Bo każda z nas powinna mieć wybór, czyli 4 refleksje o filmie „Małe kobietki” (2019)

Na film „Małe kobietki” wybrałam się bez żadnych oczekiwań. Nie czytałam wcześniej książki, nie widziałam wcześniejszych ekranizacji, ot, po prostu słyszałam, że dobry i że gra w nim aktorka, którą bardzo lubię. Tak więc przed seansem jedynie rzuciłam okiem na zwiastun, żeby mieć jakieś pojęcie, o czym to jest, poznać klimat itd. I teraz, gdy jakąś godzinę temu wróciłam z kina, muszę napisać: ale to było dobre!

4 REFLEKSJE O FILMIE MAŁE KOBIETKI (2019)

1. MAŁE KOBIETKI (2020), CZYLI KAŻDA Z NAS POWINNA MIEĆ PRAWO DO WYBORU

Małe kobietki to dla mnie film pełen ciepła, czułości, zrozumienia. Jest tutaj sporo o dorastaniu, siostrzeństwie, feminizmie z wyraźnym podkreśleniem prawa do wyboru. Jak mówi w pewnym momencie Meg:

„„Moje marzenia są inne, ale to wcale nie oznacza, że są mniej ważne.”*

I to jest dla mnie właśnie najlepsze w „Małych kobietkach”.  Każda z sióstr jest inna, pragnie czego innego. Jo kocha pisanie, Amy malowanie, a Beth – grę na pianinie. Inne mają też podejście do małżeństwa. Mimo to siostry wzajemnie szanują swoje wybory. Nie próbują zmieniać się na siłę, akceptują, po prostu hmm… są obok siebie, gotowe by się wspierać, choć jak to w siostrzeństwie bywa – czasem lecą iskry.

2. MAŁE KOBIETKI – ŚWIETNA JO MARCH

Mam wrażenie, że najlepsze filmy to te, w których możemy odnaleźć cząstkę siebie. Ja odnalazłam swoją w postaci Jo March, granej przez niesamowitą Saoirse Ronan. Jo jest zagniewana, zmienna, niezależna, powiedziałabym, że często rozgoryczona. Kiedy się wkurzy, potrafi powiedzieć kilka gorzkich słów, lecz szybko wybacza. Podąża swoją ścieżką, nie waha się poświęcać dla najbliższych i najbardziej na świecie kocha swoją rodzinę oraz… pisanie. Częściowo identyfikuję się tutaj ze sceną, w której pewna osoba krytykuje jej opowiadania, a Jo przesadnie reaguje, biorąc krytykę mocno do siebie . Krótko mówiąc  – ma charakterek. W ogóle już sama ksywka „Jo” dużo mówi o osobie, która ją nosi.

Poza tym Saoirse Ronan w tej roli po prostu uwielbiam – jej akcent, mimika, emocje, nawet ułożenie włosów jest idealne. I tak, całkiem możliwe, że patrzę na tę postać przez pryzmat aktorki, bo nie mogę wyjść z podziwu, jak dobrze umie się wcielać w różne role i w pełni oddać ich emocje.

3. FILM IDEALNY ESTETYCZNIE

Jestem też zachwycona całą oprawą graficzną filmu. Wydarzenia z przeszłości różnią się od tych aktualnych , będąc odzwierciedlone w bardzo subtelny sposób  przy pomocy cieplejszych lub chłodniejszych barw oraz światła. No i te kadry! Wiem, że to tylko film, ale wioska w której mieszkają siostry wydaje się być taaak malownicza! Czuję, że w takiej scenerii piękne zdjęcia zrobiłoby nawet takie beztalencie fotograficzne jak ja, jednak co tam zdjęcia! Po prostu samo pobycie w takim miejscu, np. w ramach wycieczki jednodniowej byłoby świetne.

Cóż pisać więcej – „Małe kobietki” to po prostu film, który idealnie trafia w moją estetykę, podobnie jak muzyka, stroje i ten specyficzny klimat.

4. MOCNE POSTACI DRUGOPLANOWE

Choć w filmie „Małe kobietki” oczywiście pierwsze skrzypce grają siostry March, to jednak (nieliczne)postaci drugoplanowe też wyszły świetnie.  Zwłaszcza Meryl Streep w roli bogatej ciotki potrafi rozbawić. Pan z wydawnictwa (sporo widać na zwiastunie, więc to żaden spoiler!) nieźle dotrzymuje jej kroku. No i oczywiście Laura Dern w roli matki tytułowych Małych kobietek również zachwyca, podobnie jak Timothée Chalamet jako hmm… przyjaciel rodziny.

PODSUMOWANIE – MAŁE KOBIETKI (2019) – CZY WARTO? MOJA OPINIA

Idąc na „Małe kobietki” do kina nie spodziewałam się, że będę się tak dobrze bawić. Znalazłam tam mnóstwo ciepła, trochę śmiechu, uroniłam też parę łez. Momentami pojawia się gorycz, zwłaszcza, gdy po raz kolejny uświadamiasz sobie, jak wyglądały możliwości i szanse kobiet żyjących w XIX wieku, czy raczej – jak nie wyglądały. Jednak to jest potrzebne, by jeszcze bardziej docenić dokonania feministek na przestrzeni lat i korzystać z wywalczonych przez nie praw (koniecznie chodź na wybory!).

Poza tym, te piękne kadry, muzyka, klimat, aktorstwo na wysokim poziomie, sporo cennych zdań  – to wszystko idealnie zaspokaja moje filmowe potrzeby. Podsumowując – moim zdaniem warto, polecam!


  • – Cytat niedokładny – bazuje na mojej pamięci i zapewne w oryginale brzmiało to trochę inaczej. Ale sens został zachowany w pełni 🙂