książki o Korei Północnej

4 książki o Korei Północnej, które warto przeczytać!

Ostatnio niewiele piszę. Jestem raczej pochłonięta czytaniem powieści, które pochłonęły mnie tak bardzo, że w wolnych chwilach, zamiast siadać do pisania nowych postów czy opowiadań, siadam z książką i zanurzam się w ich świecie. To książki o Korei Północnej, po których skończeniu jeszcze długo siedzę myślami w tym obcym świecie, który wygląda jakby żywcem wyciągnięty z Roku 1984 Orwella.

Dlatego skoro już mało piszę, to chociaż podzielę się z Wami pozycjami, które porządnie mną wstrząsnęły i uważam, że warto je przeczytać.

Oto moja lista:

KSIĄŻKI O KOREI PÓŁNOCNEJ, KTÓRE WARTO PRZECZYTAĆ:

1.PRZEŻYĆ. DROGA DZIEWCZYNY Z KOREI PÓŁNOCNEJ DO WOLNOŚCI –  Yeonmi Park we współpracy z Maryanne Vollers

To chyba najbardziej emocjonalna książka z całego zestawienia. To po jej przeczytaniu wypożyczyłam z biblioteki trzy kolejne pozycje, by dowiedzieć się więcej o tym dziwnym świecie. Napisałam o niej już osobny post: „Jak wygląda życie w Korei Północnej?”  więc nie chcę się powtarzać, ale powiem tylko, że naprawdę WARTO.

książka Przeżyć. Droga dziewczyny z Korei Północnej do wolności

2. W SŁUŻBIE DYKTATORA. ŻYCIE I UCIECZKA PÓŁNOCNOKOREAŃSKIEGO AGENTA – Ingrid Steiner-Gashi, Dardan Gashi

Kim Dzong Riul to oficer i zaopatrzeniowiec, który dostąpił wielkiego zaszczytu w Korei Północnej – mógł zobaczyć świat poza granicami Korei, ponieważ  został wysłany na studia do NRD i dzięki temu nauczył się języka niemieckiego. Potem często był wysyłany do Europy, aby sprowadzić dla wodza luksusowe towary, gdzie często jeden niewłaściwy ruch mógł sprawić, że skończy w obozie.

A co do luksusowych towarów, to  przypomnijmy, że one wszystkie w Korei były zakazane, traktowane jako owoce złego kapitalistycznego świata, którym wódz pogardzał. Czujecie tę ironię? Facet, który mówi, że kapitalizm to zło, sam kupuje jego produkty!


książki o Korei Północnej

Tutaj moją uwagę bardzo zwróciła zbiorowa odpowiedzialność za popełnione przestępstwo. Kim Dzong Riul bardzo dokładnie fabrykuje swoje zniknięcie, tak by wszyscy myśleli, że został napadnięty na ulicy. Jeśli się wyda, że nie zmarł, tylko uciekł, to cóż –  on przeżyje, ale cała jego rodzina będzie cierpieć, zesłana do obozów w górach, z których nikt nie wychodzi żywy. No, może poza jedną osobą, czyli bohaterem następnej pozycji, czyli:

3. DŁUGA DROGA DO DOMU. WSPOMNIENIA UCIEKINIERA Z PÓŁNOCNOKOREAŃSKIEGO PIEKŁA. -Kim Yong we współpracy z Kim Suk-Young

Kim Young jako małe dziecko został oddany do sierocińca przez własną matkę. „Jak tak można oddać własne dziecko?” – zapytacie, jak i ja bym kiedyś zapytała. Okazało się, że tak naprawdę zrobiła to z miłości, aby ochronić dziecko przed wylądowaniem w obozie za czyny ojca, bo:

„Mieć ojca, do którego przylgnęła etykieta szpiega amerykańskiego, oznaczało w północnokoreańskich realiach wyrok śmierci.”

Tak więc mały Kim wychowywał się wpierw w sierocińcu, gdzie wbrew pozorom dorastał w dość dobrych warunkach. Wkrótce został adoptowany przez wysoko postawione osoby z partii, dzięki którym jego pochodzenie i życie było jeszcze lepsze. Osiągał coraz więcej sukcesów, został oficerem ABN zarabiającym zagraniczne waluty. Niestety wkrótce dowiedział się o swoim prawdziwym pochodzeniu, a gdy miał awansować – także służby specjalne się o nim dowiedziały i Kim wylądował w obozie. Jego też uważano teraz za amerykańskiego szpiega.

W obozie największym wrogiem był głód, który szybko wyniszczał ciało i doprowadzał do śmierci. Kim opisuje, że gdy udało mu się upolować szczura, to:

„[…] uderzyłem [szczura] kamieniem i natychmiast zjadłem – od głowy do ogona, na surowo, nie obdarłszy go uprzednio ze skóry”.

