Być dobrym człowiekiem

CO JEŚLI ZARAZ UMRĘ?

Czasem, gdy jadę z kimś autem np. po autostradzie dopada mnie taka przerażająca myśl: A co jeśli teraz, zaraz zdarzy się wypadek? Jakie byłyby moje ostatnie słowa? Jak wspominają mnie inni, przyjaciele i rodzina? Czy osiągnęłam w życiu szczęście?

Wiem, ze to tylko takie gdybanie, ale jak pisałam w „Gdybym mogła cofnąć czas”, to dla mnie okazja do przemyślenia swojego życia – tego, co jest w nim dobre i tego, co jest w nim złe, a także chwila zastanowienia nad kruchością ludzkiego życia, które często w starciu z płonącym samochodem nie ma szans.

Bo przecież taki wypadek, to jest sekunda!  W jednej chwili jedziesz sobie normalnie, a w drugiej tracisz przytomność i jedyne co pamiętasz, to ten szok „Co się stało?” , a przynajmniej tak to sobie wyobrażam.

JESTEŚ DOBRYM CZŁOWIEKIEM?

I tak pędząc po tej autostradzie zadaję sobie też inne pytanie: czy umarłaby ze świadomością, że jestem dobrym człowiekiem?  Tylko co to właściwie znaczy „być dobrym człowiekiem”? Jaka jest definicja i czy to w ogóle da się jakoś zdefiniować?

Bo co Ty sobie myślisz, gdy słyszysz, że ktoś był dobrym człowiekiem? Jakie jest Twoje pierwsze skojarzenie?

CO TO DLA CIEBIE ZNACZY „BYĆ DOBRYM CZŁOWIEKIEM”?

Niektórzy na te słowa przypominają sobie ludzi, którzy oddają miliardy na fundacje i inne organizacje charytatywne.  Dzięki ich pieniądzom wiele placówek może funkcjonować, rozwijać się i pomagać potrzebującym.  Inni pomyślą o osobach poświęcających całe swoje życie by pomagać ubogim: misjonarzom pracujących w krajach trzeciego świata, wolontariuszom harującym za drugi etat w schroniskach

A co ja sobie wyobrażam gdy słyszę „to jest dobry człowiek”? Przyznaję, że mi przeważnie staje przed oczami taki staruszek / staruszka, która pomaga wszystkim w otoczeniu, jest zawsze „do rany przyłóż” i wykazuje się ogromną cierpliwością w stosunku do innych. Myśli głównie o innych, o tym jak może ich uszczęśliwić, stawia czyjeś potrzeby nad własne. Ale czy to aby właściwa definicja? Czy po prostu naoglądałam się za dużo telewizji w dzieciństwie?

Bo czy przypadkiem pojęcie „dobry człowiek” nie jest zbyt często wyolbrzymiane do wielkich osiągnieć i totalnego, 100% poświęcenia się dla innych i zapomnienia o sobie?

Bo czy przypadkiem dobro nie jest bez granic? Czy dobrem jest nie tylko  altruista rozdający swój majątek na dzieci w Afryce,  ale też kierowca odjeżdżającego busa, który zatrzyma się, bo widzi, że biegniesz? Albo czy dobrem nie jest tez osoba, która uśmiechnie się do Ciebie w tramwaju, widząc Twój podły humor? Lub pomoc mamie z obiadem, czy wysłuchanie płaczącej koleżanki i pocieszenie jej słowami „rozumiem, jestem przy Tobie”.

Moim zdaniem, żeby być dobrymi ludźmi nie musimy dokonywać wielkich czynów, często wystarczą te malutkie, które dla nas są błahostką, a dla kogoś innego – bezcenne.

POWRÓT DO RZECZYWISTOŚCI

Znów wracam do rzeczywistości, znów jestem na autostradzie i znów widzę pędzące auta po obu stronach. Jednak teraz jestem już spokojna, bo wśród miliardów pytań bez odpowiedzi, umiałam sobie odpowiedzieć „tak” chociaż na jedno z nich: czy jestem dobrym człowiekiem?

