Boję się wszystkiego

Boję się wszystkiego – do takiego wniosku doszłam ostatnio, zwłaszcza w świetle ostatnich wydarzeń w naszym kraju. Czułam, że powinnam w jakiś sposób zabrać głos, zareagować, działać, tymczasem jedyne, na co potrafiłam się zdobyć, to udostępnianie ważnych informacji i przekazanie $ na zbiórki. Siedziałam tak wpatrując się we wszystkie relacje i wiadomości, będąc jednocześnie smutna, przestraszona, zła. Wściekła, jak można było coś takiego zrobić w samym środku pandemii!

BOJĘ SIĘ PRZYSZŁOŚCI

Boję się przyszłości, w której niezbędne prawa człowieka nie są przestrzegane. Niepokoi mnie, jak potoczą się dalsze losy kraju, tak ogarniętego nienawiścią i fanatyzmem. Obawiam się, jak zmieni lub właściwie już zmienił się rynek pracy przez koronę. Dołączyło to do innych strachów oraz obaw – tych związanych z pracą, ze studiami, katastrofą klimatyczną, tym, co mam w ogóle robić dalej. I tak na końcu stwierdziłam, że w sumie to wszystkiego się boję. Życia też. No smutno trochę.

NIE JESTEŚ SAM

Jako typowy przedstawiciel pokolenia homo internetus, podzieliłam się też swoimi obawami nie tylko z bliskimi, ale i wyszukiwarką Google. Wynik? Około 3 miliony wyników w niecałą sekundę. Z kolei planer słów kluczowych, zdradził mi, że ludzie również piszą: boję się życia, samotności, boję się jeździć autem. Inni wpisują „boję się pracy” czy też „boję się związków.”. Nawet matematyka jest czymś przed czym ludzie odczuwają strach – i w sumie jak przypominam sobie mój stres przed maturą z tego przedmiotu, to wcale im się nie dziwię.

Jakie z tego wnioski? Wszyscy się czegoś boimy. Wszyscy! Zatem… to zupełnie normalne.

BOJĘ SIĘ WSZYSTKIEGO – PLAN NAPRAWCZY

Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie próbowała sobie jakoś z tym przeświadczeniem poradzić. Zatem jeśli też twierdzisz, że „boję się wszystkiego” – proponuję wdrożyć mały plan naprawczy. Mianowicie:

Krok 1: Zdefiniuj, czego tak naprawdę się obawiasz

Tak, tak wiem – wszystkiego się boję. Jednak to tylko taki zwrot. Bo przecież… nie boisz się, że zaatakuje Cię prysznic, prawda? Albo, że sufit spadnie Ci na głowę?  Nie obawiasz się, że wyrzucając śmieci potkniesz się na schodach czy też, że zatrujesz się płatkami śniadaniowymi. Banalne, wiem, ale wychodzi, że w takim razie wcale nie boisz wszystkiego!

O co w takim razie naprawdę chodzi? W moim przypadku – że dla bliskich może zabraknąć miejsca w szpitalu (odpukać!). Albo, że w ogóle dla kogoś może zabraknąć miejsca czy też lekarza, który fachowo się nim zajmie. O, że karetka nie przyjdzie na czas. Albo, że kobiety zostaną przymuszone do rodzenia płodów z wadami letalnymi czy też, że przez niechciane ciąże tylko więcej osób będzie cierpieć. Że jeszcze trochę i trzeba będzie się stąd wyprowadzać.

Krok 2: Jakie jest prawdopodobieństwo, że to się stanie?

Czy to realne obawy? Cóż, niestety zarówno w przypadku zaostrzenia prawa, jak i korony  – zdecydowanie tak. Wystarczy poczytać badania naukowe, żeby się o tym przekonać. Jednak co z innymi strachami? Np. popełnieniem błędu w pracy? Cóż, zdarza się pewnie raz na jakiś czas, ale dopóki nie jest tak poważny, żeby Cię zwolnić, to chyba nie jest tak źle?

Krok 3: Jak wtedy zareaguję? Co mogę z tym zrobić? Czy mam na to wpływ?

Wiadomo – czasem nie da się nic zrobić. Wtedy pomaga głównie spisywanie wszystkich myśli i przejście w tryb offline. I ja wiem, że warto być dobrze poinformowanym, że social media kuszą, ale jak wszelkie zaglądnięcie do internetów wywołuje tylko niepokój, to ewidentnie znak, żeby się na chwilę odłączyć. Tak, mówię tutaj m. in też do siebie. Weź wyłącz te internety i pomyśl, że zrobiłaś wszystko na miarę swoich możliwości.

Krok 4: Jeżeli jest naprawdę źle – zawsze pozostaje wizyta u specjalisty

Kiedy inne drogi zawodzą, dobrze pamiętać, że istnieją przecież ludzie, którzy zajmują się terapią lęków. Zatem jeśli czujesz, że problemy Cię przerastają, to może warto wybrać się do któregoś z nich?

BOJĘ SIĘ WSZYSTKIEGO – PODSUMOWANIE

To zupełnie normalne – bać się. Każdy ma takie chwile. Jednak ważne, co potem z tym strachem robisz. Zatem cóż – dalej się boję. Jednak praktykuję wdzięczność. Wysypiam się. Rozmawiam z bliskimi. Zapewniam sobie małe radości w ciągu dnia. Motywuję się cytatami. Nawet jeżeli stawiam maleńkie kroczki, to w obecnej sytuacji w pełni to w pełni wystarczające. Ot, robię co mogę, by utrzymać się na powierzchni.


Zdjęcie tytułowe: https://stocksnap.io/photo/pug-dog-RM97YA77HX