ławkowe mądrości, czyli o czym myśli student - studentka na ławce

Ławkowe mądrości, czyli o czym myśli student?

Siedzieliście kiedyś na nudnym wykładzie? Ale nie trochę nudnym, tylko tak nużącym, że w wersji:

  1. Prawie musicie trzymać sobie oczy i powtarzać co chwilę w myślach „jeszcze tylko 15 minut”.
  2. Żałujecie, że w ogóle przyszliście i poświęciliście swój cenny studencki czas spania na taką nudę.
  3. Zastanawiacie się jak student może dyskretnie zniknąć, by nikt nie zauważył Twojego wyjścia.

Myślę, że każdy student trafił kiedyś na takie zajęcia. Pytanie tylko jak sobie z tym poradził? Bo o ile u mnie, jeszcze na ekonomii, raczej nie trafiały się popisane ławki, tak u mojej koleżanki już tak.

I normalnie pewnie bym się gniewała, że student nie dba i niszczy coś, co jest wspólnym dobrem, no bo jak tak można? Czy ten ktoś nie ma zeszytu do pisania? Czy nie może sobie porysować na normalnej, zwykłej kartce zamiast ławek?  Jednak z drugiej strony, domyślam się, że napisy nie pojawiały się na nowych ławkach, lecz raczej takich, które już same rozpadały się ze starości, a tak przynajmniej możemy się pośmiać wszyscy. Dlatego, gdy koleżanka wysłała mi „ławkowe mądrości”, to cóż nie pozostało mi nic innego, jak tylko szeroko się uśmiechnąć, połączyć się w bólu z resztą studentów i… podzielić się z Wami. No chyba, że już je znacie? Oto teksty wysłane przez koleżankę:

ŁAWKOWE MĄDROŚCI, CZYLI O CZYM MYŚLI STUDENT?

1.JAK ROZPĘTAŁEM II SESJĘ ŚWIATOWĄ?

Po pierwsze to hasło przypomniało mi, że to najwyższy czas obejrzeć w końcu film „Jak rozpętałem II wojnę światową?”. Wstyd się przyznać, ale naprawdę jeszcze go nie widziałam!

Po drugie – to przekształcenie pasuje mi tutaj idealnie! No bo czymże jest student podczas sesji jeśli nie żołnierzem walczącym z wykładowcami o zaliczenie ćwiczeń, zdanie egzaminów (które niejeden raz są prawdziwą loterią), czy też przygotowaniem prezentacji na czas? Nie mówiąc już nawet o wygospodarowaniu czasu na sen, odpoczynek i małe wyjście ze znajomymi , co prowadzi nas do kolejnej „mądrości”, czyli:

2.JESTEM STUDENTEM I NIC CO MA % NIE JEST MI OBCE

Wszędzie krążą legendy, że ponoć każdy student, to by tylko pił i imprezował. A, że kolejny stereotyp mówi, że student jest biedny, tak więc można się domyślić, że nie zawsze będzie go stać na dobre wino, czy drinka w klubie. Jaki z tego wniosek? Że biednemu studentowi zostaje tylko piwo, wódka i popita do eksperymentowania!

I wiecie co? Nie wierzyłabym w to, ale jak się czasem zgubię się za bardzo w internetach i przeczytam co poniektórzy studenci (po wieku sądząc i profilu na fejsie sądząc) wypisują to dopadają mnie wątpliwości – oni tego chyba na trzeźwo nie robią?

I to jest ta chwila, w której z jednej strony uświadamiam sobie, że chyba jestem dziwnym studentem, bo dla mnie % prawie nie istnieją, a z drugiej, że się z tego bardzo cieszę.

3.GUZIK ZNIKAJĄCY PROWADZĄCEGO -> O-> NIE DZIAŁA NA…..

To moje ulubione hasło z ławkowych mądrości. Wyobraźcie sobie, że siedzicie na jednym z tych wyjątkowo nużących wykładów, o których pisałam wcześniej, kiedy nagle dostrzegacie taki tekst na swojej ławce. Czytacie go, stwierdzacie, że może to była tylko chwilowa awaria, więc „kliknąć” nie zaszkodzi.  Po czym chwilę później prowadzącemu dzwoni telefon, wzywający go w pilnych sprawach do dziekana, więc profesor mówi, że to koniec na dziś i jesteście wolni. Voila, prowadzący znikł!

Za to jeśli okazałoby się, że na ławce napisano prawdę i guzik naprawdę by nie działał, to cóż – spróbować zawsze warto!

PODSUMOWUJĄC…

Patrzcie, a mówią, że studenci nie są kreatywni! Ja tu widzę kreatywności całkiem sporo, choć oczywiście wolałabym, żeby jej przypływ wylewać w zeszytach, a nie na ławkach. Z drugiej strony gdyby nie to, że napisano to na ławkach, to pewnie nigdy bym się o tym nie dowiedziała, więc w sumie i tak źle i tak niedobrze.

A Wy macie jakieś własne fajne ławkowe mądrości?  Lub może na Waszych ławkach też znajdujecie od czasu do czasu ciekawa hasła? Wypiszcie Wasze ławkowe mądrości w komentarzach!

  • U nas na niektórych wykładach krążyły takie książeczki z krzyżówkami – wyrywało się stronę i podawało dalej xD

    • Dobre! Nie słyszałam o tym wcześniej, a to fajny pomysł! 🙂 Gorzej jak wykładowca się zorientuje, że na sali jest np. 20 osób i każda siedzi z nosem w krzyżówce 😀

  • Piesia155

    Och tak…pamiętam je 🙂 nie mogłam przestać się śmiać po przeczytaniu ich. Najgorzej było jak sama znalazłam „przycisk”, bo wcześniej tylko o nim słyszałam. Ja tu chce wgo wcisnąć, ale doczytuje, że nie działa na XYZ. Wyobrażasz sobie ten smutek, gdy z tym XYZ miałam wlaśnie nudny wykład xD

    • Oj tak, studencka twórczość potrafi nieźle rozbawić 😀
      Domyślam się jaką musiałaś mieć minę jak okazało się, że wykładowca XYZ wcale nie znika, sama byłabym zawiedziona!

  • no niestety , mało było wykładów na których człowiek słuchał z przyjemnością – do dziś wspominam byłego ministra sprawiedliwości, który tak potrafił zaciekawić że cała aula słuchała z otwartymi dziobami 🙂

    • Takich wykładowców się najbardziej ceni! Sama mam kilka takich i po ich wykładach zdecydowanie coś zostaje w głowie! 🙂

  • Literacki kącik Sary

    Ach, to studenckie życie :)))))))

    • Oj, żebyś wiedziała! Czasem bywa ciekawie 😉

  • Mało, który prowadzący potrafi przekazać wiedzę w przystępny sposób, a szkoda, bo mają jej mnóstwo. :/

    • Niestety, taka smutna prawda. Całe szczęście, że zdarzają się i tacy do których aż chce się chodzić, bo fajnie opowiadają 🙂

  • haha świetne przykłady 😀