Mali bogowie. O znieczulicy poslkich lekarzy - czy warto - recenzja 3 książki

3 fajne książki, które ostatnio przeczytałam #3 – o kobietach, o lekarzach

Parę dni temu przyszedł już mój własny czytnik ebooków, więc ostatnio tylko czytałam i czytałam. No i kończyłam jeszcze praktyki, ale po powrocie dalej czytałam. Chciałam na maksa  wykorzystać jeszcze te ostatnie dni „wakacji”, gdy nie musiałam jeszcze chodzić na uczelnię, robić prezentacji itd. W końcu teraz tego czasu jest dużo mniej, bo niestety, ale licencjaty się same nie napiszą i trzeba by się za nie wziąć już na poważnie. Ale do tego czasu mam jeszcze chwilkę, którą z przyjemnością wykorzystam na zrecenzowanie 3 fajnych książek, które ostatnio przeczytałam.  Dziś będzie o kobietach, o lekarzach i polskiej służbie zdrowia, a także o jednej książce dla dzieci. To zaczynamy!

3  FAJNE KSIĄŻKI, KTÓRE OSTATNIO PRZECZYTAŁAM – O KOBIETACH, O LEKARZACH I DLA DZIECI

1. „MĘŻCZYŹNI OBJAŚNIAJĄ MI ŚWIAT” REBECCA SOLNIT

Tę książkę mogę właściwie posumować zaledwie trzema słowami: mocne, mocne i jeszcze raz mocne! I nieco wbrew tytułowi polecam ją nie tylko kobietom, ale i mężczyznom. Dlaczego? Cóż, kobiety przeważnie dorastając, napotykają jakieś bariery ze względu na płeć przez co zdają sobie sprawę z tego, że w kwestii równych praw pozostało jeszcze wiele do zdziałania. Natomiast, mam wrażenie, że mężczyźni rzadziej dostrzegają własne uprzywilejowanie. Czytając „Mężczyźni objaśniają mi świat”, najbardziej uderzył mnie jeden z podanych przez autorkę przykładów.

Wspomina ona zajęcia na których zapytała kobiety i mężczyzn na ich sposoby, by zapobiec gwałtowi. Okazało się, że kobiety przeważnie miały mnóstwo sposobów – gaz pieprzowy, sposób trzymania kluczy, unikanie pewnych sytuacji itd. Tymczasem mężczyźni raczej się nad tym nie zastanawiali, a więc można powiedzieć, że w przestrzeni publicznej czuli się na tyle pewnie, by nie zastanawiać się nad ewentualną samoobroną. Odniosłam to też do siebie, bo faktycznie sama nie raz czułam niepokój, gdy byłam zmuszona iść do domu nieoświetloną uliczką, zdarzyło mi się też biec ile sił w nogach, bo ktoś idący za mną wydawał mi się podejrzany. Tymczasem, gdy zapytałam o to samego Lubego, to raz, że był w ogóle zdezorientowany tym pytaniem, a dwa, że okazało się, że raczej się nad tym nigdy nie zastanawiał.

„MĘŻCZYŹNI OBJAŚNIAJĄ MI ŚWIAT” – CZY WARTO PRZECZYTAĆ?

Poza tym, dowiedziałam się więcej o kulturze gwałtu, a także utwierdziłam w przekonaniu, że równe prawa kobiet i mężczyzn są w interesie obu płci. Jak pisze Rebecca Solnit:

„Wyzwolenie kobiet przedstawia się często jako ruch, który zamierza naruszyć lub przejąć męską władzę i przywileje, jak gdyby w ramach jakiejś ponurej gry o sumie zerowej w tym samym czasie tylko jedna z płci mogła być wolna i potężna. W rzeczywistości albo razem cieszymy się wolnością albo też wszyscy i wszystkie gnijemy w niewoli.”

Dlatego właśnie z czystym sumieniem gorąco polecam książkę Rebbeccy Solnit „Mężczyźni objaśniają mi świat” każdemu.

2. „MALI BOGOWIE. O ZNIECZULICY POLSKICH LEKARZY” PAWEŁ RESZKA – RECENZJA

Przed przeczytaniem książki „Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy” o służbie zdrowia wiedziałam raczej niewiele, a informacje wynosiłam głównie z własnego doświadczenia. Spotkałam się osobiście między innymi z czekaniem po kilka miesięcy w kolejce do okulisty, czy też ginekologa, ogromną ilością zmarnowanych minut w poczekalniach, czy też kilkuminutowymi wizytami u lekarza rodzinnego, który na każde przeziębienie próbował wcisnąć mi ten sam antybiotyk. Oczywiście, gdy zapytałam, czy ten antybiotyk jest konieczny, to nie usłyszałam żadnego wyjaśnienia dlaczego jest to ważne dla mojego zdrowia, lecz baczne spojrzenie lekarza, który stwierdził „A chce pani być zdrowa?”. I tyle.  Jednak to, czego dowiedziałam się z książki „Mali bogowie” jeszcze bardziej mnie załamało.

