Studiowanie dwóch kierunków – czy warto?

Studiowanie dwóch kierunków to niewątpliwie ciekawa opcja i bardzo się cieszę, że polskie uczelnie dają taką możliwość. Sama już dwa  lata temu opowiadałam tutaj o moich wrażeniach z bycia dwukierunkowcem (klik). Jednak wówczas wypowiadałam się po zaliczonym pierwszym roku na obu. Tymczasem teraz, gdy ukończyłam już dwa kierunki, a więc i obroniłam dwa licencjaty, chciałabym spojrzeć z perspektywy na to zagadnienie jeszcze raz  i oczywiście odpowiedzieć na tytułowe pytanie. Mianowicie: studiowanie dwóch kierunków – czy warto w to pakować?

Dla ułatwienia podzieliłam wszystko na plusy i minusy. Enjoy!

STUDIOWANIE DWÓCH KIERUNKÓW – PLUSY

altanka w Parku Gródek w Jaworznie - do posta - studiowanie dwóch kierunków - plusy

+ JEST CIEKAWIE

Jeżeli jest się człowiekiem ciekawym świata, niewątpliwie studiowanie dwóch kierunków jest wielkim plusem, bo masz szansę tyyyyle się dowiedzieć! Podwójne wykłady, ćwiczenia, literatura, praktyki, konieczność napisania dwóch prac (w moim wypadku licencjackich) – praktycznie nie da się uciec od większej ilości treści do przyswojenia. I wiadomo – nie wszystko trafia idealnie w krąg naszych zainteresowań. Jednakże przez sam fakt stykania się z większą ilości treści i ludzi tych możliwych inspiracji jest tutaj dużo więcej, niż na jednym kierunku.

+ WIĘCEJ PRAKTYK  ORAZ INFORMACJI O KURSACH I SZKOLENIACH

Kiedy studiujesz jeden kierunek, zazwyczaj kończysz go ze zrealizowanymi dwoma praktykami – po pierwszym roku i po drugim roku (w przypadku studiów pedagogicznych).  W związku z tym łatwo policzyć sobie, że kończąc dwa kierunki, tych ukończonych praktyk będzie dwa razy więcej. No prawie – mnie jedna obowiązkowa praktyka wypadła, dzięki zwolnieniu na podstawie wolontariatu.

Poza tym studiowanie dwóch kierunków cechuje się tym, że poznajesz w trakcie więcej ludzi, a za nimi idą też informacje – o dostępnych kursach, szkoleniach, warunkach w ich pracy, przygodach, problemach itd. A informacji na studiach nigdy dość!

+ WIĘKSZE SZANSE NA STYPENDIUM

Tak, wiem – brzmi to trochę przewrotnie, bo przecież studiowanie dwóch kierunków sprawia, że masz dużo więcej zaliczeń, egzaminów, kolokwiów, ogółem – nauki. I jeszcze tu się na stypendium załapać? Ano…tak, czemu nie? Wszystko dlatego, że do stypendium (przynajmniej u mnie) liczą się nie tylko oceny, ale i ilość osób na roku ogółem (stypendium dostaje dany %) oraz ilość osób, które w ogóle złożyły podanie. Tak więc może się okazać, że np. na jednym z kierunków mało osób złożyło podane, a na innym Twoje wyniki w porównaniu z grupą wypadają lepiej. Warto spróbować i przynajmniej złożyć wniosek.

+ NABYCIE ŚMIAŁOŚCI, ODWAGI

Kiedy Twoje być albo nie być zależy od tego, czy dogadasz się z wykładowcą, siłą rzeczy musisz nauczyć się przełamywać nieśmiałość. Czasem trzeba podejść do profesora na początku zajęć z zapytaniem, czy możesz wyjść wcześniej. Innym razem w trakcie dostajesz wiadomość o przełożonych zajęciach i musisz wyjść teraz, zaraz, przy wszystkich.  Zdarza się, że nie ma innej opcji jak część ćwiczeń zaliczyć sam na sam w gabinecie prowadzącego. Jeszcze innym razem nie ma nikogo znajomego w pobliżu, więc pytasz o daną rzecz ludzi z innych kierunków i nie ma, że strach zżera – to Twoje być albo nie być.

