Intern - Prkatykant - moja opinia

„Praktykant” (The Intern) – czy warto obejrzeć? Moja opinia

Ostatnio ja i moja przyjaciółka zaczęłyśmy studia i jakoś te pierwsze tygodnie trochę nas wymęczyły. Zwłaszcza poranne wstawanie nie należy do naszych ulubionych rzeczy. Choć to chyba żadna niespodzianka dla każdego, prawda? Obie stwierdziłyśmy, że koniecznie potrzebujemy trochę rozrywki, a ponieważ w kinie zaczęli grać kilka filmów, na które miałyśmy ochotę, to w weekend przeszłyśmy się do kina na ‚Praktykanta”. I wiecie co? To była dobra decyzja!

O CZYM JEST FILM?

Ben Whitaker to sympatyczny staruszek, który raczej nudzi się na emeryturze i poszukuje nowego sensu w życiu.  Gdy pewnego dnia dostrzega ulotkę informującą o praktykach dla seniora w firmie „About the Fit”, postanawia wysłać  swoje CV. Udaje mu się tam dostać i … więcej dowiecie się oglądając film! Choć polecam zacząć od zwiastunu:

CO MI SIĘ PODOBAŁO?

1.Genialna rola Roberta de Niro…

Byłam pod naprawdę wielkim wrażeniem jego gry aktorskiej! Choć w sumie to podobno jeden z najlepszych aktorów świata, więc chyba jednak nie powinno mnie to dziwić?

Aktor idealnie wykreował postać miłego starszego pana, który  wie jak się zachować, jest szarmancki, zawsze uprzejmy oraz nieco staroświecki w niezwykle uroczy sposób. Facet ideał! Dodatkowo, to też świetny przyjaciel, który zawsze służy dobrą radą i troszczy się o innych. Ben naprawdę mnie zachwycił, nawet ja chętnie wyszłabym z nim na kawę, żeby pogadać trochę o życiu, posłuchać dobrych rad i ciekawych historii z jego życia. Jestem pewna, że miałby ich w zanadrzu całe mnóstwo! Tak sobie teraz myślę, że sprawdziłby się też jako profesor na uczelni –  na jego wykłady przychodziłoby mnóstwo studentów!

Jak widzicie, de Niro po prostu przekonał mnie w 100% do swojej postaci!

The Intern- Ben

2.…Oraz równie genialna rola Anne Hathaway

Anne Hathaway wcieliła się w Jules Ostin – założycielkę wielkiego sklepu internetowego „About the Fit”.  Jest wiecznie zagoniona, bierze na siebie mnóstwo obowiązków, a także …lubi jeździć w biurze na rowerze. Typowa pracoholiczka. Jednak ma też swoją drugą stronę – to miła i pomocna osóbka,  która po prostu przegrywa walkę ze swoim perfekcjonizmem. Często wzbudza sympatię, a niekiedy nawet współczucie.

I wiecie co? Chyba chciałabym być kiedyś taką kobietą – odnieść sukces, ale mimo wszystko nie zatracić się w nim, nadal ufać swojej intuicji, choć zdecydowanie postawiłabym wtedy na pracowanie mniej niż Jules.

The Intern - Jules

3.Muzyka

Dobrze dobrana muzyka wzbudza mnóstwo  emocji. Sprawia, że widz czuje dokładnie to, czego chciał producent. Raz jest to śmiech, raz wzruszenie, czasem złość i zawiedzenie, ale niewątpliwie osoby zajmujące się sountrackiem wiedziały co robią. Zresztą, moja przyjaciółka również  zwróciła uwagę na fajny podkład, więc coś musi w tym być!

4.Piękne kadry

Moim zdaniem film jest bardzo dobrze nakręcony w sferze wizualnej, przyjemny dla oka – po prostu większość kadrów sprawia, że chciałabym się przenieść do miasta głównej bohaterki, pracować w jej biurze, a nawet w podobnym stylu urządzić mieszkanie.  Mam też wrażenie, że gdyby wyciąć z tej produkcji dowolny kadr i wstawić go w formie zdjęcia na Instagram, czy Facebook, to miałby mnóstwo polubień, serduszek i komentarzy o treści „Ale masz ładne biuro!”, „Gdzie kupiłaś x,y,z?”.

