Kirke Madeline Miller - recenzja - Young Adult, science fiction i trochę mitologii

3 książki, które ostatnio przeczytałam #5 – Young Adults, science fiction i trochę mitologii

Mimo tego, że wszystkie prezentacje i projekty zaczęły się już na studiach pełną parą, to jednak staram się nadal wykrzesać choć parę minut na czytanie codziennie. Dzięki temu mój dzień jest zdecydowanie lepszy, a dzięki opisywaniu przeczytanych ostatnio książek tutaj – polepsza się także moją pamięć. A że przez codzienne czytanie trochę się tego nazbierało, to zapraszam Was na kolejny post z tej serii. Enjoy!

3 KSIĄŻKI, KTÓRE OSTATNIO PRZECZYTAŁAM – YOUNG ADULT, SCIENCE FICTION I TROCHĘ MITOLOGII

1. „KIRKE” MADELINE MILLER

Kirke” to jedna z lepszych pozycji, które wpadły mi ostatnio w ręce. A muszę przyznać, że tych kiepskich trafiło się całkiem sporo, przez co jeszcze bardziej doceniłam coś świetnie napisanego, z ciekawą fabułą i wciągającą akcją. Poza tym bardzo zaskoczyło mnie zakończenie i po jego przeczytaniu miałam takie poczucie dobrze spożytkowanego czasu. Nauczyłam się czegoś nowego i trochę poszerzyłam wiedzę, nie nudząc się ani przez chwilę.

KIRKE – CZY WARTO PRZECZYTAĆ? 

Naprawdę podobało mi się bycie świadkiem dojrzewania i przemiany Kirke z „nieopierzonego podlotka” w mądrą kobietę, świadomą swoich porażek i sukcesów, która dobrze poznała życie i ludzi. Nie mówiąc już o tym, że ujął mnie sam pomysł autorki na książkę, bo przecież przeważnie opisuje się „głównych” bogów z Olimpu – Zeusa, Hadesa, Posejdona, Herę, Atenę czy tez Afrodytę . Tymczasem tutaj, Madeline Miller pokazuje mitologię z zupełnie innej strony i w świetnym stylu rozwija wątek Kirke, o której słyszy się w większości jedynie przy okazji Iliady, za co ma ode mnie dużego plusa. Polecam „Kirke” z całego serduszka!

A o Kirke usłyszałam od Ani – zajrzyjcie też do niej!Kirke Madeline Miller - recenzja - Young adult, science fiction i trochę mitologii

2. „STARTER” LISSA PRICE

„Starter” to książka, którą przeczytałam w ramach weekendowego odmóżdżenia, gdy miałam już totalnie dość pisania licencjatu i myślenia o uczelni. I choć okładka mocno mnie odrzuca, to jednak opis zaintrygował mnie na tyle, że postanowiłam dać jej szansę.

Historia toczy się w przyszłości w której wskutek wojny bakteriologicznej żyją jedynie ludzie starsi i młodzi. Jednak przez „starsi” mam tutaj na myśli staruszków około 100/200 lat. Warto też wspomnieć, że młodzi stracili swoje rodziny, a więc nie mają źródła utrzymania, natomiast starsi są wręcz nieprzyzwoicie bogaci. Główną bohaterką Startera jest Callie, która opiekuje się swoim siedmioletnim, chorym bratem. I gdy nie ma już jak wykarmić „rodziny” zgłasza się do „banku ciał”, gdzie starsi, bogaci ludzie mogą wynająć ciała młodszych, by znów poczuć się jak nastolatki.

Przerażające, prawda? Jednak z drugiej strony sam pomysł „wynajmowania ciała” wydal mi się na tyle ciekawy, że stwierdziłam, że dam książce „Starter” szansę. I muszę przyznać, że jak na moje oczekiwania lekkiego odmóżdżacza. który pozwoli mi zapomnieć o problemach, okazała się całkiem niezła. Szybko się czytało, akcja wciągnęła i choć nie jest to wybitna literatura, to jednak nada się na jakiś ciepły, jesienny wieczór z książką pod kocykiem.

Starter - Lissa Price - recenzja - Young adult, science fiction i trochę mitologii

3. „GIRL ONLINE” ZOE SUGG

„Girl Online” to opowieść o potędze Internetu. Jej główną bohaterką jest Penny Porter – szesnastoletnia autorka tytułowego bloga Girl Online, której życie powoli zaczyna się walić. Do tego jest niezdarna, co prowokuje różne „ciekawe” sytuacje i nie wierzy w siebie. Jednak, gdy jej rodzice dostają zlecenie w Nowym Jorku, wszystko zdaje się odmieniać. Niestety – tylko do czasu, ale tego już musicie dowiedzieć się sami.

GIRL ONLINE – CZY WARTO PRZECZYTAĆ?

Girl Online” w poruszający sposób dotyka problematyki walki ze strachem i przełamywania własnych słabości. Zwraca uwagę na znaczenie pewności siebie, ale i tym jak odnaleźć się w świecie, gdy w jednej chwili Internet Cię kocha, w drugiej – nienawidzi. Co więcej, bardzo ucieszyło mnie pokazanie, że pisanie może być też skuteczną terapią! To wszystko zostało doprawione nastoletnimi problemami, kłopotami z akceptacją oraz przyjaciółmi i pierwszymi miłostkami. Przez to z jednej strony „Girl Online” trochy bawi, z drugiej – podnosi na duchu.

Mimo to muszę przyznać, że jest to książka dość idealistyczna i naiwna. Dlatego właśnie, starszego czytelnika może zanudzić oraz zirytować tym poczuciem nierealności i w związku z tym polecałabym „Girl Online” raczej dla młodzieży. No chyba, że akurat masz dzień ameby, w którym nic tylko zwinąć się pod kołdrą i potrzebujesz tego typu „ideałów” – wtedy może się nadać.

Young adult - Girl Online recenzja

3 KSIĄŻKI, KTÓRE OSTATNIO PRZECZYTAŁAM – YOUNG ADULT, SCIENCE FICTION I TROCHĘ MITOLOGII – PODSUMOWANIE

To już wszystko ode mnie na dziś – mam nadzieję, że któraś pozycja Was zainteresowała. Polecam zwłaszcza „Kirke”, bo to książka, której niewiele da się zarzucić. Tymczasem zmykam już do łóżka, żeby jutro nie funkcjonować jak zombie.


Wpis zawiera linki afiliacyjne – oznaczone na zielono.