+ DWA KIERUNKU STUDIÓW JEDNOCZEŚNIE, CZYLI WIĘCEJ POTENCJALNYCH MIEJSC PRACY PO SKOŃCZENIU STUDIÓW

Studiowanie dwóch kierunków może się przydać także, gdy możliwość pracy w danej branży jest regulowana określonymi uprawnieniami, które dają studia. Wówczas po ukończeniu studiów masz po prostu więcej uprawnień, a więc i w większej ilości placówek możesz znaleźć pracę. Tak więc w moim przypadku ukończone podwójne studia sprawiają, że mogę pracować jako nauczyciel w przedszkolu i klasach 1-3 oraz jako oligofrenopedagog, działając z osobami z niepełnosprawnością w placówkach specjalnych, integracyjnych, ale i ogólnodostępnych. Ot, większe możliwości niż w przypadku jednego kierunku.

STUDIOWANIE DWÓCH KIERUNKÓW – MINUSY

Grafika do - Studiowanie dwóch kierunków - minusy

– WIĘCEJ STRESU

Studiowanie dwóch kierunków zazwyczaj wiąże się z większą ilością stresu. Ot, już na jednym czasem bywa stresująco, a jak chcesz jeszcze pogodzić dwa, to już w ogóle jest wesoło. Nakładające się zajęcia, zaliczenia, egzaminy, konieczność dogadania się z większą ilością ludzi, zsynchronizowanie dwóch planów, częstsze wizyty w dziekanacie  – to wszystko nie pomaga w zachowaniu spokoju. I jak tak jak ja potrafisz się stresować absolutnie wszystkim, to po takich trzech latach jesteś wręcz chodzącym stresem.

Mam wrażenie, że u mnie odbiło się to na zdrowiu, bo przez ostatnie trzy lata chorowałam naprawdę często (choć może to być spowodowane też innymi czynnikami).

– PŁYTSZE RELACJE Z INNYMI STUDENTAMI

Z jednej strony masz więcej znajomych, bo na obu kierunkach kogoś poznasz. Jednak z drugiej strony na zajęcia chodzisz różnie. Raz jesteś, raz Cię nie ma, na dany przedmiot chodzisz z drugim kierunkiem, na inny z pierwszym, a na jeszcze innym masz przepisaną ocenę z zeszłego roku. Cóż, taki nieregularny plan zdecydowanie nie wpływa dobrze na nawiązywanie głębszych przyjaźni z innymi. Nie mówiąc już o tym, że uczęszczając na zajęcia w kratkę, omijają Cię kierunkowe dowcipy i śmieszne wydarzenia w danym kontekście sytuacyjnym. W związku z ty może być tak, że później wykładowca powie coś zupełnie zwyczajnego, wszyscy się zaczynają śmiać, a Ty nie wiesz, o co chodzi. Ot, nie było Cię, więc teraz nie łapiesz humoru i bywa, że czujesz się przez to wyobcowany.

– POCZUCIE ZALEŻNOŚCI OD INNYCH

Zdarza się, że dwa wykłady odbywają się w tym samym czasie. Wówczas nie dasz rady uczestniczyć w obu – przecież się nie rozdwoisz, a to nie Hogwart, żeby dyrektor wręczył Ci zmieniacz czasu. W związku z tym później musisz sobie skombinować od kogoś notatki, żeby w ogóle mieć szansę zdać dany przedmiot. I raz, że niełatwo znaleźć kogoś, kogo styl notowania Ci podpasuje, a dwa, że jesteś wtedy od takiej osoby zależny. Dla osób, które mocno cenią sobie niezależność to spory minus studiowania dwóch kierunków.

