To tylko przedmioty. Kupisz sobie nowe?

Zdarzyło Ci się kiedyś zepsuć jakąś ważną dla siebie (lub innych) rzecz? Zniszczyć przypadkiem zegarek, potłuc ukochany kubek mamy, rozerwać naszyjnik, zalać książkę lub poszaleć w jeszcze inny sposób? Dam głowę, że tak! Zapewne wówczas w otoczeniu pojawiły się takie słowa wsparcia jak „nie smuć się”, „to tylko przedmioty”, „kupisz sobie nowe/nowy”, które choć miały nas pocieszyć, to zadziałały…cóż, wręcz przeciwnie.

KATALIZATOR WSPOMNIEŃ

Wszystko dlatego, że przedmioty zazwyczaj są świetnym katalizatorem wspomnień, czymś, co wystarczy chwycić w dłonie, by znów poczuć pewną chwilę, przywołać wspomnienie dźwięku lub zapachu. Co więcej, czasem te przedmioty na pierwszy rzut oka wydają się niewiele znaczyć. Dla osoby postronnej mogą to być nawet śmieci. No, czasami, bo myślę, że nie ma osoby, która nie rozumiałaby „wartości sentymentalnej” zdjęć. Ale poza tym? Pierwszy błyszczyk, zeszyt z ulubionego przedmiotu, bransoletka z muliny upleciona jeszcze w gimnazjum, bilet wstępu z ukochanego miejsca, naszyjnik otrzymany na 18-nastkę – to wszystko i wiele innych przenosi  w czasie i pozwala przypomnieć sobie tysiące chwil.

ZAPAMIĘTAŁBYŚ GDYBY BYŁO NAPRAWDĘ WAŻNE?

I tak, jasne – w założeniu wszystkie te ważne dla nas chwile powinniśmy pamiętać w sposób naturalny. Bo przecież skoro jakieś wspomnienie jest istotne, to normalnym będzie przechowywanie go długo w pamięci, prawda? No właśnie… niekoniecznie. Na co dzień otacza nas mnóstwo informacji. Ciągle pojawiają się nowe bodźce, myśli do przetworzenia, zachowania do zrozumienia.  Nowe książki, filmy, seriale, nowi ludzie w otoczeniu, nowe wyzwania w pracy. Tak więc w tej całej gonitwie dnia codziennego, już  tak musimy pamiętać o masie obowiązków do wykonania, przez co nie możemy poświęcić tyle czasu na pielęgnowanie wspomnień. To raz, a dwa, że czasem coś, co początkowo wydaje się błahe, po latach stanowi wręcz rdzeń pewnych czasów. I jak się zniszczy, to bywa smutno.

NIE PŁACZEMY ZA PRZEDMIOTEM, LECZ UCZUCIAMI

Wnioski? Tak naprawdę wcale nie płaczemy, nie smucimy się z powodu zniszczenia przedmiotów, lecz potencjalnego utracenia emocji, które nam dawały. Bo może bez tego zdjęcia nie będę pamiętać tak długo o danym wydarzeniu? Może bez tej „przypominajki” w formie danego przedmiotu wkrótce zapomnę?

TO TYLKO PRZEDMIOTY. KUPISZ SOBIE NOWE? – PODSUMOWANIE

I nie zrozumcie mnie źle, bo wcale nie chodzi mi tutaj o gloryfikację przedmiotów i ich posiadania. Wiadomo – są ważniejsze sprawy na świecie i oczywiście, że przeżycia zawsze będą cenniejsze niż przedmioty. Tak samo nie zachęcam tutaj do chomikowania i przechowywania przez wieki dosłownie każdego bibelotu, zapełniając kolejne szafy.  Zamiast tego chciałabym powiedzieć, że jednak…warto zrozumieć czasem czyjś smutek „po rzeczach”. W końcu nigdy nie wiemy do końca, jaką „to coś” miało wartość sentymentalną dla rozmówcy, prawda?