Czego nauczyłam się studiując dwa kierunki?

Studiowanie dwóch kierunków dziennie bywało dla mnie niezłym wyzwaniem. Trochę już tutaj na blogu o tym opowiadałam, jednak bardziej pod kątem tego, czy polecam to rozwiązanie innym oraz na czym to w ogóle polega. Tymczasem ostatnio uświadomiłam sobie, że zupełnie zapomniałam napisać o tym bardziej personalnie, pokazując, czego nauczyło mnie to doświadczenie. Trochę się tego nazbierało!

CZEGO NAUCZYŁAM SIĘ STUDIUJĄC DWA KIERUNKI?

1. ZARADNOŚĆ I KOMBINOWANIE NA STUDIACH

„Jak nie drzwiami, to oknem” doskonale odnosi się do mojej sytuacji na studiach. Tu idź na ćwiczenia, tam leć na wykład, tutaj wyjdź w trakcie, tamto zalicz wcześniej. Gdzie indziej wykorzystaj IOS, resztę odrób na konsultacjach i będzie dobrze. Potrzebujesz wszystkich wpisów do obrony nie tylko w indeksie, ale i na usosie, a wykładowcy wpisują to zazwyczaj na ostatni moment? Do każdego piszesz maila, jak nie na maila, to szukasz pokoju na konsultacje. Jeśli w wyznaczonych godzinach prowadzącego nie ma (choć miał być, a informacji brak!), to pytasz starostę czy ma nr telefonu, jak nie ma to piszesz do znajomej, której znajoma mieszka blisko. Chodzą ploty od starszych roczników, że wykładowca czasem odpuszcza kolokwium? Ładnie się uśmiechasz i całą grupą kombinujecie, czy u was też by to nie przeszło. W bibliotece jest tylko jeden egzemplarz książki, którą trzeba przeczytać? Dowiadujesz się, kto ją wypożyczył i ustawiasz się w kolejce na ksero.  I tak się jakoś toczy.

2. SZTUKA DYPLOMACJI NA STUDIACH

Wykładowcy wydaje się, że jego zajęcia to siódmy cud świata? Cóż, zazwyczaj lepiej nie wyprowadzać go z błędu. W końcu pewnie i tak zna wyniki ankiet wypełnianych anonimowo pod koniec semestru, więc skoro do tej pory nie dotarło, to raczej osobiście też nie dotrze. A wiadomo – z wykładowcami, choćby najbardziej niemiłymi, warto żyć w zgodzie.

Dyplomacja tyczy się też kontaktów z resztą grupy. Dlatego nawet jak kogoś nie lubisz, to lepiej po prostu unikać kontaktu, niż robić afery i obgadywać się po kątach.

3. ŁĄCZENIE KROPEK

Wiedzę z jednego kierunku można wykorzystać na drugim. Ciekawą formę prezentacji z drugiego, testujesz na pierwszym. Ćwiczenia z jednych praktyk modyfikujesz i przekładasz na drugie. Czerpiesz jak najwięcej inspiracji z obu kierunków, później tworząc z nich nową jakość.

4. LEPSZA ORGANIZACJA CZASU NA STUDIACH

Studia to dla mnie czas przede wszystkim lepszej organizacji czasu. Uczysz się wykorzystywać okienka na swoją korzyść, żeby nie marnować czasu. Kombinujesz, czy w 15 minut przerwy zdążysz zjeść obiad na stołówce i co zrobisz, gdy akurat będzie kolejka. Zaczynasz planować naukę i mniej czasu marnujesz w social media (no,prawie!). Zaczynasz efektywniej notować. Obliczasz, kiedy i na czym musisz się pojawić, żeby zdać. Tworzysz plan pisania pracy licencjackiej, żeby nie obudzić się w płaczem w czerwcu. No i oczywiście w moim wypadku dochodziło wykorzystywanie wolnych chwil na pisanie nowych postów!

5. SZYBSZA NAUKA

Szybka nauka to na dwóch kierunkach ewidentnie się przydaje. W końcu nie masz już czasu siedzieć nad danymi przedmiotami tyle czasu, a jakoś zdać trzeba. Siłą rzeczy uczysz się, że samo czytanie notatek jest nieefektywne. W związku z tym poszukujesz wiedzy o szybkiej nauce w internetach, testujesz nowe sposoby, zaczynasz wdrażać tłumaczenie innym jako sposoby nauki. Po kilku latach okazuje się, że ta wiedza jednak szybciej wpada do głowy niż np. w liceum.

6. LEPSZE PANOWANIE NAD EMOCJAMI

Jak to lepszego panowania nad emocjami, jak jeszcze niedawno pisałam, że studia na dwóch kierunkach dały mi bardzo dużo stresu i jestem wręcz chodzącym stresem?  Spokojnie, spróbuję to jakoś wyjaśnić. Mianowicie, załóżmy, że na jednym kierunku, maksymalny poziom stresu to X. Natomiast w przypadku dwóch, nie działa to wprost proporcjonalnie i z jednego X i nie robi się nagle 2X, lecz np. 1,5. Wówczas w przeliczeniu na jeden jest tego mniej – #logikaDominiki.

Poza tym kiedy masz dużo zajęć, to często po prostu nie ma czasu, by siedzieć i przejmować się. W ferworze łatwiej zapomnieć o złych emocjach, smutkach i dopiero wieczorem je przepracowywać, zamiast od razu się im poddawać.

CZEGO NAUCZYŁAM SIĘ STUDIUJĄC DWA KIERUNKI? PODSUMOWANIE

Jakie z tego wnioski? Cóż, właściwie  wychodzi na to, że czy studiujesz jeden kierunek, czy dwa, to i tak przyswajasz podobne kompetencje. Różnica w tym, że na jednym uczysz się tego naturalnie i zazwyczaj na spokojnie. Natomiast studiując dwa kierunki dużo częściej wchodzi śmiech przez łzy i nerwówka. Ale przynajmniej nie można powiedzieć, że jest nudno!