Edukacja zdalna – co poszło nie tak?

Edukacja zdalna to temat, z którym borykamy się już od dłuższego czasu. W marcu 2020 wysłano na nią wszystkich studentów, uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych, jak i przedszkolaki.  We wrześniu ci drudzy wrócili na chwilę do regularnego uczęszczania do placówek, natomiast większość studentów pracowało już w trybie hybrydowym lub zdalnym. Tak więc ta zdalna edukacja jest z nami – studentami – już od pół roku (nie licząc wakacji). Zatem trochę tego czasu już upłynęło, mieliśmy okazję sprawdzić różne platformy, rozwiązania, sposoby prowadzenia zajęć itd. Co w takim razie poszło nie tak?

EDUKACJA ZDALNA – CO POSZŁO NIE TAK?

1. ZAŁOŻENIE, ŻE TRZEBA PRZEŁOŻYĆ RZECZYWISTY CZAS ZAJĘĆ 1:1 Z WIRTUALNYM

Normalne zajęcia trwały 1,5h? W takim razie te wirtualne też muszą tyle trwać. A Ty siedź przed tym komputerem, prawie bez ruchu, biegając jedynie w przerwie do kuchni i do wc. Co z tego, że jak jeszcze pracujesz zdalnie, to w ekran patrzysz po kilkanaście godzin dziennie, żaden problem! Oczywiście żarty, żartami, ale ja oczywiście rozumiem, że materiał zrealizować trzeba. Problem w tym, że to co sprawdzało się stacjonarnie, w wersji wirtualnej zawodzi, bo nasze skupienie już nie jest takie samo. Czy w takim razie nie dałoby się części zrealizować np. jako pdf, który można sobie wydrukować, przeczytać i potem nad nim podyskutować? Albo skrócić transmisję o te parę minut, skoro i tak odpada czas na sprawdzanie obecności, włączanie rzutnika i czynności porządkowe? Warunki zaliczenia z pierwszych zajęć również da się przedstawić mailem z FAQ, który studenci przeczytają w minutę, zamiast oglądania 45 minutowej transmisji.

2. TRYB SYNCHRONICZNY

Można powiedzieć, że edukacja zdalna w poprzednim semestrze była taką wolną amerykanką. Jedni prowadzący korzystali z Teamsa, inni z Zooma, ktoś jeszcze z Moodle. Część osób uczyła na grupie na fb albo wysyłała prywatne nagrania na yt lub po prostu – dzieliła się prezentacjami. Każde z tych rozwiązań miało swoje wady i zalety, ale najważniejsze jest to, że był wybór. Tymczasem teraz, z tego co się orientuję, na wielu uczelniach przyszło zalecenie korzystania  Teamsa w czasie synchronicznym i wszystko poszło się… kochać.

Przykładowo, edukacja zdalna przez wykłady na youtube, pozwalała na ich odsłuchanie w dowolnym czasie. Ewentualne pytania dało się zadać na grupie na fb. Albo w przypadku ćwiczeń plastycznych, gdzie najważniejsze było wykonanie pracy daną techniką, w dniu zajęć otrzymywaliśmy prezentację w pdf z instrukcją. Mogliśmy ja przygotować kiedy chcemy – byle w terminie. Da się? Da się.

3. BRAK WARUNKÓW LOKALOWYCH VS. EDUKACJA ZDALNA

„No dobrze, ale to przecież studia stacjonarne, to powinniście być przygotowani na uczestnictwo w zajęciach w określonych w planie godzinach!” – powiedziałby ktoś. Tylko, że tutaj czym innym jest jednak przyjście na uczelnię, a czym innym udział w synchronicznych zajęciach zdalnych. Wszystko dlatego, że… w domu przecież nie jesteśmy sami!

Przykładowo, co jeśli partner pracuje zdalnie i akurat ma pilny telefon od szefa? Tymczasem Ty się właśnie wypowiadasz na ćwiczeniach i wszyscy słyszą przy okazji służbową rozmowę, która może przecież zawierać poufne informacje partnerów biznesowych? Albo co jeśli uczestniczysz w zdalnym wykładzie / ćwiczeniach na Teams, ale nic z nich nie wiesz, bo przez większość czasu słyszałeś tylko wiertarkę u sąsiadów? Może dzielisz pokój z innym studentem, który w tym samym czasie ma inne zajęcia? Wtedy, jak zaczniecie mówić w tym samym czasie, to nikt Was przecież nie zrozumie! No i w przypadku uczniów i studentów mieszkających w domu rodzinnym  – co jeśli rodzice po prostu nie rozumieją,  że edukacja zdalna to też nauka i przykładowo zaczynają w czasie zajęć odkurzać? Albo co gorsza – kłócić się? No właśnie.

