Tatuażysta z Auschwitz - opinie - moja recenzja

„Tatuażysta z Auschwitz” – czy warto przeczytać? Recenzja

Choć jestem już naprawdę bardzo zmęczona, to koniecznie muszę tutaj napisać kilka słów o powieści, którą ostatnio przeczytałam, póki jestem z nią jeszcze „na świeżo”. Mianowicie, dziś będzie o książce „Tatuażysta z Auschwitz”. Wywarła na mnie ogromne wrażenie (Luby może potwierdzić, że nie dało się mnie od niej oderwać)  i bardzo chciałabym Was przekonać do jej przeczytania. Ale po kolei…

„TATUAŻYSTA Z AUSCHWITZ” – O CZYM OPOWIADA KSIĄŻKA?

Jak mówi nam okładka:

„Lale Sokołow trafił do Auschwitz w 1942 roku jako 26 – latek. Jego zadaniem było tatuowanie numerów na przedramionach przybywających do obozu więźniów. Naznaczanie ich. Pewnego dnia w kolejce stanęła młoda przerażona dziewczyna – Gita. Lale zakochał się od pierwszego wejrzenia. I obiecał sobie, że bez względu na wszystko uratuje ją.”

TATUAŻYSTA Z AUSCHWITZ – RECENZJA

Książkę „Tatuażysta z Auschwitz” pochłonęłam dosłownie w jeden dzień. No po prostu jak usiadłam z nią jakoś po południu, to potem włączałam czytnik non stop, gdzie tylko się dało, żeby tylko dowiedzieć się co będzie dalej, bo historia Lalego wciągnęła mnie tak bardzo! No bo powiedzcie sami – czy myśleliście, że miłość w Auschwitz była możliwa? Ja zdecydowanie nie i sądzę, że smutna prawda jest taka, że w 98% nie było takiej opcji. W końcu przy tamtejszych warunkach ciężko było myśleć o czymkolwiek innym niż przetrwanie. A jednak tej dwójce się udało! W książce „Tatuażysta z Auschwitz” poznajemy ich historię: dowiadujemy się, jak spotkali się po raz pierwszy, jak Lale próbuje na wszystkie sposoby ułatwić ukochanej życie, jak rozmawiają w ukryciu. Możemy z boku obserwować, jak ich miłość kiełkuje i kibicować im z całych sił, by największe przeszkody nie pokonały uczucia Lale’a i Gity.

Tatuażysta z Auschwitz - recenzja - czy warto przeczytać - moja opinia

NIE TAK DRASTYCZNIE JAK SIĘ SPODZIEWAŁAM

Jednocześnie „Tatuażysta z Auschwitz” jest napisany w taki sposób, że pomimo kilku mocniejszych scen, nie wywołuje aż takiego szoku i obrzydzenia jak typowa literatura obozowa, skupiająca się często na bestialskim traktowaniu ofiar i torturach. Tutaj na pierwszy plan wysuwa się głównie miłość Gity i Lale’a oraz ich sposoby na przetrwanie.  I z jednej strony może to być wada, natomiast z drugiej – zaleta. Sama często wręcz boję się sięgać po książki, w których aż strach obrócić kartkę, by nie obudzić w nocy z koszmarem. I choć wiem, że te moje wyobrażenia, przy tym, co przeżywały ofiary, są niczym, to jednak zamiast całkowicie rezygnować z takiej literatury wolę wybrać coś pomiędzy – ani zbyt lekkie, ani zbyt drastyczne. Dlatego też „Tatuażysta z Auschwitz” świetnie się w tej roli sprawdził, bo choć poruszył mnie do głębi, to jednak nie na tyle, by bać się spać przy zgaszonym świetle.

ŁATWO SIĘ OCENIA, LEŻĄC W CIEPŁYM ŁÓŻKU

Największe zarzuty pojawiają się, gdy uświadamiamy sobie, że Lale był kolaborantem (współpracował z Niemcami). Podejmując się pracy tatuażysty, trwale okaleczył tysiące ludzi, a więc przyłożył swoją rękę do tej zbrodni. Jednak gdy patrzymy na to z drugiej strony, był to warunek przetrwania. W końcu bez dodatkowych racji jedzenia, prób przemytu, lżejszej pracy i bardziej komfortowego lokum niż inni więźniowie jego szanse na przeżycie zmalałyby prawie do zera. I choć łatwo ocenia nam się, leżąc w cieplutkim łóżku z pełnym brzuchem, to jednak nikt z nas nie wie, jak zachowałby się w obliczu śmierci głodowej.  Dlatego uważam, że tutaj należy się wstrzymać od takiego osądzania, bo jak się mówi:  „tyle o nas wiemy, ile nas sprawdzono”.

Tatuażysta z Auschwitz -- recenzja - moja opinia

TATUAŻYSTA Z AUSCHWITZ – CZY WARTO PRZECZYTAĆ? PODSUMOWANIE RECENZJI

Zastanawiacie się, czy warto przeczytać książkę „Tatuażysta z Auschwitz”? Cóż, powiem krótko – jeżeli szukacie czegoś wciągającego, a jednocześnie nie tak drastycznego, jak typowa literatura obozowa, to zdecydowanie tak. Mnie już przez dłuższy czas nie czytało się tak dobrze książki z tej tematyki. I mogę tylko powiedzieć, że polecam ją z całego serduszka.