To dla mnie naprawdę przerażające, że syna można skazać na takie warunki za rzekome „zbrodnie” ojca. I jasne – z jednej strony to trzyma wszystkich w ryzach (mało kto zaryzykuje bunt, gdy wie, nie tylko on zapłaci, ale i cała jego rodzina – od dzieci, po wnuki, kuzynów i rodziców), ale z drugiej strony taka zbiorowa odpowiedzialność jest dla mnie niewyobrażalnym okrucieństwem i bestialstwem.

 

4. ŚWIATU NIE MAMY CZEGO ZAZDROŚCIĆ. ZWYCZAJNE LOSY MIESZKAŃCÓW KOREi PÓŁNOCNEJ ” – Barbara Demick

Tutaj autorka przedstawiła trudną historię zwykłych obywateli Korei Północnej, którzy raczej wierzyli w to, że komunizm jest dobry, a oni żyją w najwspanialszym państwie świata. Dopiero klęska głodu i inne nieprzewidziane wypadki zmusiły ich do ucieczki, by po prostu – przeżyć.

Przedszkolanka Mi – ran opisuje swoją pierwszą miłość, zakazaną z powodu  różnicy ich statusu. Opowiada też o swoim uwielbieniu do kina, jeździe na rowerze i niewiedzy o podstawowych sprawach dotyczących mężczyzn i kobiet:

„ Jak wyjeżdżałam z Korei Północnej, miałam dwadzieścia sześć lat i chociaż byłam przedszkolanką, nie wiedziałam, skąd się biorą dzieci”.

Z kolei Song Hae-Suk wspomina, że kiedyś żarliwie wierzyła w komunizm, a za Kim Ir Sena oddałaby życie. Dzięki niej dowiadujemy się nieco o pozycji kobiety w północnokoreańskim społeczeństwie, gdzie chłopców ceni się bardziej niż dziewczynki. Czy uwierzycie, że teściowa pani Song po trzeciej urodzonej córeczce (zamiast upragnionego syna) przestała się do synowej odzywać? Dla mnie to nie do pomyślenia!

Tak samo nie do pomyślenia jest dla mnie  fakt, że gdy koreańska lekarka nielegalnie przekroczyła granicę i trafiła do chińskiego gospodarstwa, zorientowała się, że chińskie psy jedzą lepiej niż północnokoreańscy lekarze!

Ta książka to dla mnie bardzo smutne świadectwo tego, co reżim potrafi zrobić z ludźmi. Podczas gdy przywódcy żyją jak prawdziwi królowie, ich lud umiera z głodu! A Ci, którzy nie umierają, niejednokrotnie muszą wspomagać swoją dietę trawą i chwastami zbieranymi na wsi, by przeżyć! I tak się zastanawiam: jak można być tak nieludzkim, by wydawać pieniądze na broń jądrową, kiedy ludzie głodują?

Nie wiem, może jestem zbyt wrażliwa, ale ja wręcz nie umiem sobie wyobrazić takiego okrucieństwa i chyba nadal nie dotarł do mnie fakt, że to naprawdę się dzieje, naprawdę.

PODSUMOWUJĄC:

Każda z tych książek jest dla mnie wyjątkowa, bo każda zwraca moją uwagę na inny aspekt życia w Korei.

W „Przeżyć” skupiałam się głównie na północnokoreańskich absurdach i historii opowiadanej przez kobietę, która jest zaledwie kilka lat starsza ode mnie. Czytając reportaż z ucieczki Kim Dzong Riula, moją uwagę najbardziej przyciągnęły ogromne dysproporcje między życiem przywódców partii, a ich podwładnymi. W „Drodze do domu” mocno uderzyła mnie zbiorowa odpowiedzialność syna, za samo pochodzenie ojca, a w ostatniej pozycji – okrucieństwo i głód, który zabija.

I tylko jedna myśl nie daje mi spokoju: jak to się może dziać w XX i XXI wieku!?

Przecież to wcale nie jest tak, że to tylko książki o Korei Północnej. Bo okej – dla nas to tylko książki o Korei Północnej, ale dla mieszkańców tego państwa to rzeczywistość.

Każdą z tych książek warto przeczytać, więc gdy będziecie mieć chwilę wolnego czasu, to proszę, zajrzyjcie do nich. Wiem, że to nie są łatwe pozycje i ich czytanie będzie nieco przerażające, ale moim zdaniem i tak warto dowiedzieć się więcej o tym strasznym kraju.


Z mojego zestawienia tylko pierwszą książkę o Korei posiadam w domu, a wszystkie inne Książki o Korei Północnej udało mi się wypożyczyć z biblioteki bez czekania, więc myślę, że są raczej łatwo dostępne.


Zdjęcie tytułowe pochodzi ze strony stockcnap.io, reszta zdjęć w tym poście jest robiona przeze mnie.