4. EDUKACJA ZDALNA VS. SPRZĘT

Warto też wspomnieć o pewnych ograniczeniach sprzętu. Bo o ile jakiś komputer zazwyczaj jest dla studentów dostępny, o tyle zazwyczaj nie jest on najnowszej generacji. I pół biedy jak ma się laptopa – z kamerką i mikrofonem. Jednak co zrobić, gdy trafia się stacjonarka? Poza tym już abstrahując od tego typu problemów, to wystarczy, że komputer jest po prostu starszy. Wówczas może nie uciągnąć jednocześnie włączonych kilku programów, okien w przeglądarce, prezentacji, grafiki itp.

Przykład? Proszę bardzo, mojej znajomej już któryś raz wyłączył się komputer podczas ćwiczeń, gdy włączała mikrofon na Teams, żeby odpowiedzieć na pytanie prowadzącego. I pisz tutaj migiem do koleżanki, żeby dała znać prowadzącemu co się stało!

5. EGZAMINY VS. EDUKACJA ZDALNA

Zwykłe uczestnictwo w zajęciach to jedno, a zdawanie później na platformie edukacji zdalnej egzaminów, to drugie. I jasne, że jakaś weryfikacja wiedzy musi być – nie zaprzeczam. Jednak da się to zrobić w taki sposób, żeby o zaliczeniu naprawdę przesądzały posiadane informacje i umiejętności, a nie to, czy ktoś ma dobry sprzęt. Wiesz, taki, który się nie zawiesi na egzaminie czy też pobierze plik i wyśle go na tyle szybko, żeby zmieścić się w wymaganym czasie.

Serio, do dziś pamiętam to uczucie paniki i trzęsące się ręce, kiedy na egzaminie wysiadł mi prąd. Wyobraź to sobie – pobierasz plik, masz 20 minut na jego uzupełnienie. Zapisujesz, chcesz wysyłać na platformę edukacji zdalnej i nagle Cię wyrzuca na poniższy widok:

Do końca zostało zaledwie parę minut! Szybko chwytasz telefon, włączasz udostępnianie internetu z telefonu. Czekasz, aż komputer się połączy, odświeżasz stronę i… jest! Błyskawicznie ładujesz i zatwierdzasz. Oddajesz egzamin 20 sekund przed terminem.

Szczęście w nieszczęściu, że akurat był to test w pobieranym pliku. A jeśli egzamin byłby na platformie, padłby prąd i by Cię wywaliło? Wrzesień, bo sprzęt nawalił?

6. STUDENT TEŻ SIĘ MARTWI

Mam wrażenie, że skupiając się przede wszystkim na realizacji materiału zapominamy, że student i uczeń to człowiek jak każdy inny. Też może martwić się o swoich bliskich albo zachorować. Też może stracić pracę – on albo jego rodzina. Sporo studentów pracowało przecież w gastro, na siłowniach, w sieciówkach, które teraz mocno oberwały. I oczywiście wiadomo – materiał na studiach zrealizować trzeba. Jednak może da się to zrobić w sposób wyrozumiały? Na pewno przydają się tutaj  długie terminy na realizację zadań czy też ustalenie formy zaliczenie na taką, żeby choć odpadł stres w związku z tym, że internet albo prąd padnie?

EDUKACJA ZDALNA – PODSUMOWANIE

Jak chyba wszystko, edukacja zdalna ma swoje wady i zalety. Siedzimy godzinami przed komputerem, ale za to możemy w tej chwili studiować gdzie tylko chcemy, niezależnie od miejsca zamieszkania. Zyskujemy dodatkowy czas, nie musząc dojeżdżać na uczelnię, lecz innego możemy poznać jedynie wirtualnie. Osobiście chętnie wróciłabym na normalne, zwyczajne ćwiczenia na uczelnię, aczkolwiek wykłady wolałabym zostawić w formie zdalnej. Cóż, ciekawe jak się to rozwiąże, gdy ta cała sytuacja się już skończy.


Zdjęcie tytułowe: Photo by Nathan Dumlao from StockSnap