Co po maturze - jakie studia wybrać #copomaturze

Co po maturze? Iść do pracy czy na studia i kilka innych wskazówek – #CoPoMaturze

Co po maturze? Jakie studia wybrać ? A może iść do pracy? Zostać w domu, czy pojechać gdzieś dalej? Gdzie wyjechać na studia? Jakie są przyszłościowe studia? Jakie są ciekawe kierunki studiów dla niezdecydowanych? – to pewnie tylko niektóre z pytań, które właśnie zadają sobie tegoroczni maturzyści. I nic w tym dziwnego! W końcu gdy obowiązkowa szkoła się skończyła i trzeba wybrać co dalej, to ten wybór wydaje się mega, mega ważny! Sama zdawałam maturę cztery lata temu i dobrze pamiętam, że sama też zadawałam sobie miliony takich pytań.  Maltretowałam nimi wujka Google i bliskich, będąc przy tym bardzo niepewną i zagubioną.

AKCJA #COPOMATURZE

Dlatego właśnie ucieszyłam się, gdy zobaczyłam, że Socjopatka i Blue Kangaroo organizują akcję #CoPoMaturze, która ma pomóc właśnie takim niezdecydowanym maturzystom. Akcja działa przez 3 tygodnie (od 04.06) i różne osoby – na instagramie, blogu czy fejsbuku będą się z tym czasie dzielić swoją historią i odpowiedzią na pytanie „Co po maturze?”.  Ach żałuję, że jak sama nie szłam na studia to nic takiego nie zorganizowano – może byłabym uboższa choć o jedną porażkę. Jednak teraz, teoretycznie „mądrzejsza” o doświadczenia, sama biorę udział i trochę poopowiadam o studiach, mojej drodze i dam kilka wskazówek.  Enjoy!

CO PO MATURZE? MOJA HISTORIA!

Opisywałam już tutaj o rezygnacji ze studiów w tym poście – „O tym, jak postanowiłam rzucić studia”. Dlatego właśnie tylko krótko napiszę, że  po maturze wybrałam się na ekonomię, która zdecydowanie nie była dla mnie. Potem poszłam na wolontariat do przedszkola i stwierdziłam, że to jest to, dlatego złożyłam papiery na pedagogikę, a żeby przy okazji nauczyć się czegoś więcej – także oligofrenopedagogikę z arteterapią.

WYJECHAĆ NA STUDIA CZY ZOSTAĆ W DOMU? 

Gdy studiowałam ekonomię, mieszkałam w domu i codziennie dojeżdżałam na uczelnię, natomiast obecnie wyjechałam do innego miasta i mieszkam w akademiku, więc mogę powiedzieć, że mam porównanie.

ZOSTAĆ W DOMU I DOJEŻDŻAĆ

Wiem, że ludzie są różni i różne są tez miasta, ale mnie dojazdy do Katowic wykańczały, zwłaszcza psychicznie. Z mojego miasta jechał dosłownie jeden bus pośpieszny (40 min), którym podróżowało tak dużo ludzi, że gdy wsiadałam na drugim przystanku, to już nie było gdzie usiąść. Do tego były jeszcze 2 „normalne”, wlokące się przez godzinę. Oczywiście z centrum też musiałam jeszcze dojechać dalej, przez co już na uczelnię przyjeżdżałam zmęczona. Nie wspominam już nawet o korkach w okolicach Katowic, okienkach w środku zajęć i spóźniających się busach, bo to prawdziwa magia. Dlatego jeżeli miałabym jeszcze raz studiować w Katowic, to niewątpliwie wybrałabym wynajmowania mieszkania gdzieś blisko.

INNE MIASTO I AKADEMIK

Drugie studia wybrałam już w innym mieście, dużo mniejszym, gdzie zamieszkałam w akademiku, położonym parę minut od uczelni. Dzięki temu mogę sobie wyjść z „domu” parę minut przed zajęciami, nie marnuje czasu na okienka i w ogóle pod tym kątem to cud miód i orzeszki. Niestety, wyjazd na studia do innego miasta ma też wady, które warto rozważyć przed wyprowadzką.

ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ

Mianowicie, chodzi mi tutaj o partnera życiowego oraz miasto z którym wiąże się swoją przyszłość. Oczywiście rozumiem, że w czasie studiów może się jeszcze wiele zmienić, ale jeżeli zakładamy, że „to ta”  „to ten”, wówczas warto wziąć pod uwagę, że jeśli zmienisz miasto, to możecie mieć dla siebie mniej czasu, no i nie każdemu odpowiada tez związek na odległość.  U mnie wygląda to tak, że w tygodniu siedzę na uczelni, a weekendy spędzam z chłopakiem.  Przez to stacjonarna praca raczej odpada, bo też nie chciałabym, żeby wyglądało to tak, że przyjeżdżam, ale nie mam dla nas w ogóle czasu.

