spacer pomiędzy Mirowem a Bobolicami

Świat po klęsce ekologicznej, Wielki Brat patrzy i życie w cudzym ciele – 3 książki, które ostatnio przeczytałam #8

Jak będzie wyglądał świat po klęsce ekologicznej? Czy świat wirtualny przypadkiem nie za bardzo zaczyna przeważać nad tym realnym? I jak daleko można się posunąć, by uratować swoje dziecko? Taka właśnie tematyka gościła niedawno na moim czytniku ebooków. Tak więc dziś opowiem, na które książki warto poświęcić trochę czasu, a które okazały się słabe lub po prostu przeciętne. To zaczynamy!

3 KSIĄŻKI, KTÓRE OSTATNIO PRZECZYTAŁAM #8– ŚWIAT PO KLĘSCE EKOLOGICZNEJ, WIELKI BRAT PATRZY I ŻYCIE W CUDZYM CIELE:

„DZIECI EDENU” J. GRACEFFA

W tej książce przenosimy do świata, który ledwie ocalał po klęsce ekologicznej. Tutaj wszyscy ludzie mieszkają pod kopuła, która chroni ich przed promieniowaniem. Jednakże nie jest to już takie „normalne życie”, choć sprawia takie pozory. Wszystko podlega recyklingowi, nic nie można zmarnować i nawet z  moczu odzyskuje się wodę. Co więcej, ze względu na ograniczone zasoby wody, energii i miejsca, małżeństwa mogą mieć tylko jedno dziecko. Jakikolwiek „nadmiar” nie jest tolerowany. Każdy po urodzeniu otrzymuje soczewki chroniące przed oślepnięciem z powodu promieniowania, które jednocześnie spełniają funkcję dowodu osobistego, poświadczającego prawo do istnienia w Ekonoplastykonie.

Jednak co w przypadku bliźniaków? Cóż – zasada jest prosta: pierwsze niemowlę przeżywa, drugie się zabija. Brutalne, prawda? Dlatego nic dziwnego, że niektórzy próbują obejść system, zgłaszając narodziny jednej osoby, a drugą ukrywając wiecznie w domu. To właśnie spotkało szesnastoletnią Rowan, która po latach w domu, wreszcie ma szansę stać się normalnym obywatelem. Niestety, jak można się domyślić, nie wszystko idzie zgodnie z planem.

DZIECI EDENU – MOJA OPINIA

Przyznam, że przeważnie kocham klimaty typu „świat po zagładzie” i inne antyutopijne wątki. Dlatego też często jestem w stanie przymknąć oko na wiele niedociągnięć, jeśli tylko fabuła mnie wciągnie. I niestety, ale w przypadku  książki „Dzieci Edenu”  i jej świata po klęsce ekologicznej, to się nie udało. Zbyt wiele rzeczy jest nielogicznych, a  główna bohaterka bardziej irytuje, niż wzbudza współczucie. Dlatego, choć sam pomysł na książkę był świetny, to jednak wykonanie kuleje. I to na tyle, że już raczej nie sięgnę po drugi tom. No chyba, że akurat będę leżeć w łóżku z gorączką, to może wtedy się przełknie.

ZERO – M. ELSBERG

Jeżeli z tego zestawienia miałabym wybrać tylko jedną książkę, którą miałabym polecić, byłoby to właśnie „Zero”.  To dzięki niej po raz kolejny uświadomiłam sobie, jak wielką rolę w naszym życiu odgrywa Internet i jednocześnie jak niebezpieczny może być. „Zero” skłoniło mnie też do zastanowienia się, w jakim stopniu obecnie wydaje nam się, że myślimy samodzielnie, podczas gdy tak naprawdę ulegamy manipulacji z każdej strony.

Czytając, zanurzyłam się w świecie, w którym dane osobowe stały się tak naprawdę najcenniejszą walutą i… chwila! Przecież to rzeczywistość! Już teraz dane osobowe są walutą cenniejsze niż kiedykolwiek wcześniej w historii. Poza tym kamery towarzyszą nam codziennie na ulicach i tak naprawdę jedyną znaczącą różnicą pomiędzy światem z „Zero” i tym obecnym jest brak dostępu do okularów google glass  i aplikacji mówiących nam jak się zachowywać. Jednak, żeby nie przedłużać powiem tylko, warto poświęcić na „Zero” wiele chwil, bo to świetna lektura z wciągającą, choć zagmatwaną fabułą, która stoi na naprawdę wysokim poziomie.

„W CUDZYM CIELE” P. RAWSTHORNE

„W Cudzym ciele” to książka, którą połknęłam w jeden dzień. Naprawdę bardzo się wciągnęłam w historię chorej dziewczyny, której rodzice próbowali oszukać śmierć, a potem… gorzko się rozczarowali. Wszystko dlatego, że kiedy ich córka umierała, zadecydowali o nielegalnym przeszczepie jej mózgu do ciała siedemnastoletniej dawczyni, licząc na przebudzenie się ich córki w cudzym ciele. I faktycznie – udało się, Lucy się obudziła. Jednak jaką cenę za to zapłaci? I czy takie poczynania są w ogóle etyczne? Tego dowiecie się, czytając „W Cudzym ciele”. Ja ze swojej strony mogę dodać, że mimo trudnego tematu, czyta się łatwo i szybko. Do tego sama zastanawiałam się, jakbym  zachowała się, budząc się w cudzym ciel, bo przecież „ja” to nie tylko moje myśli, osobowość, ale i moje ciało. Razem stanowimy przecież jedną całość i oddziałujemy na siebie nawzajem. Podsumowując – coś w sam raz na jedno popołudnie, co nie jest romansem bez grama logiki.

w cudzym ciele - p. rawthorne, dzieci edenu, zero elsberga - recenzje

ŚWIAT PO KLĘSCE EKOLOGICZNEJ, WIELKI BRAT PATRZY I ŻYCIE W CUDZYM CIELE  – PODSUMOWANIE

Kiedy zabrałam się w końcu za opisywanie tych trzech książek i zajrzałam do mojego notesu nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Okazało się, że tak wiele przeczytanych ostatnio książek jeszcze nie zrecenzowałam! Jakoś tak ostatnio czytanie wychodziło mi lepiej, niż pisanie i tym sposobem, gdy wreszcie się za to wzięłam, to  wyszło mi materiału na trzy wpisy. Cóż, ja mam nauczkę na przyszłość, żeby nie odkładać tego z dwa miesiące, a tutaj przynajmniej przez jakiś czas będzie bardziej książkowo. Ja się cieszę, a Wy? Poza tym jestem ciekawa co czytaliście w Święta – nadrabialiście zaległości czy też może Dzieciątko przyniosło Wam jakiś książkowy prezent? Dajcie znać!