– TWOJE „BYĆ” ZALEŻY OD UGODOWOŚCI WYKŁADOWCY

Skoro mowa o zależności, to trzeba wspomnieć również o prowadzących zajęcia, bo z nimi też musisz się dogadać w kwestii warunków zaliczenia. Wówczas Twoje być lub nie być na studiach zależy od ich ugodowości i zrozumienia  studentów dwóch kierunków. W końcu często dwa zajęcia odbywają się w  tym samym czasie. I jak pisałam wyżej – nie rozdwoisz się, a materiał trzeba jakoś nadrobić, więc jak trafisz na wykładowcę, dla którego jego przedmiot jest wręcz święty, to może być problem.

– ORGANIZACYJNY CHAOS

Studiowanie dwóch kierunków wiąże się też z ogromnym organizacyjnym chaosem. Łączysz dwa plany. Musisz pogodzić swój harmonogram tak, żeby w przypadku koniecznej pracy w grupie, mieć możliwość się spotkać. W sesji trzeba ułożyć wszystkie zaliczenia i egzaminy tak, żeby nie odbywały się w tym samym czasie, przez co część zaliczasz wcześniej niż inni, a część później. Masz więcej latania z indeksami i więcej do załatwienia z wykładowcami, których czasem niełatwo złapać na uczelni. Bez solidnego zaplanowania czasu na naukę również się nie obejdzie.

– KONIECZNOŚĆ NAPISANIA DWÓCH PRAC

Z dwoma kierunkami łączy się pewna smutna konieczność – mianowicie większa ilość prac do napisania. U mnie wyglądało to tak, że równolegle zaczynałam na pierwszym roku oba kierunki. W związku z tym na trzecim roku musiałam obronić dwie prace licencjackie. I nie powiem – było trochę zamieszania, zwłaszcza na końcu. Poza tym nie mogłam sobie pozwolić na wrzucenie na luz z pisaniem, zwłaszcza, że zależało mi na obu obronach w czerwcu. Przez to musiałam narzucić sobie ostry plan pisania, aby obie teorie, metodologie i przeprowadzone badania były gotowe do końca 2018 roku (broniłam się w czerwcu 2019). I jako, że pisanie licencjatu to zdecydowanie nie jest to, co tygryski lubią najbardziej, to możecie sobie tylko wyobrazić, jak pięknie to szło.

– MAŁO KTO ROZUMIE TWOJE PROBLEMY

Studiowanie dwóch kierunków to też specyficzne problemy, które bywają dość zagmatwane. Wówczas gdy próbujesz się zwierzać lub po prostu trochę ponarzekać, wyjaśnienie sedna sprawy jest trochę bardziej skomplikowane. Nie mówiąc już o tym, że mało kto przeżywa to samo, więc czasem człowiek czuje się samotny.

Studiowanie dwóch kierunków - Czy warto_ - Wielka lista plusów i minusów

CZY STUDIOWANIE DWÓCH KIERUNKÓW JEST OPŁACALNE? PODSUMOWANIE

Patrząc na te wszystkie plusy i minusy studiowania dwóch kierunków jasno widać, która lista jest dłuższa, co dość dobrze wyjaśnia, czemu dwukierunkowców nie jest tak dużo. Czy jednak gdybym teraz dopiero zaczynała studia, postąpiłabym tak samo? Czy nadal wybrała studiowanie dwóch kierunków?

Myślę, że tak, bo pomimo tych wszystkich minusów trochę mi to jednak dało. I jak wyobrażam sobie, że te ubiegłe trzy lata miałabym spędzić tylko na samej pedagogice, to wydaje mi się, że bez tego dreszczyku emocji na dwóch kierunkach, byłoby nudno.

Cóż, wychodzi na to, że studiowanie dwóch kierunków to jednak trochę masochizm. Ale i tak było warto!