3 książki lekkie, łatwe i przyjemne na jesienną chandrę

Ostatnio pogoda zdecydowanie nie nastraja pozytywnie. Zmiana czasu również dołożyła swoje, podobnie jak pierwsze jesienne choróbska i już przypałętał się mały dołek. Lekarstwo? Standardowo – lekkie, pozytywnie książki na jesienną chandrę, które pozwolą zapomnieć o całym świecie i otulą ciepłą, fabularną kołderką. Dlatego też, dziś mam dla Was kilka ciekawych książek na chandrę, które w roli poprawiacza nastroju, sprawdzą się idealnie. Enjoy!

3 KSIĄŻKI LEKKIE, ŁATWE I PRZYJEMNE NA JESIENNĄ CHANDRĘ

1. „SIEROTA, BESTIA, SZPIEG” – M. KILLEEN

„Sierota, bestia, szpieg” to książka, która wciągnęła mnie tak bardzo, że pochłonęłam ją w jedno popołudnie. Opowiada o nastoletniej dziewczynce, Sarze, żyjącej w nazistowskich Niemczech w czasach II wojny światowej. Co w tym takiego strasznego? Cóż, Sara jest Żydówką, a wszyscy wiemy, jaki czekał je los w III Rzeszy. Dlatego też Sara, wraz z matką, postanawiają uciekać z kraju. Niestety – zbyt późno. Wskutek nieprzewidzianych zdarzeń i zawirowań losu, dziewczynka podejmuje się współpracy z brytyjskim szpiegiem i… ląduje w elitarnej szkole dla dzieci wysoko postawionych nazistów.

„SIEROTA, BESTIA, SZPIEG” – DLACZEGO WARTO?

Teoretycznie wydawałoby się, że lekkie książki na chandrę nie powinny dotyczyć takich tematów – wojny, szpiegostwa, cierpienia. Jednak tutaj wkracza styl autora i woła: „a jednak!”. To dlatego, że „Sierota, bestia, szpieg” jest napisana językiem przystępnym, łatwym w odbiorze, a wciągająca fabuła sprawia, że ciężko się oderwać.

2. „JEDNAK MNIE KOCHAJ” – L. KNEIDL

Dla kontrastu, już po samym tytule „Jednak mnie kochaj”, wydaje się być typowym rodzajem książki na chandrę. Zapowiada się na lekki i niewymagający romans, o fabule, która wypadnie z głowy już parę minut po obróceniu ostatniej kartki. Nic bardziej mylnego!

„JEDNAK MNIE KOCHAJ” – O CZYM OPOWIADA?

„Jednak mnie kochaj” to historia świeżo upieczonej studentki, Sage, która po wyprowadzce z domu i przyjeździe na uniwersytecki kampus, nie ma przy duszy grosza, nikogo bliskiego ani nawet zapewnionego akademika, więc za mieszkanie robi jej samochód. Ma za to zaburzenia lękowe i ataki paniki. Do tego przeszłość sprawia, że każdy telefon do domu wiąże się z ogromnym bólem. Tymczasem studenckie życie Sage rozkręca się – pracuje, nawiązuje nowe kontakty, zajmuje się własną pasją, a nawet poznaje chłopaka wydającego się być niemal jej bratnią duszą. Jednak demony z przeszłości dalej nie chcą odpuścić, a rachunki za psychoterapię wciąż rosną.

„JEDNAK MNIE KOCHAJ” – DLACZEGO WARTO PRZECZYTAĆ?

Tutaj bardzo spodobało mi się to, że pod płaszczykiem lekkiego stylu, poruszono problematykę zdrowia psychicznego. Główna bohaterka dostrzega swój problem, uczęszcza na psychoterapię, jej problemy nie są zbagatelizowane. Jednocześnie widać, że jak mocno problemy te oddziałują na jej życie, jak mocno ma wykształcony w sobie pewien schemat, jak nie umie go pokonać. Z drugiej strony ma też rozterki podobne do wielu studentów – praca, nowi znajomi, chłopak, przełamywanie własnych słabości. I choć to wszystko też napisano raczej lekko, to „Jednak mnie kochaj” okazało się dla mnie cięższą powieścią w odbiorze niż wspomniana wyżej „Sierota, bestia, szpieg”.  Mimo to fajnie skłania do refleksji o tym, jak wiele rzeczy pozostaje niewidocznych dla oczu. W sam raz jako książka na jesienną chandrę.

3. „GDYBY OCEAN NOSIŁ TWOJE IMIĘ” – T. MAFI

„Gdyby ocean nosił Twoje imię” dostrzegłam na półce podczas jednej z licznych wizyt w księgarni,. Zaintrygowana okładką, przeczytałam opis i… przepadłam! Już wtedy wiedziałam, że będzie to ten typ książki na jesienną chandrę, która zniknie w jeden wieczór i potwierdzam – nie rozczarowałam się.

„GDYBY OCEAN NOSIŁ TWOJE IMIĘ” – O CZYM OPOWIADA?

Akcja „Gdyby ocean nosił Twoje imię” rozgrywa się w Ameryce, w niedługim czasie od ataku na WTC. Nic dziwnego, że wówczas nie przepadali tam za muzułmanami. Niestety w wyniku działań terrorystów ucierpieli też zwykli ludzie wyznający islam, jak np. bohaterka tej książki.

Shirin urodziła się w USA, w rodzinie imigrantów wyznających islam.  Ma dobrą rodzinę, kochającego brata oraz głowę pełną marzeń o… tańczeniu breakdance’u. Po kolejnej przeprowadzce i zmianie szkoły musi ponownie mierzyć się z nienawistnymi komentarzami, brakiem tolerancji i niezrozumieniem społeczeństwa. Jedyną pociechą są zajęcia po szkole – w grupie tanecznej brata, gdzie w końcu może zajmować się swoją pasją  i zapomnieć o całym świecie oraz… pewnym chłopaku ze szkoły.

„GDYBY OCEAN NOSIŁ TWOJE IMIĘ”– DLACZEGO WARTO?

„Gdyby ocean nosił Twoje imię” wciągnęło mnie przez odmienny punkt widzenia. Nigdy wcześniej nie spotkałam się też z książką typu Young Adult, w której narratorką byłaby muzułmanka. Dzięki temu znów mogłam nauczyć się czegoś o tolerancji, otwartości na inność. Byłam też przerażona tym, jakie komentarze mogą kierować ludzie w stronę osób innej wiary, bo chociaż to fikcja, to jednak bardzo realistyczna. Lepiej zrozumiałam też noszenie hidżabu, a właściwie to, że niektóre kobiety mogą chcieć go nosić. Poza tym, podobnie jak w powyższych pozycjach, wszystko czyta się lekko i przyjemnie. Spędzenie tych kilku godzin z Shirin i jej losami pozwoliło mi mile spędzić czas, dlatego też myślę, że to dobra propozycja książki na jesienną chandrę.

3 KSIĄŻKI LEKKIE, ŁATWE I PRZYJEMNE NA JESIENNĄ CHANDRĘ – PODSUMOWANIE

I jak – czy któraś pozycja wyjątkowo wpadła Ci w oko? Mam nadzieję, że tak! Natomiast jeśli nadal Ci mało, to zapraszam też do poniższych wpisów – znajdziesz tam jeszcze więcej inspiracji na ciekawe książki na jesienną chandrę: