia – mówi, czy łatwo się przystosowuje do nowej sytuacji, czy też raczej to nowe sytuacje muszą się przystosować do niego? Chodzi z głową w chmurach lub jest człowiekiem praktycznie myślącym?
EKSPERYMENT GOSLINGA
By zrobić badania, Gosling poprosił osiemdziesięciu studentów o wypełnienie testu Wielkiej Piątki. Kolejnym krokiem było zbadanie jak dobrze znają ich przyjaciele – tym razem to oni mieli wypełnić kartę. Jak przewidywano – okazało się, że bliscy studentów potrafili och całkiem dobrze opisać zgodnie z wymienionymi wyżej aspektami.
Następnie Gosling wykonał kolejny eksperyment, jednak to już nie przyjaciele studentów mieli wypełniać o nich kwestionariusz, lecz zupełnie obcy ludzie, którzy po prostu rozejrzeli się w ich pokoju. Co więcej – obcy mieli na obserwację tylko około piętnastu minut, a jednocześnie nie powiedziano im na co dokładnie mają zwrócić uwagę. Po wyjściu z pokoju zadawano im pytania odnośnie osobowości studenta, który w nim mieszkał, a oni mieli odpowiedzieć przy pomocy skali od 1 do 5.
JAKIE BYŁY WYNIKI BADANIA?
Po zebraniu odpowiedzi, okazało się, że ocenienie ekstrawersji było dla obcych trudniejsze, niż dla przyjaciół studentów. Jednak to nic dziwnego – w końcu najłatwiej nam ocenić czy ktoś jest towarzyski, czy też nie twarzą w twarz, prawda? Podobnie z ugodowością – tutaj również lepsi okazali się przyjaciele. Jednak w przypadku pozostałych 3 aspektów, to nieznajomi wykazali się trafniejszymi odpowiedziami! Uzyskali lepsze wyniki w ocenieniu sumienności danego studenta i dużo lepiej oszacowali ich otwartość na nowe doświadczenia i sumienność Tak więc, okazało się, że ludzie, którzy nigdy nie widzieli ocenianych osób na oczy, umieli lepiej określić ich osobowość niż przyjaciele!
DOMOWA „ ROZMOWA REKRUTACYJNA”?
Co więcej, jak sugeruje Gladwell w książce „Błysk”:
„Zapomnijmy o niekończących się spotkaniach zapoznawczych. Jeśli pracownik działu kadr chce się przekonać, czy jesteśmy dobrymi kandydatami do zatrudnienia, niech któregoś dnia wpadnie do nas i rozejrzy się wokoło”
Czy taka „rozmowa rekrutacyjna” nie byłaby ciekawa? Przynajmniej część stresu związana ze spotkaniem w obcym miejscu by zniknęła! Z drugiej strony ludzie spodziewający się wizyty rekrutera pewnie wysprzątaliby wszystko na błysk i zafałszowali jego intuicję.
Jednak jak to w ogóle możliwe? Jakim cudem obcy ludzie mogą trafniej ocenić nasz charakter, niż przyjaciele, bazując tylko na wizycie w naszym pokoju?
JAK TO MOŻLIWE?
Psycholog tłumaczy to tym, że w naszym pokoju można zdobyć trzy rodzaje wskazówek, świadczących o naszej osobowości. „Po pierwsze, zawiera manifestację tożsamości – świadomie wyrażane przez nas pragnienia dotyczące sposobu, w jaki chcielibyśmy być postrzegani przez innych […]. – tutaj przykładem mogą być np. ramki ze zdjęciami rodziny na biurku, czy własnoręcznie malowane akwarele na ścianie.
Kolejnym tropem są przypadkowo zostawione ślady zachowania – kubek zostawiony w pośpiechu na biurku, niepościelone łóżko, czy też resztki czekolady na podłodze.
Ostatnim wskaźnikiem są:
„regulatory myśli i uczuć – zmiany, które wprowadzamy do przestrzeni najbardziej dla nas osobistej, aby wpływały na nasz nastrój: zapachową świecę w kącie pokoju, ozdobne poduszki rozrzucone artystycznie na kanapie.”
BRAK ROZPRASZACZY
Poza tym, nie da się ukryć, że bardzo często oceniamy innych (nierzadko błędnie!) przez pryzmat stereotypów. Widzimy mocno umalowana blondynkę w krótkiej spódniczce i nie przyjdzie nam do głowy, że to pani profesor z uniwersytetu, tylko, że na wakacjach. Patrzymy na poważnego prawnika i nie spodziewamy się, że to osoba, która kocha gry video wygłupia się na scenie jako komik – tak by wymieniać można do rana! Jednak nie da się ukryć, że czasem, postrzegając kogoś przez pryzmat stereotypów, możemy sobie zaburzyć jego prawdziwe cechy.
POKAŻ MI SWÓJ POKÓJ, A POWIEM CI, KIM JESTEŚ!
Z eksperymentu Goslinga wynika, że nasi przyjaciele są lepsi w określeniu jak bardzo towarzyscy i ugodowi jesteśmy. Jednakże, mają znacznie większy problem z oszacowaniem sumienności, stabilności emocjonalnej oraz otwartości na nowe doświadczenia, a to przecież znacząca część naszej osobowości! Tak więc, krótko mówiąc: pokaż mi swój pokój, a powiem Ci kim jesteś!
Post został napisane na podstawie książki: Malcolm Gladwell „Błysk”, str. 43 – 47.


Leave a Comment