Autobus i ludzie nim podróżujący, to jednak jedno z lepszych źródeł inspiracji, które pozwala wyjść poza swoją bańkę informacyjną. Dzięki temu mogę przekonać się, że pewne rzeczy dalej mają się dobrze, choć na co dzień do mnie docierają. Tym razem było o chłopaku, weselu i… włosach.
O CHŁOPAKU, WESELU I WŁOSACH
Jedna z dziewczyn opowiadała wówczas, że co prawda ona woli samą siebie w krótkich włosach, aniżeli w długich, ale jej chłopakowi bardziej podobają się długie, więc do ślubu, specjalnie dla niego takie zostawi. Najwyżej potem zetnie. Tymczasem ja, siedząc sobie gdzieś z tyłu i słysząc te słowa, zaczęłam się zastanawiać, dlaczego opinia jej chłopaka jest dla niej ważniejsza niż własna?
PRZESADZAM?
„Przesadzasz!” – powiecie. Być może, bo faktycznie to raczej błahy przykład. Jednak nierzadko poddawanie się cudzym oczekiwaniom nie dotyczy nie tylko fryzury, lecz znacznie poważniejszych rzeczy. Oczywiście zdarza się, że kończy się na wyglądzie: zmianie koloru włosów, bo „Misiowi się bardziej podobam w blondzie” lub rezygnacji z ulubionej szminki, bo ponoć wyzywająca – wówczas jeszcze pół biedy. Ale co gdy ktoś inny zaczyna decydować już o całym życiu?
OPINIA INNYCH WAŻNIEJSZA – O STUDIACH I PRACY
Marzysz o pewnych studiach, ale rodzice stwierdzają, że to nie dla Ciebie, więc nawet nie próbujesz się dostać. Lub w drugą stronę: studiujesz coś, w czym się w ogóle nie odnajdujesz, ale rodzice mówią, że bez studiów będziesz nikim i masz to skończyć. I parę lat później je kończysz, znajdujesz pracę w zawodzie. Męczysz się tam strasznie, ale mówią, że tak będzie wszędzie, że ważna jest stabilizacja, że może nie płacą świetnie i na czas, ale przynajmniej cokolwiek zarabiasz.
OPINIA INNYCH WAŻNIEJSZA – O ŚLUBIE
Bierzesz ślub. Marzysz o cichej, kameralnej uroczystości z najbliższą rodziną, ale inni mówią, że przecież nie wypada nie zaprosić cioci z rodziną, siostry babci i kuzynki. Co z tego, że widziałeś je tylko raz w życiu i nawet tego za dobrze nie pamiętasz, a kuzynki serdecznie nie cierpisz. Zapraszaj i już, tak trzeba! I nagle z uroczystości na 20 osób robi się wielkie, dwudniowe weselicho na 200. Chcesz krótką sukienkę, delikatny makijaż i trampki na ślubie? Do tego bez kwiatów i alkoholu? „No coś Ty, nie pasuje” – powie teściowa. I już rezygnujesz ze swojej wizji tego dnia, stawiając ich opinię nad własną i przygotowując ślub pod innych.
OPINIA INNYCH WAŻNIEJSZA – O WSZYSTKIM
I tak kroczek po kroczku, orientujesz się, że właściwie to zachowujesz się głównie tak, żeby zadowolić innych, spełnić ich oczekiwania, zyskać przychylność, dostosować się. Czego Ty pragniesz? Jaka chcesz być? Co chcesz osiągnąć? Co studiować? Gdzie pracować? W co wierzysz? Czy chcesz chodzić do kościoła, czy też robisz to, „żeby sąsiedzi nie gadali”? Kiedy pragniesz wziąć ślub i założyć rodzinę ( o ile w ogóle)? Kiedy chcesz mieć dziecko / dzieci (o ile w ogóle)? Jak chcesz się ubierać, czesać, malować?
Nie wiesz. Nie wiesz, bo zawsze decyzja, opinia innych była ważniejsza. Po pewnym czasie nawet już nie pamiętasz własnej.