3 fajne książki - o kobietach o lekarzach - mali bogowie recenzja

CO MNIE ZASKOCZYŁO W KSIĄŻCE „MALI BOGOWIE”?

Uderzyła mnie zwłaszcza długość oczekiwania na lekarza specjalistę, a także lekarska bezradność i opowiadania o tym jak system powoli „znieczula” nawet najbardziej empatycznych lekarzy. Zrozumiałam, że „bogaty” i „lekarz” to nie synonimy i często początkujący zarabiają grosze, które na niewiele wystarczają. Tak więc stażyści próbują sobie dorobić to tu, to tam, nierzadko harując od rana do nocy, przyzwyczajając się do pracy nad siły i wpadając w szpony pracolizmu, co nie zmienia się nawet, gdy już się dorobili. Poza tym przeraziłam się także tym, jak bardzo system jest niewydolny. I cóż – od zawsze jednym z moich większych lęków była właśnie wizyta w szpitalu, a niestety, ale książka „Mali bogowie” zdecydowanie tych lęków nie rozwiała.

„MALI BOGOWIE. O ZNIECZULICY POLSKICH LEKARZY” – CZY WARTO?

Myślę, że mogę polecić książkę „Mali Bogowie” przede wszystkim jako przestrogę i zachętę do lepszego dbania o swoje zdrowie. Bo gdy uświadamiasz sobie w jakim stanie są niektóre segmenty służby zdrowia, to przypomina się stare przysłowie „lepiej zapobiegać, niż leczyć”. I już pojawia się motywacja do kontrolnych badań krwi, by potem nie wylądować w szpitalu z czymś, co rozwijało się przez lata, a zostało niewykryte właśnie przez brak profilaktyki. Poza tym, felietony Pawła Reszki, mimo poważnych tematów, są napisane raczej w prosty sposób, przez co czyta się je szybko, chcąc wiedzieć więcej i więcej.  Dlatego właśnie, jeżeli masz kilka wolnych chwil, np. w autobusie, to myślę, że przeczytanie książki „Mali bogowie będzie dobrym wyborem.

3. „OPOWIEŚCI NA DOBRANOC DLA MŁODYCH BUNTOWNICZEK” E. FAVILLI, F. CAVALLO

Odkąd usłyszałam o premierze książki dla dzieci „Opowieści na dobranoc dla małych buntowniczek”, chciałam ją dorwać i zobaczyć, czy naprawdę jest taka fajna, jaka wydawała mi się w księgarni. I cóż – niestety, ale nie.

Sam pomysł na książkę, a więc zapoznawanie dzieci z silnymi kobiecymi postaciami w formie bajek na dobranoc,  bardzo mi się spodobał. W końcu w ten sposób dziewczynki mogłyby dowiedzieć się, że bycie naukowczynią, kolarką, pisarką, malarką, architektką  też jest fajne! Jednakże, choć sam pomysł uważam za świetny, to jednak wykonanie jest dużo, dużo gorsze. Bo choć rzeczywiście możemy dowiedzieć się więcej o silnych kobietach, to jednak informacje o nich są zdecydowanie zbyt krótkie, a także napisane w infantylny sposób.

CZY NIE DAŁO SIĘ TEGO NAPISAĆ LEPIEJ?

I oczywiście z jednej strony wiem, że jest to dla małych dziewczynek, a drugiej strony, tak się zastanawiam, czy nie dało się tego napisać lepiej? Tak by trafiło zarówno do tych najmniejszych, jak i nastolatek? Sama mam w mojej biblioteczce książki, które czytałam w dzieciństwie i z sentymentem do nich wracam nawet teraz. „Pippi Pończoszanka”, „Kubuś Puchatek”, „Ronja, córka zbójnika” – to wszystko było zdecydowanie bardziej zaawansowane niż „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek”, które w mojej opinii nadadzą się co najwyżej dla przedszkolaków. Powiedziałabym nawet, że już  uczniowie drugiej klasy podstawówki mają trudniejsze i bardziej wciągające czytanki w podręcznikach. Poza tym sam dobór wybitnych, kobiecych postaci moim zdaniem również pozostawiał wiele do życzenia.  Tak więc, muszę ze smutkiem przyznać, że zawiodłam się na książce „Opowieści na dobranoc dla młodych”, bo spodziewałam się czegoś dużo, dużo lepszego.

3 KSIĄŻKI, KTÓRE OSTATNIO PRZECZYTAŁAM – O KOBIETACH, O LEKARZACH I DLA DZIECI – PODSUMOWANIE

I już – to wszystko na dziś! Mam nadzieję, że trochę zachęciłam do przeczytania powyższych książek. Zależało mi zwłaszcza na poleceniu „Mężczyźni objaśniają mi świat”, bo to zdecydowanie najlepsza i najważniejsza pozycja z tego zestawienia. Poza tym, trochę szkoda, że „Opowieści dla młodych buntowniczek” okazały się tak rozczarowujące. Natomiast z drugiej strony cieszę się, że taką tematykę w ogóle podjęto. Kto wie, może wkrótce pojawi się coś lepszego, bazującego na podobnym pomyśle?