Sex Education - opinie i refleksje po obejrzeniu serialu o seksie

Sex Education – 6 refleksji po obejrzeniu serialu

Sex Education to niewątpliwie jeden z bardziej kontrowersyjnych seriali  na Netflixie. Jego głównym bohaterem jest Otis, syn seksuolożki, który dzięki swojej matce, zdecydowanie więcej wie o seksualności człowieka, niż jego rówieśnicy. W związku z tym, wraz z koleżanką, zakłada „klinikę” i pomaga innym uczniom ze szkoły z ich seksualnymi problemami. Każdy odcinek jest zbudowany wokół trudności danego „pacjenta”.  Dzięki temu dowiadujemy się np. o masturbacji, zaburzeniach erekcji, problemach z akceptacją i samoakceptacją itp. Krótko mówiąc: dzieje się!

SEX EDUCATION – 6 REFLEKSJI PO OBEJRZENIU SERIALU

1. SEX EDUCATION – SERIAL SZOKUJĄCY, ALE POTRZEBNY

Biorąc pod uwagę niski poziom edukacji seksualnej w naszym kraju, dla przeciętnej osoby serial Sex Education może być dość szokujący. W końcu w szkołach większości z nas, seksualność człowieka albo była tematem tabu. Przeważnie rozmawiano o niej jedynie w tradycyjnym stylu, omawiając budowę człowieka, cykl miesiączkowy kobiet, kalendarzyk, choroby weneryczne itp. Tymczasem w Sex Education temat seksu jest dużo bardziej rozbudowany, zachowując przy tym naturalną narrację. Dlatego właśnie uważam, że jest to produkcja potrzebna, by choć trochę przełamać tabu i nauczyć się mówić o sprawach seksualności bardziej otwarcie. W końcu to chyba lepsze niż owijanie w bawełnę, np. że „boli mnie tam na dole”, prawda?

Poza tym Sex Education to dla mnie taki powiew nowości i oryginalności – nigdy wcześniej nie spotkałam się z serialem, w którym w tak otwarty sposób mówi się o seksie.

2. NIE TYLKO O SEKSIE

Oczywiście, żeby ktoś sobie nie pomyślał, że wszystko tam kręci się wokół seksu, o nie! Mamy też zwykłe nastoletnie problemy związane z dorastaniem, poszukiwaniem siebie, porównywaniem się do rówieśników itd. Po prostu czasem jest poważnie i smutno, innym razem wesoło, a jeszcze innym – szokująco.

3. DLA NASTOLATKÓW?

Z drugiej strony zastanawiałam się, czy to aby na pewno odpowiedni serial dla nastolatków? I nie chodzi mi tutaj o poruszanie tematów związanych z seksem, lecz to, że nastolatek oglądający Sex Education może mieć wrażenie, że „wszyscy już to robią”. Oczywiście w pewnym momencie Otis wyjaśnia, że seks w liceum wcale nie jest tak powszechny, jak się może wydawać i „to nie wyścig”. Mimo wszystko jednak miałabym obawy, że młodsza część widowni może to zignorować. Dlatego też sama włączyłabym serial Sex Education własnym dzieciom tylko i wyłącznie po długiej rozmowie. I zwróceniu przy tym uwagi na to, że przedstawiane treści są bardzo mocno przerysowane, by przekaz był wyrazisty.

4. PRZYKŁAD IDZIE Z GÓRY

Niby to taki banał, ale mam wrażenie, że często o tym zapominamy. Bo przecież zachowania dzieci są przeważnie wizytówką rodziców, odpowiedzią na to, co czynią. Dlatego też osoby wychowane w duchu tolerancji, same są tolerancyjne i nie widzą w inności zagrożenia dla swojego systemu wartości itp.  Z kolei dziecko słyszące od urodzenia, jak rodzice mówią „geje są nienormalni”, „homoseksualizm to choroba” , po pewnym czasie samo może zacząć wygłaszać podobne stwierdzenia. I spirala nienawiści nakręca się dalej.

5. CZY NA PEWNO JESTEŚMY KOWALAMI WŁASNEGO LOSU?

Przeważnie stwierdzenia tego typu brzmią pięknie, bo wskazują na to, że sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie i odnoszone w nim sukcesy lub ich brak. Jednak czy aby na pewno właśnie tak to wygląda w praktyce? Niestety niekoniecznie, o czym po raz kolejny przypomniał mi Sex Education.

Jedno rodzą się w lepszych rodzinach, inni w gorszych. Niektórzy mają bogatych rodziców z osiągnięciami i sukcesami, a inni trafiają na rodzinę – porażkę. I niestety, ale to też może odzwierciedlać się w tym, jak traktują nas inni. W Sex Education mamy pełen przekrój różnych typów rodziców: bogatych, ale nietroszczących się, faworyzujących, dominujących, wyrozumiałych, nadopiekuńczych itp. Wówczas dobrze widać, jak bardzo wpływa to na sposób traktowania.  Ot, czasem ktoś, jak np. Maeve z Sex Education, ma pecha, rodząc się w rodzinie „ćpunów”.  I choć nie zawsze musi podążać tą drogą, to jednak pewna łatka już zostaje przyklejona i nie zawsze łatwo ją zmienić. Z drugiej strony, dostrzeganie takich rzeczy w serialu też się może przydać, bo dzięki temu sami możemy zwrócić uwagę na własne mechanizmy oceny innych i postarać się być mniej stronniczy.

6. PRZEPROWADZAM SIĘ!

No dobra, to tylko odległe marzenia, ale po prostu zachwyciły mnie te wszystkie krajobrazy! Zieleń, natura – to totalnie moje klimaty i w przyszłości chciałabym choć raz odwiedzić na tereny, gdzie kręcono Sex Education. Zobaczcie sami na zdjęciach, mnie zachwyca zwłaszcza dom Otisa: kliknij tutaj. Po prostu bajka! 

SEX EDUCATION – PODSUMOWANIE

Podsumowując, myślę, że Sex Education fajnie przedstawił te pierwsze nastoletnie miłości i próby zbliżeń, udane mniej lub bardziej. Ponadto cieszę się, że poruszono też tematykę homoseksualizmu. No i to, że obejrzałam ten serial w jeden weekend, tuż przed sesją, gdy było mnóstwo roboty, chyba mówi samo za siebie, prawda?


Zdjęcie tytułowe: https://stocksnap.io/photo/NUAHIN4SEG