Jeden powód, dla którego warto prowadzić dziennik pięcioletni (5 years diary)

Prowadzenie 5 years diary to naprawdę świetna sprawa. Pisałam już tutaj o tym kiedyś, dzieląc się pierwszymi wrażeniami z korzystania z dziennika pięcioletniego, kiedy jeszcze dało się kupić podobny za grosze w Tigerze. Natomiast ostatnio, uzupełniając 5 years diary, zdałam sobie sprawę, ile czasu już ze mną spędził. Teraz, w 2020, będę go prowadzić już trzeci rok! I domyślam się, że pewnie dla niektórych to jeszcze malutko, jednak musicie wiedzieć,  że wcześniej porzucałam wszystkie tego typu pamiętniki, dzienniki i notesy góra po kilku tygodniach. Tak więc co sprawiło, że trwam w tej formie już tyle czasu?

ZALETY 5 YEARS DIARY

Prowadzenie 5 years diary ma wiele zalet – to fakt. Dzięki temu mamy później miłą pamiątkę przeżytych wydarzeń w przyszłości, ćwiczymy regularność w pisaniu, ale i uczymy się robić to krótko i zwięźle. Z drugiej strony czasem, gdy za bardzo odpłyniemy od nawyku i trzeba sobie przypomnieć wydarzenia z ostatnich kilku dni, to też niezły trening pamięci. Poza tym, jak na dłoni widzimy swój rozwój z roku na rok, mogąc obserwować jak się zmienialiśmy. I to jest dla mnie właśnie kluczowy powód, dla którego warto pisać 5 years diary. Jednak zacznijmy od początku…

DO NICZEGO SIĘ NIE NADAJĘ

Masz czasem wrażenie, że jesteś beznadziejny? Że nic Ci nie wychodzi i ciągle popełniasz jakieś głupie błędy? Czujesz, że do niczego się nie nadajesz i w ogóle – z czym do ludzi? Cóż, ja niestety często miewam takie nastroje. Do tego, jak zapewne całkiem sporo osób, mam tendencje do wyolbrzymiania porażek i myślenia w stylu wszystko albo nic. No średnio przydatne w życiu, nie powiem. Tak więc na co dzień tak sobie przeżywam te błędy i piszę też o nich w 5 years diary (razem z sukcesami, bardziej przyjemnymi rzeczami, podróżami i innymi miłymi rzeczami, które ktoś dla mnie zrobił). A potem przychodzi kolejny rok, przy okazji bieżącego uzupełniania 5 years diary zaglądam też do poprzednich wpisów i… dzieje się magia.

MAGIA 5 YEARS DIARY

Czytam wówczas te archiwalne wpisy przy okazji i okazuje się, że te wszystkie stare porażki, które kiedyś wydawały mi się takie ogromne, nagle okazują się śmiesznie małe. To, czym się tak przejmowałam (niestety zbyt często studiami, typowe!) wyblakło. Teraz właściwie te kilka słów na każdy dzień zostało tylko świadectwem. Ważnym świadectwem pokonanych przeciwności losu, okazji złapanych lub nie albo po prostu zapisem typowego dnia, który był zwyczajnie neutralny, a nie beznadziejny, jak mi się wydawało.

JESTEM BEZNADZIEJNA? JESTEM BEZNADZIEJNY?

Oczywiście nie sprawia to, że wszystkie „do niczego się nie nadaję”, „jestem beznadziejna / beznadziejny”, „nic mi nie wychodzi” całkowicie znikają. Za to poddają w wątpliwość  te fatalistyczne stwierdzenia. Pomagają myśleć:

„Zobacz, w 2018 roku, w tym czasie poradziłaś sobie z tym i tym. W 2019 pokonałaś wtedy inne problemy. Przeżyłaś.  Patrz, zapamiętałaś to jako taki straszny okres, a teraz okazuje się, że wcale nie było tak źle. Poradziłaś sobie!”

JEDEN POWÓD, DLA KTÓREGO WARTO PROWADZIĆ DZIENNIK PIĘCIOLETNI – PODSUMOWANIE

Dlatego właśnie tak bardzo zachęcam do prowadzenia 5 years diary – bo to świetny sposób na przekonanie się, że wielkie kiedyś porażki, teraz są malutkie. Nawet ich pokonanie, przejście przez to, jest swego rodzaju sukcesem. Sama pewnie bez 5 years diary już milion razy zapomniałabym o większości , bo nie oszukujmy się – o takich drobnych sukcesach dnia codziennego jednak zazwyczaj się nie pamięta. Tymczasem, gdy znów trafi się gorszy czas (np. w sesji), to bardzo budujące, gdy można sobie poczytać i spojrzeć obiektywnie, że wtedy też coś wydawało się końcem świata. A jednak nie było!