Bo dobrzy ludzie, to nie  tylko wielcy altruiści, ale też zwykli ludzie jak ja i Ty.

  • Mocny tekst! Skłania do przemyśleń! Kiedyś naszły mnie podobne do Twoich przemyślenia. Tyle, że ja wyobraziłam sobie sytuację, gdy jestem obserwatorem swojego pogrzebu … . Oglądam go z boku i widzę ilu ludzi przyszło na mój pogrzeb? Co mówią o mnie? Czy jest im naprawdę smutno, że nie ma mnie już wśród nich? A może cieszą się, że mnie już nie ma?

    Powiem Ci, że tak od paru lat wybieram się w wyobraźni na swój pogrzeb i sytuacja się poprawia – widzę coraz więcej ludzi i coraz pozytywniejsze komentarze :-).

    Także myślę, że jestem na dobrej drodze do tego, by cały czas stawać się coraz lepszym człowiekiem.
    Na pogrzebie jednak nie ma jeszcze w 100% satysfakcjonującej liczby osób, także dużo pracy nad sobą mnie czeka :-).

    • Dziękuję! Bardzo mi miło!
      Odnośnie pogrzebu, to jest nawet taka książka, gdzie główny bohater zmienia się po tym jak przez przypadek gazety napisały, że zmarł w wypadku i okazało się, że mało kto o nim dobrze myśli, czytałaś? 🙂
      Nie dziwię się, że widzisz coraz więcej ludzi, na żywo jesteś przesympatyczna <3
      Ja też jestem na drodze, do bycia coraz lepszym człowiekiem 🙂

      • Dzięki <3
        Nie czytałam tej książki, muszę się za nią rozejrzeć!

        • Polecam Evansa „Stokrotki w śniegu” 😉

  • Dajesz do myślenia zwłaszcza teraz, kiedy to większość ludzi myśli o sobie tylko w sposób bezkrytyczny.

    • Dzięki! Cieszę się, że skłoniłam Cię do przemyśleń 🙂

  • Masz zupełną rację… aby być dobrym człowiek wystarczą często małe uczynki… choćby pomoc komuś w dźwiganiu ciężkich zakupów, albo przepuszczenie w kolejce, kiedy śpieszy się na autobus… albo… wiele innych drobnostek, które można uczynić każdego dnia!

    Trzeba jednak pamiętać, aby oprócz bycia dobrym dla innych, być dobrym dla siebie 🙂 !

    Pozdrawiam ciepło,

    Panna Joanna

    • Cieszę się, że masz podobne zdanie na ten temat! Oczywiście w tym wszystkim nie można też zapomnieć o sobie 🙂
      Trzymaj się ciepło!

  • A ja czasami jestem dobrym człowiekiem, a czasami nie. Oczywiście nie chodzi mi o to, że jednego dnia ratuję z pożaru małe szczeniaczki, a drugiego wbijam komuś nóż w tętnicę, ale zdarzają się dni, w którym aż tryskam dobrem i radością, ale bywają również takie, że najchętniej nikomu bym nawet nie odpowiadała na wypowiedziane miłym tonem pytania. 🙂

    • Rozumiem, choć dla mnie tutaj ważniejszy jest całokształt, bo przecież każdemu z nas trafiają się czasem złe dni, kiedy wszystko nas denerwuje. Ważne by tych złych dni było mniej od tych dobrych 😉

