5 ważnych lekcji na 23 urodziny, czyli czego nauczyłam się w tym roku?

W chwili gdy to piszę, jest jeden z ostatnich dni listopada i zarazem moje urodziny. Dochodzi dziewiętnasta, a ja siedzę przy biurku i przeglądam wszystkie te wszystkie stare zeszyty, notatki, plannery, pozapisywane wzdłuż i wszerz, jak na papieromaniaczkę przystało. Dumam, jak się zmieniłam w ostatnim roku, czego się nauczyłam, z czego jestem zadowolona, a z czego niekoniecznie. I o ile na plusy i minusy tego roku przyjdzie jeszcze czas, to kilkoma lekcjami mogę podzielić się już teraz i tym sposobem uczcić 23 urodziny.

Przeczytaj też: 22 fakty o mnie na 22 urodziny

5 LEKCJI NA 23 URODZINY, CZYLI CZEGO NAUCZYŁAM SIĘ W TYM ROKU?

1. CZAS OFFLINE – POTRZEBNY OD ZARAZ

W tym roku nauczyłam się, że pilnie potrzebuję czasu offline, aby odpocząć. Bo mimo że naprawdę lubię ten wirtualny świat i wiele się z niego uczę (np. na instagramie czy innych blogach), to jednak spędzam w nim ewidentnie zbyt dużo czasu, zwłaszcza gdy wracam zmęczona po uczelni i pracy.  I choć wydaje się, że odpoczywam, to mózg tak naprawdę pochłania kolejne porcje informacji i światła niebieskiego, sprawiając, że jestem tylko jeszcze bardziej zmęczona. Czas coś z tym zrobić!

2. BEZ NAWYKÓW NIE DA RADY

Parę lat temu byłam dużo bardziej zdyscyplinowana. Miałam swoje tabelki z nawykami, które zapewniały mi poranną rutynę i pomagały lepiej trzymać w ryzach niechciane zachowania. Dużo więcej pisałam, co sprawiało, że lepiej rozumiałam swoje odczucia. Był tylko jeden problem – czas. Dlatego też, pewnego dnia odpuściłam i uznałam, że bez tych nawyków też dam sobie radę. Mhm, a świnie latają.

Skutki? Rozwalona poranna rutyna, gorszy nastrój, więcej frustracji, słodyczy i czasu spędzonego w internetach, słabsza kondycja i przede wszystkim – wolniejszy rozwój.

Tak więc teraz z podkulonym ogonem wracam do tabelki z nawykami. Priorytetem na grudzień będzie właśnie powrót do tych podstawowych –praktykowania wdzięczności, pisania dziennika, kilku ćwiczeń z rana, ograniczenia słodyczy do przynajmniej przyzwoitej dawki, spania minimum 7,5h itd.

3. NA SPACER MARSZ!

Skoro o nawykach mowa, to muszę przyznać, że z wiekiem strasznie się rozleniwiłam. W liceum wracałam codziennie ponad 3km pieszo ze szkoły, zapewniając sobie codziennie mnóstwo czasu na rozmyślanie i analizowanie, a później? Cóż, akademik miałam na tyle blisko uczelni, że na zajęcia mogłam wyjść z pokoju o 7:57 i jeszcze biegiem wyrabiałam się przed wykładowcą.

Tymczasem teraz, gdy do pracy idę 30 minut pieszo, znów przypomniało mi się, jak dobrze spacer wpływa na nastrój. Z rana fajnie rozbudza, popołudniu pozwala poukładać sobie w głowie wszystkie myśli. Nowe pomysły też jakoś łatwiej wpadają do głowy i nawet jak w pracy coś nie poszło, to spacer łagodzi smutki.

Wnioski? Na spacer marsz!

4. WEŹ… ZAINWESTUJ W SIEBIE

Jestem tą osobą, która zawsze pięć razy się zastanowi, zanim wyda znaczną sumkę i to na rzeczy teoretycznie nie aż tak potrzebne. Dlatego też przez wiele lat korzystałam na blogu z darmowego szablonu, nie kupowałam żadnych kursów i ogółem rezygnowałam z płatnych usług, bo przecież szkoda kasy. Do czasu, aż okazało się, że stary motyw przestał być aktualizowany, a ja nie umiem znaleźć nic darmowego, co by mi odpowiadało, więc  zacisnęłam zęby i w końcu postawiłam na płatne rozwiązanie. Kupiłam szablon, dostosowałam go i.. o rany, jak żałuję, że dopiero teraz to zrobiłam! Tyle czasu zmarnowałam na poszukiwanie czegoś darmowego, testowanie, wdrażanie, zmienianie! Jakby ten czas wycenić, to mogłabym sobie kupić już z 5 takich szablonów.

Płatny szablon okazał się tutaj pierwszą cegiełką, która przekonała mnie do kolejnych inwestycji. Tym sposobem zafundowałam w końcu test talentów Gallupa. Dzięki temu jestem bardziej świadoma mocnych stron. Rzuciła mi się też w oczy rzecz, nad którą mocno powinnam popracować w najbliższym czasie, więc pozytywne wyniki testu już są.

Poza tym w przyszłym roku zamierzam już nie być taką cebulą. I jak znów wymarzony kurs będzie w sprzedaży, to bez oporów go kupię, zamiast potem sobie pluć w brodę.

5. ZAINWESTUJ W JAKOŚĆ

Podejście z inwestowaniem przełożyło się również na rzeczy. Po tym jak nowa „bylejaka” torebka z sieciówki rozwaliła mi się dosłownie po dwóch tygodniach, uznałam, że zainwestuję wreszcie w jakość. Zwłaszcza, że non stop chodzę tylko i wyłącznie z jedną torebką. I co prawda minęły dopiero dwa miesiące, ale moja torebka dalej wygląda idealnie, jak nowa. I znów pluję sobie w brodę, że tyle czasu kupowałam coś „byle było”, godząc się na kompromisy i marnując czas w sklepie, zamiast od razu postawić na coś droższego, ale lepszej jakości. Staram się to podejście „mniej, ale lepiej” przełożyć też na inne kupowane rzeczy. Dlatego wolę już non stop chodzić w tych samych ciuchach, niż kupić kolejną koszulę z poliestru lub sweter.

5 WAŻNYCH LEKCJI NA 23 URODZINY – PODSUMOWANIE

Aż nie mogę uwierzyć, że to już 23 urodziny! Jeszcze kilka lat temu wydawało mi się, że w tym wieku to już będę dorosłą, ogarniętą babką. Cóż, pewne rzeczy się chyba tak szybko nie zmieniają.

A czego Wy nauczyliście się w tym roku? Robicie też jakieś urodzinowe podsumowania?