Wszystko czego pragnęliśmy Emily Giffin - czy warto - moja opinia

O lekkiej książce na wakacje, czyli „Wszystko czego pragnęliśmy” Emily Giffin

To był całkiem zwyczajny, letni poranek. Ot, śpiew ptaków za oknem, wykonywanie zadań z to-do listy, a w przerwie szybkie zerknięcie na fejsa, gdzie mignęła mi informacja o możliwości pobrania fragmentu z najnowszej książki Emily Giffin „Wszystko, czego pragnęliśmy”. Po jej ostatnich książkach nie miałam wielkich oczekiwań, ale stwierdziłam „czemu nie?”  i zaczęłam czytać fragment. Po ostatnim zdaniu, już wiedziałam – kupię tę książkę na pewno. Odczekałam swoje do premiery i jak pomyślałam, tak zrobiłam. A teraz, gdy już przeczytałam „Wszystko czego pragnęliśmy”, chętnie podzielę się moją opinią i odpowiem na pytanie czy warto.  Ale zacznijmy po kolei…

WSZYSTKO CZEGO PRAGNĘLIŚMY – O CZYM JEST KSIĄŻKA EMILY GIFFIN?

„Wszystko czego pragnęliśmy” opowiada o dwóch rodzinach. Pierwsza z nich – Browningowie są wręcz nieprzyzwoito bogaci, a kupno synowi na urodziny samochodu za 60 000$ nie jest dla nich wielkim wydatkiem. Natomiast Tom Volpe samotnie wychowuje swoją córkę Lylę. I choć na jedzenie im nie brakuje, to jednak dziewczyna potrzebuje stypendium, by móc uczyć się w tej samej szkole co Finch – syn Browningów. Pewnego dnia, nastolatkowie spotykają się na jednej imprezie i – przez obyczajowy skandal – nic już nie będzie takie samo.

WSZYSTKO CZEGO PRAGNĘLIŚMY – RECENZJA

Już po samym opisie wiedziałam, że będzie to dla mnie idealna lekka książka na wakacje, a przeczytany wcześniej fragment jeszcze bardziej mnie w tym utwierdził. Teraz, po przeczytaniu całości, mogę już z czystym sumieniem powiedzieć, że miałam rację. „Wszystko czego pragnęliśmy” rzeczywiście wciąga, bo autorka nawet, gdy pisze o trudnych tematach, to robi to w niesamowicie lekki i delikatny sposób. Zresztą fakt, że pochłonęłam tę powieść w jeden dzień chyba mówi samo za siebie, prawda?

Poza tym, czytając można sobie uświadomić kilka innych rzeczy, o których wcześniej się oczywiście wiedziało, jednak w storytellingowej formie dużo mocniej zapadają w pamięć i na to właśnie chcę zwrócić uwagę.

Wszystko czego pragnęliśmy Emily Giffin - recenzja - czy warto przeczytać

WSZYSTKO CZEGO PRAGNĘLIŚMY – CZEGO UCZY, CO PRZYPOMINA I DLACZEGO WARTO?

1.ROZMOWA PRZEDE WSZYSTKIM

Z jednej strony wiemy, że rozmowa jest w związkach najważniejsza i bez niej ciężko cokolwiek budować. Niestety, w praktyce różnie to wygląda. Bo wiadomo – na początku związku się gada, gada i jeszcze raz gada, dosłownie o wszystkim, a potem z następnymi latami i postępującą rutyną już nie jest tak pięknie. „Wszystko czego pragniemy” jeszcze raz przypomniało mi, jak wielką rolę spełnia rozmowa, pokazując, że przeważnie od jej braku wszystko zaczyna się sypać. To takie proste, takie podstawowe, a jednak tak często o tym zapominamy!

2. NIE ZAPOMNIJ O SOBIE

Ok, ja wiem, że miłość pochłania i wiele można dla niej i z jej powodu zrobić. Pytanie tylko, czy warto? Czy warto poświęcić siebie i swoje marzenia, by za 10 lat obudzić się i stwierdzić, że nie wiem nawet jakie są moje marzenia?

3. ZASTANÓW SIĘ DWA RAZY, ZANIM WRZUCISZ COŚ DO SIECI

Zdjęcia, filmiki, informacje o sobie – tak łatwo dzielimy się nimi w sieci, zapominając, że w niej nic nie ginie, a anonimowość w sieci nie istnieje. Dlatego gdy wrzucamy coś publicznie, warto upewnić się pięć razy, że nie jest to kompromitujące, że już nawet o pisanym z premedytacją hejcie, nie wspomnę.

4. INNOŚĆ TO NIE POWÓD DO DRWIN

To świetnie, że tak bardzo się różnimy. Jeden lubi pomidorową, drugi jej nie znosi, a jeszcze ktoś inny toleruje tylko z makaronem. I to jest okej, bo raz, że dzięki temu przynajmniej nie jest nudno, a dwa, że każdy ma do tego święte prawo – innym nic do tego. A wyśmiewanie się zwłaszcza z rzeczy, na które człowiek na ma wpływu jak kolor skóry, orientacja seksualna czy miejsce urodzenia to wyjątkowo paskudny czyn.

Wszystko czego pragnęliśmy - recenzja - czy warto przeczytać

5. ODWAGA DO WALKI O SWOJE

Ktoś Cię skrzywdził? Mów o tym! I nie wstydź się, bo nie jesteś winna i nie zrobiłaś nic złego. Twoja krótka spódniczka, buty na wysokim obcasie i makijaż też nie usprawiedliwiają oprawcy. Pamiętaj, że zawsze możesz powiedzieć „nie”.

„WSZYSTKO CZEGO PRAGNĘLIŚMY” EMILY GIFFIN  –  CZY WARTO? MOJA OPINIA

I już – tyle i aż tyle prostych prawd, o których jednak w ciągłym biegu współczesnego świata łatwo zapomnieć, dlatego jest bardzo wdzięczna Emily Giffin za tę krótką przypominajkę i jednoczesne umilenie popołudnia. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że „Wszystko, czego pragnęliśmy” zdecydowanie spełniła moje oczekiwania. Spodziewałam się lekkiej, wciągającej książki na lato i to właśnie dostałam, jednak w świetnym otoczeniu różnych współczesnych dylematów, feminizmu, a nawet kwestii rasizmu. Do tego niespodziewane zakończenie sprawiło, że pewnie na długo zapamiętam tę książkę i dlatego też polecam ją dalej. Na długie, leniwe popołudnia, gdy chcesz się oderwać od problemów, „Wszystko czego pragnęliśmy”  będzie jak znalazł.

Jedyne zastrzeżenie mam odnośnie tytułu – niestety nie jest dla mnie zbyt zachęcający. I prawdopodobnie gdybym natknęła się na taki tytuł w księgarni (bez przeczytania fragmentu, czy znajomości innych książek Emily Giffin), to zniechęcona, czym prędzej bym go odłożyła, a po kilku sekundach zapomniała nawet jak brzmiał. A tutaj okazało się, że to taka fajna książka!