NIE JESTEŚ CUDZĄ WŁASNOŚCIĄ. A MOŻE JEDNAK?
Żaden człowiek nie powinien być czyjąś własnością. Jednak przecież nie odnosi się to tylko do fizyczności, ale i do sfery psychiki. Dlatego na dziś mam takie pytanie: czy przypadkiem nie oddajesz innym kontroli nad swoim życiem? Czy aby nie zawsze poddajesz się oczekiwaniom innym, spełniasz ich zachcianki, stawiasz ich opinię ponad własną? Do rozważenia.


Ciężki temat. Już wielokrotnie robiłam coś pod rodzinę i dopiero od paru lat to się powoli zmienia. Niestety będę musiała wbrew sobie iść na wesele siostry i niedobrze mi na samą myśl.
Ciężki temat. Już wielokrotnie robiłam coś pod rodzinę i dopiero od paru lat to się powoli zmienia. Niestety będę musiała wbrew sobie iść na wesele siostry i niedobrze mi na samą myśl.
Oj tak, bardzo ciężki, co więcej – czasem trudny nawet do dostrzeżenia.
Fajnie, że powoli się zmienia, zawsze to jakaś zmiana 🙂
No i jeżeli już na samą myśl Ci niedobrze, to rozważyłabym to jeszcze 🙂
Dobry tekst. To bardzo ważny temat, jednak trudny. Może dlatego tak mało się o tym mówi… Myślę, że teraz czasy są już lepsze, kiedyś każdy komuś był podporządkowany. Chociaż teraz nadal nie jest idealnie. Jak odwiedzam rodzinę na wsi to przed niedzielnym pójściem do kościoła każdy spędza wieczność przed szafą, zastanawiając się, w co się ubrać, żeby wyglądać najlepiej. Potem trzeba wyjść wystarczająco wczas nie po to, żeby nie spóźnić się na mszę, tylko żeby sąsiedzi widzieli… Może to głupi przykład, ale nawet w takiej rutynie widać uzależnienie od kogoś innego. I to nawet nie od rodziny, chłopka/dziewczyny, kogoś, na kim nam zależy, ale od obcych ludzi! To chyba jest najgorsze, że jak już nam zależy na opinii kogoś, kogo imienia często nie znamy, o ile łatwiej jest zrezygnować z siebie dla kogoś nam bliskiego. Cieszę się, że poruszyłaś ten temat i zrobiłaś to w tak dobrym stylu 🙂
Pozdrawiam cieplutko 🙂
Dziękuję!
Tak, ten przykład z kościołem bardzo dobrze obrazuje, w jakim stopniu czasem uzależniamy swoje dobre samopoczucie od tego, co myślą o nas inni. Co więcej – wszyscy w pewnym stopniu jesteśmy w to uwikłani tak, że czasem nawet sami tego nie zauważamy.
Natomiast odnośnie obcych ludzi, to też zależy, czy wiążemy z nimi jakąś przyszłość – np. zupełnie nie denerwuję się w przypadku przelotnych znajomości, natomiast gdy wiem, że z tymi teraz „obcymi” wkrótce będę spędzać więcej czasu (np. na studiach), to poziom stresu już trochę wzrasta 🙂
Dziękuję za te miłe słowa, trzymaj się ciepło! 🙂
Dziękuję!
Tak, ten przykład z kościołem bardzo dobrze obrazuje, w jakim stopniu czasem uzależniamy swoje dobre samopoczucie od tego, co myślą o nas inni. Co więcej – wszyscy w pewnym stopniu jesteśmy w to uwikłani tak, że czasem nawet sami tego nie zauważamy.
Natomiast odnośnie obcych ludzi, to też zależy, czy wiążemy z nimi jakąś przyszłość – np. zupełnie nie denerwuję się w przypadku przelotnych znajomości, natomiast gdy wiem, że z tymi teraz „obcymi” wkrótce będę spędzać więcej czasu (np. na studiach), to poziom stresu już trochę wzrasta 🙂
Dziękuję za te miłe słowa, trzymaj się ciepło! 🙂