  • Świetny tekst! Moje pierwsze skojarzenie to człowiek pomocny. Dobrymi ludźmi są owszem bohaterowie dnia codziennego, ale też często my sami. Pomoc koleżance w rozwiązaniu problemu, wysłuchanie, wsparcie, rozweselenie. To co pisałaś – pomoc mamie przy obiedzie itp. Nikt też nie jest bez wad. Nie znam osoby dobrej 24h/365dni w roku. Czasem gdy się nie ma humoru czyjeś marudzenie (np. na pogodę) denerwuje, bo jesteśmy zamyśleni o czymś innym i nie mamy ochoty kogoś pocieszać przekazując info, że jutro będzie słonecznie. A czasem mimo chęci pomocy i bycia dobrym komuś to nie pasuje, bo… jeszcze się nie urodził co by wszystkim dogodził 😛
    P.S. Myślałam, że tylko ja mam takie myśli z tą autostradą 🙂

    • Pięknie dziękuję!
      Dokładnie – nikt nie jest bez wad i każdy ma prawo do słabszego dnia, jednak według mnie ważne żeby tych dobrych dni było jak najwięcej! 🙂
      Hahah, widzisz – mnie też dopadają takie myśli! 🙂

  • Dla mnie osoba dobra przede wszystkim nie krzywdzi. Nie musi uszczęśliwiać całego świata, ale zawsze pomaga tym, którzy są dla niej ważni. Nie utrudnia innym życia, a jeśli może, to wręcz je ułatwia.
    A co do strachu na autostradzie – najgorzej się czuję, kiedy przez okno auta czy autobusu widzę wielkiego tira. Zawsze mam wrażenie, że zaraz w niego uderzymy… xD

    • Bardzo podoba mi się Twoja definicja dobrego człowieka! Widzę, że mamy podobne zdanie! 🙂
      Oj tak – tiry bywają przerażające!

  • Ja jestem dobrym człowiekiem. Nigdy nikomu nic złego nie zrobiłam i ciągle, za przeproszeniem, jestem „w dupę kopana”. Powstaje pytanie, czy warto być dobrym? Ci źli lepiej sobie w życiu radzą, przynajmniej tak wynika z moich obserwacji.

    • Cieszę się bardzo, że tak uważasz! 🙂
      Ja mimo wszytsko uważam, że warto być dobrym, choćby dla spokoju sumienia.

  • To chyba nie do końca do nas należy odpowiedź na to pytanie, tak na serio to pewno dopiero naszym życiem napiszemy odpowiedź 🙂

    • Ta odpowiedź nie należy w 100% do nas, ale myślę, że możemy jej znacząco pomóc 🙂
      Jeśli ja sama siebie postrzegam za dobrą, to staram się z całych sił taka być, czynić dobro i odnaleźć je w moim sercu. Natomiast jeśli postrzegałabym siebie za złą, to jakoś motywacja do czynienia dobra u mnie spada, no bo skoro już i tak jestem zła to po co się starać? A przynajmniej tak to u mnie działa 🙂

      No i masz rację, że naszym życiem napiszemy odpowiedź 🙂

  • Dreamer

    Myślę, że odpowiedź na to pytanie brzmi zarówno TAK jak i NIE
    Nie określimy tego od tak po prostu, w każdej sytuacji możemy zachować się inaczej; raz jesteśmy dobrym człowiekiem, innym razem już nie.

    • Racja, ale moim zdaniem ważne jest by w ostatecznym rachunku było więcej tych dobrych uczynków, niż tych złych 😉 Bo przecież każdy z nas ma jakieś swoje wady i chwile słabości 🙂

  • Bycie dobrym wcale nie jest łatwe. Bo dobrzy ludzie często są wykorzystywani, bo nie odmawiają pomocy. I często korzystanie z tej pomocy jest nadużywane. Albo np. dobro uznawane za jest za naiwność. Ale i tak warto. 🙂

    • Nie jest łatwe, ale jak piszesz – i tak warto 🙂

  • Myślę, że dobrym człowiekiem możemy i powinniśmy być na co dzień i to po tym jacy jesteśmy każdego dnia (jak odnosimy się do spotykanych ludzi, do rodziny, co robimy w pracy itp.), możemy poznać, kto jest dobrym człowiekiem 🙂

    • Bardzo podoba mi się Twoja defincja dobrego człowieka! 😉