o ludziach którzy zarażają pasją i robią to świetnie

O ludziach, którzy zarażają pasją!

Kiedy zaczynałam pisać tego posta, siedziałam jeszcze w Hiszpanii, a dokładniej w autokarze do Barcelony. Mimo to myślami wracałam jeszcze do Madrytu, z którym pożegnałam się rano. Czy to dlatego, że Madryt tak bardzo mi się spodobał i zauroczył? Cóż…wcale nie. Wszystko za sprawą jednej osoby, mianowicie naszego przewodnika – pana Piotra.

CZŁOWIEK, KTÓRY ZARAŻA PASJĄ

Pan Piotr niedawno oprowadzał moją grupę po pałacu w Madrycie, a dziś pokazał nam jeszcze w dużym skrócie muzeum Prado, w którym bardzo mi się podobało. I wiecie co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze? Że  ja wcale nie jestem wielką fanką takich miejsc, zwłaszcza galerii sztuki. Do teraz pamiętam jak, gdy jako nastolatka, zostałam wpakowana z resztą młodzieży z wakacyjnego obozu do Luwru i zanudziłam się na śmierć. Dlatego właśnie na „muzeum Prado” w programie patrzyłam raczej sceptycznie. Miałam nadzieję, że szybko się to skończy i już wyjdziemy do Barcelony, na której mi najbardziej zależało. Tymczasem Pan Piotr sprawił, że zupełnie zmieniłam zdanie! Nie dość, że dzięki niemi całkiem polubiłam to miejsce, to jeszcze całkiem sporo zapamiętałam. „Jak on to zrobił?” – zapytacie. A ja już wyjaśniam – mianowicie, Pan Piotr sprawia, że to co wcześniej wydawało się nudne, staje się niezwykłe. Po prostu zaraża pasją!

WCZEŚNIEJ NUDA, PÓŹNIEJ „WOW”

Wcześniej, gdy w czasie wolnym zwiedzałam Prado sama z Lubym, widzieliśmy tylko obrazy. Patrzeliśmy na nie i myśleliśmy „No ładne. Ale co z tego?”.  Nie umieliśmy ich zinterpretować, nie rozumieliśmy zagadek, a opisy po prostu nudziły. Tymczasem  już po chwili, gdy oglądaliśmy te same obrazy z panem Piotrem i jego komentarzami , wszystko nabierało znaczenia. Ten człowiek umiał pokazać nam te rzeczy ze swojej perspektywy i podać opis pełen skojarzeń i humoru. To dzięki niemu i jego charyzmie się zaangażowaliśmy w pozornie tak nudną rzecz jak galeria sztuki i jeszcze dobrze zapamiętaliśmy to miejsce.

SIŁA SKOJARZEŃ, HUMORU I CHARYZMY

Po prostu przy nim wiedza łatwo wchodziła do głowy. W końcu jak tutaj nie zapamiętać władcy z wielkim nochalem, który ponoć na jednym z portretów był uśmiechnięty, bo cieszył się, że w końcu mu namalowali fajny nos?  Albo jego następcy, którego charakter próbowaliśmy wywnioskować z portretów i ochrzciliśmy go ksywą „ciepłe kluchy”, a jego żonę – jędzą? Nie mówiąc już nawet o osobistych odniesieniach do uczestników, jak np. „- Wulkan? Twoja dziewczyna Wenus dorabia Ci rogi!”.

MISTRZ STORYTELLINGU

Tak więc mogłabym wręcz powiedzieć, że pan Piot pasją okazał się mistrzem storytellingu, bo umiał prowadzić narrację w opowiadaniu w taki sposób, by dosłownie wszyscy ludzie byli zaciekawieni. Serio, nie widziałam, żeby ktokolwiek się nudził!  Nie wspominając już o tym, że w tej chwili żałuję tylko, że nie zwiedzałam z nim całej Hiszpanii. No i może jeszcze, że w mojej szkole było tak mało odpowiedników pana Piotra z matmy, bo jakby mi ktoś tak kojarzył, to na pewno miałabym do niej więcej chęci.

O LUDZIACH, KTÓRZY ZARAŻAJĄ PASJĄ

I właśnie takich ludzi chciałabym spotykać na swoje drodze jak najczęściej. Bo oni i ich zarażanie pasją to dla mnie prawdziwa magia.