TROCHĘ O PRZYSZŁOŚCI

Drugą sprawą jest to, że swoją przyszłość wiążę raczej z Górnym Śląskiem i to tam chciałabym szukać przyszłej pracy, a wyjechałam do innego miasta.  Tymczasem uczelnia często współpracuje  z bliskimi jej placówkami, gdzie jest szansa by zabłysnąć i zaprezentować się przyszłemu pracodawcy, a ja? Ja mogę brać w tym udział, ale po studiach i tam zmienię teren i będę musiała rozglądać się na rynku pracy od podstaw. Dlatego zachęcam, by na studia wybrać miasto z którym wiąże się (przynajmniej hipotetycznie) przyszłość i tam budować swój wizerunek itp.

IŚĆ NA STUDIA VS. IśĆ DO PRACY?

Tutaj kluczem są Twoje chęci do nauki i fundusze. Uważam, że jeśli nie lubisz się uczyć, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że na studiach się nie odnajdziesz i lepiej iść do pracy.  Podobnie z pieniędzmi – jeżeli w domu jest z nimi krucho i musiałbyś już całkowicie zarabiać na swoje utrzymanie, to też łatwiej będzie pójść do pracy, choć w takim wypadku warto też się zastanowić, czy nie dałoby się ewentualnie pogodzić studiów z pracą?

STUDIA DZIENNE CZY ZAOCZNE?

Są zwolennicy zarówno studiów dziennych, jak i zaocznych, dlatego myślę, że tutaj najważniejsza odpowiedzią na pytanie „dzienne czy zaoczne” jest: to zależy. Głównym kryterium jakie brałabym pod uwagę byłby typ studiów, ilość zajęć oraz zaliczeń oraz obecności. Warto w tym celu przejrzeć sobie plany zajęć z zeszłym lat i sprawdzić, czy ewentualne dzienne dałoby się pogodzić z pracą.

Przykładowo, u mnie, będąc tylko na jednym kierunku, ludzie spokojnie pracują, co poniektórzy nawet na cały etat. Czasem można wziąć na pracę nawet Indywidualną Organizację Studiów, czyli taki magiczny papierek, który sprawia, że nie musisz być  na wszystkich zajęciach i możesz sobie dostosować zaliczenia, a przynajmniej nie płacisz wtedy za zaoczne. Ja go wykorzystuję na moich dwóch kierunkach o czym opowiadałam już tutaj: Jak to jest studiować dwa kierunki?

HISTORIE STUDENTÓW – WYWIADY

Oprócz podzielenia się moją historią, przeprowadziłam dodatkowo kilka wywiadów z moimi znajomymi studentami. Odpowiedzieli mi na pytanie czy warto było wybrać się na dany kierunek, czy teraz wybraliby to samo, czy są zadowoleni ze swojego wyboru oraz o plusach i minusach swojego kierunku. Jeżeli jesteś zainteresowany którymś z poniższych kierunków, wystarczy, że klikniesz i już przeniesie Cię do wpisu lub możesz przejść do kategorii „Studia” lub  „Studia – wywiady”. 

CO PO MATURZE? KILKA WSKAZÓWEK DLA MATURZYSTÓW:

1. POZNAWAJ ŚWIAT I JAK NAJWIĘCEJ EKSPERYMENTUJ

Sama źle wybrałam studia między innymi dlatego, że chyba nie znałam jeszcze siebie zbyt dobrze. Dlatego teraz, z perspektywy czasu, moje najdłuższe wakacje spędziłabym właśnie na próbowaniu nowych rzeczy, poznawaniu nowych punktów widzenia i nabieraniu dystansu.

2. „WYPRÓBUJ” SWÓJ PRZYSZŁY ZAWÓD

Oczywiście wiem, że nie każdy zawód da się w ten sposób sprawdzić, ale jeżeli akurat jest taka możliwość to korzystaj! Przed podjęciem pedagogiki idź na wolontariat do przedszkola (to akurat mój przypadek) lub szkoły i zobacz z czym to się je. Przed oligofrenopedagogiką, spróbuj wcześniej wolontariatu z niepełnosprawnymi umysłowo. Przed informatyką, grafiką itp.  – spróbuj zrobić samodzielnie kilka rzeczy. Przed wybraniem marketingu, poszukaj stażu w działach reklamowych różnych firm. Myślę, że nawet przed ekonomią można spróbować podejść do paru firm i zapytać, czy możesz się im na coś przydać, a dzięki temu zdobędziesz cenną wiedzę, mianowicie odpowiedź na pytanie „Czy mi się to w ogóle podoba?”.

3. ZASTANÓW SIĘ – CZY STUDIA SĄ CI NAPRAWDĘ POTRZEBNE?

Oczywiście jeżeli masz ogromny pociąg do nauki, to myślę, że dobrze się odnajdziesz na studiach i w takim wypadku niewątpliwe warto na nie iść. Warto tez pamiętać, że są w Polsce zawody w których bez studiów się nie da. Po prostu potrzebujesz uprawnień i bez nich pracy w zawodzie nie dostaniesz. Do takich kierunków zalicza się między innymi moja pedagogika i oligofrenopedagogika (nie mogłabym pracować jako nauczyciel bez studiów), ale też: medycyna, prawo, budownictwo itp.

4. NIE DAJ SOBIE WMÓWIĆ, ŻE BEZ STUDIÓW JESTEŚ NIKIM

Zdaję sobie sprawę, że obecnie mnóstwo osób idzie na studia i istnieje olbrzymia presja ze strony otoczenia, by się na nie wybrać, nawet jeżeli nie masz na siebie pomysłu i nie chcesz się uczyć. Dlatego, choć wiem, że to trudne, życzę Ci odwagi postawienia na swoim i słuchania przede wszystkim siebie.

5. ZAPYTAJ INNYCH

Z drugiej strony,  warto też zapytać innych w czym Cię widzą,  w czym według nich jesteś dobry. W końcu nasi znajomi, czy rodzina spędzają z nami bardzo dużo czasu i często widzą coś, co samemu zainteresowanemu może umknąć. Można się tez przejść do doradcy zawodowego, by dowiedzieć się więcej o ewentualnych możliwościach. Jednak pamiętaj – tutaj nadal najważniejszy jesteś Ty.  Warto zbierać inspiracje, ale totalnie nie warto poddawać się czyimś naciskom, by nie obudzić się za parę lat ze świadomością, że studia, to nie była do końca Twoje decyzja.  Wtedy nawet gdy coś nie wypali, to Ty i tylko Ty czujesz się za to odpowiedzialny i nie obarczasz odpowiedzialnością koleżanki, mamy, czy babci.

6. WYBIERZ TO, CO LUBISZ

Naprawdę, nie warto pchać się na studia, których nie lubisz, ale ponoć „jest po tym praca” – przetestowałam to na ekonomii i nie polecam. W końcu chyba nie chcesz się potem całe życie męczyć w zawodzie, którego nie lubisz. Nie wspominam już nawet o tym, że uczenie się rzeczy, których nie lubisz podczas sesji będzie wtedy katorgą (been there, done that!) Dlatego warto wybrać taki kierunek, który będzie nie tylko „przyszłościowy”, ale i dla Ciebie ciekawy. Poza tym, to, co teraz jest przyszłościowe, za 5 lat może już takie nie być i co wtedy?

7. JEŻELI CZUJESZ, ŻE „TO NIE TO” – REZYGNUJ I NIE MĘCZ SIĘ DŁUŻEJ, NIŻ TO KONIECZNE

Jak pisałam w poście „O tym, jak postanowiłam rzucić studia”, na ekonomii męczyłam się bardzo długo, bo jak dobrze pamiętam to odpuściłam całkowicie dopiero jakoś w maju? Bałam się rzucić te studia bez żadnej alternatywy, bez żadnego innego kierunku, a niestety, ale podejście otoczenia typu „musisz mieć jakieś studia” wcale nie pomagały.  Tymczasem, jak tak sobie teraz myślę, to spokojnie mogłam to rzucić całkowicie już po pierwszej zdanej sesji i poszukać jakiejś pracy, czy wolontariatu.

8. A NUŻ TRAFISZ?

Zawsze istnieje też jeszcze jedna opcja jeśli chodzi o studia. Mianowicie – studia czasem z przypadku, czasem z braku przekonania w 100%, które okazują się strzałem w dziesiątkę i okazuje się, że odnajdujesz na nich swoja pasję i angażujesz się całym sobą.

CO PO MATURZE? PODSUMOWUJĄC…

To chyba już wszystko ode mnie na dziś w temacie pytania „Co po maturze?”. Starałam się raczej rozwinąć temat, ale jeżeli macie jakieś pytania, to piszcie śmiało w komentarzach – chętnie odpowiem!

Jeżeli jesteś już po maturze to też zachęcam do podzielenie się swoim doświadczeniem i dołączenia do akcji Bue Kangaroo i Socjopatki. Wszystkiego o akcji dowiesz się klikając tutaj (przenosi do regulaminu organizatorek)

A co po maturze robiłeś Ty?


Zdjęcie #copomaturze pochodzi ze zasobów udostępnionych przez organizatorki akcji.