The Intern - kadry

5.Kobieta odniosła ogromny sukces z własnym biznesem,  a mężczyzna zajmuje się domem i córką, czyli walka ze stereotypami

Kiedyś na takie połączenie społeczeństwo patrzyło ze zdziwieniem,  bo dawniej to głównie mężczyźni odnosili sukcesy zawodowe, a kobiety zajmowały się domem.  Teraz obie osoby mogą się w pełni realizować zawodowo, a obowiązki domowe dzielą po równo.  Coraz częściej czytam o kobietach, które zakładają własne firmy, tworzą sklepy, piszą świetne książki, udzielają się naukowo itd.  Choć czy wiecie, że na tą chwilę na liście 20 najbogatszych ludzi świata są tylko 4 kobiety? Dlatego właśnie tak bardzo cieszę się, gdy oglądam film w którym przedstawiono sukces płci żeńskiej. Wydaje mi się, że wtedy  podświadomie rejestruję coś w stylu „Ona odniosła wielki sukces, Ty też tak możesz!”

6.Stylizacje Jules

To chyba punkt tylko dla kobiet, ale po prostu nie mogłam powstrzymać się od wspomnienia o ubiorze głównej bohaterki!  Myślę, że jej styl  by mi całkiem pasował i chętnie przygarnęłabym jej garderobę do mojego mieszkania!

The Intern - Jules clothes

7.Dlaczego mężczyźni zawsze powinni nosić przy sobie chusteczki?

Wiecie, noszenie przy sobie materiałowych chusteczek, zawsze mnie dziwiło. Bo przecież po co korzystać z tych materiałowych, jak można użyć zwykłych jednorazówek i nawet nie trzeba ich potem prać? „Bez sensu” – myślałam. A potem poszłam na ten film i Ben mi trochę rozjaśnił tę sprawę:

Mężczyzna nosi chusteczkę, żeby podać ją kobiecie, gdy ta zaczyna płakać

Sprytny sposób na zbliżenie się do kobiety, prawda? Sama bym na to nie wpadła, a faktycznie gdybym się rozpłakała , to niezmiernie miło byłoby mi w chwili, w której mężczyzna podałby mi swoją chusteczkę. I to taką materiałową, bo przecież podać  zwykłą to żadna sztuka – i tak się ją potem wyrzuci do kosza.  Materiałową trzeba uprać, uprasować itd, znacznie więcej z tym ceregieli, więc oddanie mi jej byłoby „punktowane” podwójnie.

8.Ważne myśli, przesłania

Zauważyłam też kilka bardzo fajnych myśli, przesłań i wypisałam sobie wszystko co zauważyłam. Jednak po tym ten tekst stał się bardzo, bardzo długi i te najważniejsze myśli przeniosłam tutaj: patrz: 6 życiowych lekcji z filmu „Praktykant”. 

The Intern - Jules daughter

 A CO MI SIĘ NIE PODOBAŁO W FILMIE „PRAKTYKANT”?

No cóż, muszę powiedzieć, że na tą chwilę nie mam jakichś większych zastrzeżeń.  Po kilku dniach zastanawiania się nad jego wadami, doszłam do wniosku, że dla niektórych może być trochę naiwny i przewidywalny, jednak ja lubię takie filmy – dla mnie to zaleta.

WARTO OBEJRZEĆ?

Jeśli miałabym określić ten film w trzech słowach, powiedziałabym, że jest bardzo ciepły, pozytywny i sympatyczny ( o ile w ogóle film można nazwać sympatycznym).  Jak dla mnie to idealny sposób na poprawienie sobie humoru w smutny jesienny dzień (Jak pozbyć się jesiennej chandry? 8 sposobów!) lub spędzenie rodzinnego wieczoru nie zanudzając się na śmierć. Choć na randkę też się przyda – osobiście byłabym zachwycona, gdybym miała się wybrać na ten film do kina z nowo poznaną osobą.

Podsumowując – warto!

PS. Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony filmu (patrz: The Intern Movie) oraz oficjalnego facebooka.